3 stycznia 2012

Zamiast podsumowania

Ostatnie dni starego roku są czasem, kiedy dokonujemy różnego rodzaju podsumowań i deklarujemy swoje plany na kolejne 12 miesięcy. W przeciwieństwie do części kolegów z e-fandomu nie zamierzam pisać rozbudowanej notki przedstawiającej moje RPG-owe doświadczenia roku 2011, jak i planów na przyszłość. Co do tych drugich, to za każdym razem okazywało się, że moje zamierzenia odnośnie hobby muszą ulegać poprawce wynikającej z życia rodzinnego i zawodowego. Po prostu są rzeczy ważne i ważniejsze. Miło jest posiadać czas na gry fabularne, ale zazwyczaj się okazuje, że pojawia się on w najmniej oczekiwanych momentach. RPG „praktykuję” jedynie okazjonalnie, w formie dłuższych bądź krótszych zrywów, kilka razy do roku. Mniemam, że w 2012 roku ponownie okres wiosenny oraz końcówka lata będzie najbardziej sprzyjającym momentem do zajęcia się RPG, a jesień – okresem największego zastoju (co można stwierdzić patrząc na częstotliwość pisanych przeze mnie notek blogowych). Tym niemniej od czasu do czasu udaje się coś skrobnąć. Dzisiejszy post to taki mały jubileusz (400. notka). Szkoda tylko, że Albino odszedł od blogowania, a Kanonik nie miał możliwości pisać za wiele; mam jednak nadzieję, że wróci niebawem do formy.



Ponieważ, jak wiadomo, końcówka starego roku i początek nowego skłaniają do refleksji, zacząłem się zastanawiać, w jaki sposób nasze pierwsze doświadczenia z grami fabularnymi wpływają na preferencje i gust. Czy jest tak, że, jak przysłowiowa skorupka, nasiąkamy jakąś wizją RPG, której pozostaniemy wierni w kolejnych latach i mimo rozmaitych wycieczek, do tych czy innych systemów prędzej czy później wrócimy ku naszym korzeniom? Owym płynem, którym nasiąknie nasza skorupka może stać się nie tylko sesja RPG, ale także lektura artykułu poświęconego grom, czy estetyczne doświadczenie powstałe w wyniku kontaktu z obrazem lub książką o tematyce fantasy czy SF. Im więcej myślę, o swoich aktualnych preferencjach, tym bardziej dostrzegam u siebie tą właśnie zależność. Chociaż pierwsze „poważne” (celowo w cudzysłowie) sesje to epoka polskiej edycji WFRP (1994 r.), odnoszę wrażenie, że dużo większy wpływ niż mógłbym przypuszczać miały na moje preferencje estetyczne i wizję świata fantasy teksty Jacka Ciesielskiego z końca lat 80-tych, gry paragrafowe (a zwłaszcza Dreszcz), czy planszówki Encore (z Labiryntem Śmierci na czele). Owe pierwsze, nieco pokraczne próby rekonstruowania zasad Lochów i Smoków na podstawie artykułów z Jokera i Razem, stały się ziarenkiem które wypuściło pędy w postaci zainteresowania starymi grami RPG, a przede wszystkim Original D&D; swoboda w kształtowaniu reguł, mniej sztywnych konwencji, a więcej prawdziwie fanatycznej fantastyki. Późniejszej „fascynacje” Warhammerem, Zewem Cthulhu czy drugą edycją AD&D były, minęły i choć lubię czasami odkurzyć podręczniki do tych gier, jakoś nie wracam do nich na dłużej. A swoją drogą, ciekawi mnie, co będę mógł powiedzieć na ten temat za, powiedzmy, 5 lat? Czy skusi mnie jakaś nowinka, która sprawi, że znudzę się Old-school RPG w diabły, czy może i tak wrócę do korzeni?


A propos nowinek, w 2012 roku nie widzę na horyzoncie RPG żadnej rzeczy, która by budziła we mnie coś więcej niż przelotną ciekawość. Na celowniku mam raptem trzy produkty. Pierwszym z nich jest Delving Deeper, czyli nowy, ponoć „wierny” klon Brązowych Książeczek do OD&D. Czy będzie to bardziej udane od S&W – trudno powiedzieć. Zobaczymy. Póki co, pozostaję jednak sceptyczny.


Drugą, znacznie ciekawszą inicjatywą jest projektowana przez Goodman Games gra nawiązująca zarówno do dawnych edycji D&D, jak i tradycji literatury spod znaku Sword & Sorcery. Mowa tu o Dungeon Crawl Classic. Zamieszczona na stronie firmy wersja Beta wygląda naprawdę interesująco, nawet na tyle, by kupić podręcznik. W końcu jakiś powiew świeżości i oryginalności na rynku OSR.


Trzecią rzeczą, która przykuwa moje oko jest szósta edycja Runequesta. Szczerze mówiąc, nie robię sobie nadziei. Poprzednia wersja wydana przez Mongoose okazała się przerośniętym i powolnym słoniem (o czym rozmawialiśmy w Warszawie z Paladynem), a sądząc z pojawiających się na temat nowej edycji informacji, tu będzie bardzo podobnie. Jeśli będę chciał zabawy regułami i chwilowej odskoczni od OD&D, prędzej odkurzę trzecią edycję GURPS-a.

Brak komentarzy: