11 lutego 2012

Back To Planescape: Stary pomysł


Poniżej mój stary pomysł na wprowadzenie Primera w planarny setting AD&D. Przykład z sesji.

Po upojnej nocy przy Czarnym Lotosie, w towarzystwie kurtyzan / katamitów, PC budzi się rankiem w nieswoim łóżku. Wstaje, ogarnia wzrokiem pokój, a z kąta wychodzi zombie niosąc misę z czystą wodą i ręcznik. Dochodzi, jak na Pierwszaka przystało, do zwyczajowego unicestwienia zombiaka. Wstrząśnięty i zmieszany wygląda przez okno i widzi wielka górę, która zamiast się skończyć u szczytu, rozszerza nagle i podtrzymuje lustrzane odbicie lądu poniżej zamiast nieba.


Wybiega z domu i od razu napotyka wypranego z barw gnoma – Petitionera. Nasz hiroł zasypuje martwego biedaka pytaniami i opowiada, co się przed chwilą stało. Gospodarz jest zdenerwowany, że PC zabił jego lokaja, wskazuje na wielkie kloce drewna i każe mu odpracować nocleg i zniszczenie zombiaka, bo: „Uczciwe krwie pracujom, odpracowujom, wypracowujom i zapracowujom. Pomagajom pracom innem, kiej trza. Nie pomagajom pracom innem, kiej nie trza. Zabiłeś mje lókaja, winc tera trza, skurlu!”.

Dziwny gospodarz daje PC czas do zmierzchu – w innym razie: „przyjdo Obróńcy i byndzie karmienie czerwia!”. Heros bierze siekierę, robi zamach i pstryk, światło gaśnie – nastaje noc. Na „niebie” rozbłyskują gwiazdy, jedna szczególnie jasno – wygląda na gigantyczny pożar lasu...

Bytopia (w introdukcji były to przedmieścia kupieckiego Yeoman w Dothion) to dobra lokacja startowa dla świeżych, nieznających PS graczy, odgrywających Primerów. Surrealistyczna scenografia Twin Paradise, dziwne zmiany dnia i nocy, wiecznie zapracowani mieszkańcy, folklor martwych gnomów i wspaniała natura dookoła. Elementy nie są jednak przesadzone, wiele rzeczy jest znajomych i przyswajalnych, a przeżycie na tym planie nie jest trudne. Specjalnie na tą introdukcję, wymyśliłem sektę Solipsystów (z odpowiednim „kitem”) i ich siedzibę. Założenia tej filozofii nieźle pasują do Neutralnego charakteru Bytopii i istot na niej żyjących. Idea sprawdziła się w postaci schizofrenicznego Caretaker'a z tendencjami solipsystycznymi, który przyszedł zobaczyć o co gnom zrobił raban, ale nagle poczuł, że ma to głęboko w dupie. Ten paradoks tak zajął jego myśli, aż popadł w katatonię i zapomniał o niedawnym zajściu.

Jak ktoś ma mój tekst o Solipsystach (publikowałem go na starym blogu), niech da znać.

Brak komentarzy: