11 listopada 2011

Fantasy czyli fantastycznie - wywiad z Robem Kuntzem

Miałem napisać o tym już dawno temu. Niestety, ilość pracy jaka spadła od października na moją głowę, wybitnie nie służy angażowaniu dodatkowej energii w hobby. Korzystając z okazji, wszystkim osobom zainteresowanym historią RPG chciałbym polecić lekturę wywiadu z Robem Kuntzem, który ukazał się w sierpniu na blogu Hill Cantons. Osoby obyte w temacie OD&D wiedzą, że Rob jest jednym z niewielu żyjących jeszcze nestorów naszego hobby. Wraz z Garym Gygaxem współtworzył kampanię Greyhawk, a wiele z jego pomysłów znalazło miejsce w suplementach do Original D&D. Rob dosyć negatywnie odnosi się do wielu rzeczy, które można odnaleźć we współczesnym ruchu Renesansu Starej Szkoły. Dotyczy to zarówno nadmiernej promocji pseudo-klonów i symulakr (zamiast skupienia się na oryginalnych grach), tworzenia wielu wtórnych produktów czy zafałszowywania historii RPG. W linkowanym przeze mnie wywiadzie Rob przypomniał o wielu sprawach, które aż nazbyt często uciekają świeżo upieczonym retrogamerom. Szczególnie ciekawe są tu rozważania dotyczące momentu przeistaczania się hobby w biznes i powstawania tak "potrzebnych" w RPG produktów, jak: gotowe scenariusze czy firmowe settingi, itp. (trzeba jednak zauważyć, że takowych produktów sam trochę popełnił). Warto też zwrócić uwagę na komentarz Roba dotyczący konwencji pierwszych kampanii OD&D i roli wątków Borroughsowskich (Sword & Planet).


Enjoy!

2 komentarze:

Nadiv pisze...

Naprawdę ciekawy wywiad, dzięki za link :) W sumie Rob ma wiele racji, mówiąc o niekiedy patologicznej skali komercjalizacji hobby.

Nawet moja dziewczyna (która nie gra!) zwróciła na to uwagę, że gotowe settingi i przygody zabijają najciekawszy aspekt tej rozrywki, czyli niczym nieograniczoną możliwość tworzenia i czynienia świata gry własnym.

Key-Ghawr pisze...

Dokładnie tak. Zbyt mocno jesteśmy ograniczeni sztywnymi konwencjami i w kółko mielimy te same papki, zwłaszcza w grach fantasy (pseudo-tolkienowskie klony z elfami i krasnoludami). Od tego cholernie trudno się uwolnić (mnie też, żeby nie było, że jestem święty:) ). Ostatnio myślę, że cały ratunek w systemach "genericowych" - myślę nawet czy nie odkurzyć trzeciej edycji GURPSa.

A fragmenty z wywiadu z Robem wypada wyciąc i powiesić w ramkach nad półką z RPG.