26 maja 2011

Back To Planescape

Znalazłem sporo starych notek z PSowej kampanii sprzed nastu lat, zakręcony stuff, fajne wspomnienia, kilkadziesiąt udanych sesji w tworze "Zeba". Przeczytałem kilka jego mini-opowiadań (The Plane Truth), rozgrywających się w w tej wersji multiversum AD&D. Później sięgnąłem po jego Five Citadels i postanowiłem napisać kilka notek o tym settingu. Wśród wielu kiepskich materiałów, wyszło do PS sporo dobrych rzeczy (Hellbound; wiele przygód – zwłaszcza Eternal Boundary i The Great Modron March; seria Planes of XYZ). Porównując z innymi setami, tak z połowa materiału do PS miała co najmniej poziom dobry – rzeczy napisane przez „Zeba” celujący. Parę lat później stworzono też PS-owy, jeden z najlepszych w historii gier komputerowych, cRPG – wiecie który. Wraz z powrotem do tekstów „Zeba”, pojawiły się stare kwestie, które skłaniały mnie do refleksji od czasów porzucenia tej linii przez T$R: Dlaczego Planescape się nie sprzedał?  


PS niemal zawsze dostawał znakomite recenzje i najwyższe noty (mówię o latach 94-95; moja retrospektywa settingu tutaj), ale miał cholernego pecha. Wyszedł w trakcie największej fali groteskowej settingomanii i w zasadzie w niej utonął. T$R zaczynało właśnie zdychać, rozpraszało budżet na gadżety i dziesiątki rzeczy do AD&D, dwie edycje Classic D&D równorzędnie (Black Box + Brown Box) i światy. W sumie po kilkanaście produktów na miesiąc, w tym kilka boxów. Brak przemyślanej strategii i prosty zalew rynku rzeczami robionymi na szybko, często wybrakowanych merytorycznie i edytorsko, odbijał się na promocji i wsparciu dla wielu pozycji.  Mystarę właśnie zarżnięto, przenosząc ją do AD&D (pisał o tym Key-Ghawr i było o tym w Pamiętniku). Skaszaniono Ravenloft i (już i tak konkretnie zwalone przez 2E) Forgotten Realms przez wydanie wznowionych wersji podstawek, wykończono Spelljammera i Greyhawk, w kolejce czekał Dark Sun i Dragonlance. Ogólnie sieczka i rotacje – jak to z settingomanią bywa. Jakby tego było mało, rozpoczęto wydawanie dodatkowych mini-settingów i dodatków z płytami audio CD, a Dragon pękał w szwach od nadmiaru bzdetów i krótkich artów. No i początek inwazji karcianek, cRPGów, Dragon Dice, etc.

Setting dobiło już na samym początku to, że T$R słabo go promowało. W Dragonach pojawiały się okazjonalne recki i zapowiedzi dodatków, k6 artykułów do PS-a rocznie, luźne fanowskie pomysły gdzieś na marginesach. Jedyna kampania reklamowa, o jakiej słyszałem, to roznoszenie przypinek z logiem na GenConie 94', a to do raczej średnio stymulowało popyt na kolejny box ze światem. David „Zeb” Cook pisywał teksty – trailery o swoim magnum opus do chwili odejścia z T$R do branży gier komputerowych – czyli 2-3 miesiące po premierze podstawki! Po ukazaniu się boxa, większość artykułów w Dragonie czy Polyhedronie dotyczyła starych settingów lub, znakomitego (ale bez przesady) mini-setu, Council of Wyrms. Widać, że liczono tylko na „pierwszy szok”, szybką sprzedaż podstawki. Udało się to połowicznie, czego dowodem są liczne dodatki – początkowo wydawane w liczbie 1 / miesiąc. Po 95 roku suplementy wychodziły już rzadziej.

Sam prowadziłem znacznie częściej CoW niż Planescape. Setting o smokach był wtedy bardziej atrakcyjny, wyrazisty i hiciarski. „Smoki” miały niezły świat, dawały masę nowych możliwości – podobnie jak późniejsze mini-settingi w tym zestawie: Ravenloft: Masque of the Red Death oraz Red Steel. Mini – settingi były oryginalnymi projektami i odskocznią od starszych światów bez konieczności kupowania tysięcy dodatków. Btw! Wspomniany Ravenloft, jak napisał kiedyś ironicznie jeden z jego autorów (chyba Cordell), sprzedał się w takiej ilości, że autor i aż cztery osoby na całym świecie mogły wymieniać się wrażeniami z sesji. ;) Z PS-em było znacznie lepiej, ale niewystarczająco dobrze dla Grubej Loszki. Po odejściu „Zeba”, dizajnerską pałeczkę przejęły jakieś trzecioligowe muflony. Koniec końców, PS został tradycyjnie spieprzony: zarysowano timeline kampanii (Factol's Manifesto), jakieś bezsensowne metaploty i „eventy” (Faction Wars), pojawili się „flagowi NPC-e” (Uncaged). Typowe bzdury dla produktów T$R schyłkowego okresu. Setting cierpiał na nadprodukcję zbędnej makulatury i niezorientowanych w temacie autorów – freelancerów. Pewnie poszedł w piach, bo na samej (zupełnie wystarczającej do gry) podstawce, nie dało się długo zarabiać.

2 komentarze:

Luc du Lac pisze...

PS to najlepsza "rzecz" która wyszła z ADD2e

idea, pomysły, postaci - wszystko prima sort

Rafał pisze...

Mam w domu prawie nieużywanego boxa; czasem go sobie otwieram, oglądam mapy i ilustracje DiTerlizzi'ego. Sama słodycz :)