19 lutego 2012

BRP Sandbox: Wyspa #2

Signy Kvistrom
Studentka 5 roku medycyny z Norwegii, lecąca z Londynu do NY na wymianę.
STR 10; CON 14; SIZ 12; INT 13; POW 14; DEX 14; APP 13; EDU 12; Główne skille: Norweski 60%, Medycyna 60%, Pierwsza pomoc 60%, Wspinaczka 50%, Zmysły 55%

Konfiguracja BRP: Fatigue Points, Free Form Occupations, EDU, Sanity Points, Major Wound oraz Distinctive Features.

Dni od katastrofy: 1,5
Łączny czas sesji: 2 h
Odkryte heksy: 1 (startowy)
Wykonane XP Rolls: 1

Mieszanka eksperymentalna Town / Wilderness póki co nie gra najlepiej. Przypominam, że nie jest to w pełni klasyczny sandbox - to eksperyment z hybrydami. Po raz kolejny przekonuję się o jednej rzeczy: albo gra się w old schoolowego sandboxa, albo nie gra się w tym modelu wcale. Jakiekolwiek hybrydy i sfabularyzowane warianty klasycznej metody grania wykluczają prawdziwie otwarty SB. Dlatego, dla równowagi, całkowicie unikam z góry założonej fabuły (poza startową kraksą) i nie planuję żadnych wydarzeń a priori - nawet wyglądu wyspy na mastermapie.  Pięć uwag / przemyśleń o poprowadzonym SB:


1) 1 NA 1. Solówka w hybrydzie Dzicz - Miasto jest dużo fajniejsza, niż rozgrywki 1 Judge / 3 PC - poświęcam więcej uwagi jednej grającej i więcej czasu na zabawę z Oracle Dice. Natłok NPC-ów i niecodzienna sytuacja skutecznie zajmują naszą uwagę i póki co nie wychodzimy poza interakcje między rozbitkami. Nie jest to klasyczne rozwiązanie z SB i, niestety, daje o sobie znać - vide pkt. następny. Muszę przebudować tabele losowego stuffu, które konstruowałem z myślą o 2-4 graczach. Niedługo się przydadzą, a zmienił mi się nieco koncept na rodzaj elementów pod Oracle Dice dla jednej osoby.


2) TEMPO ROZGRYWKI. Spadek dynamiki powoduje fakt, że to nie jest tradycyjny, old schoolowy sandbox. Przez 2h działo się niewiele, nie było typowej "sraczki świadomości", strumienia akcji i wydarzeń, zmian realiów i scenografii, niespodziewanych wątków, losowych spotkań z fantastycznymi mobami, etc. Postać rozbitka, w realiach niefantastycznych, nie ma automatycznej potrzeby i wymaganej motywacji, by ruszać w Dzicz w k6 dni po traumatycznym przeżyciu, więc początek jest mozolny, a naturalna / nienachalna prezentacja 40 NPC-ów zabiera sporo czasu. Eksploracja i old schoolowe założenia SB nie kładą nacisku na szczegółowy background (chyba, że w modelu Town Adventures, a i to bez przesady). Faktycznie jest to zbędne, a wręcz przeciwne bazowej idei.


3) NIEFANTASTYCZNOŚĆ. OS RPG kładzie nacisk na fantasy (fantazję; fantastyczność) - bez podziału na posttolkienowskie szufladki gatunkowe. Realia mogą się zmieniać całkowicie dowolnie lub mogą na starcie być mocno wymieszane - jak w klasycznym science fantasy czy fantastyce 1 połowy XX wieku. Moje założenie tajemniczej, ale niefantastycznej Wyspy słabo się sprawdza w hybrydzie bazującej na old schoolowym SB. Dziesiątki NPC-ów byłby o wiele bardziej atrakcyjne, gdyby były wzięte z literatury fantastycznej, najlepiej wielorasowej fantasy albo space opery. Różnorodność ludzka w Wyspie jest duża i wystarczająca, ale RPG to odgrywanie sytuacji w realiach fantastycznych, spotykanie niecodziennych person i zjawisk. Nawet najlepsza mieszanka realnie istniejących typów ludzkich szybko znudzi potocznością i przewidywalnością. RPG to produkt POPkultury i fantastyczna rozrywka - nic więcej, nic mniej.


4) METAJĘZYK. Dlatego wprowadziłem podczas rozgrywki element fantastyczny - z wielkim bólem zęba i spojówek. ;) Po paru godzinach od katastrofy, okazało się, że większość ludzi (nie wszyscy - chcę nadal zachować element błędów komunikacyjnych i różnorodności językowej, których w Lost nie było) potrafi porozumieć się, mówiąc do innych w rodzimym języku. Na 41 startowych postaci, 18 + PC posiadło nowy skill: Metajęzyk [baza: INT x3]. Why? I don't know. Mówiąc szczerze, ten spontaniczny zabieg znakomicie podkolorował grę i podkreślił tajemniczość Wyspy. Pilnuję "realności" i uważam na elementy fantastyczne w Wyspie, więc takie wtręty będą bardzo rzadkie.


5) NIEWIADOMA.
Nadal nie wiem, co będzie dalej. I to jest najlepsze. Póki co "Wyrocznia" podrzuciła mi kilka rzeczy, które wplotłem w ciąg akcji inicjowanych przez grającą:

a) Gość chory na wąglik; zamknięty w luku bagażowym; PC jest lekarką, więc dodało to nerwówkę, szersze pole do działania dla niej i możliwość ćwiczenia jej zawodowych skilli (potwierdzenie, jak znakomitą ideą jest perrinowskie "rozwijanie przez używanie" i jak łatwo wykorzystać mechanikę BRP w każdej sytuacji). Signy wyczuła gościa, że jest z jakichś służb bezpieczeństwa (Empatia, Psychoterapia). Wylosowałem, że chory umrze chyba, że uda się go odratować, co jest mało prawdopodobne - but who knows, niczego nie zakładam na pewno. Gość ma ok. 2 dni na cud.

b) Zamiast zaplanowanych szakali, pojawiły się małe rekiny żrące szczątki ludzkie pływające w promieniu heksa od miejsca katastrofy. Wylosowałem, że zostaną tam jeszcze 3 dni.

c) Ogon samolotu. Przedstawiłem go bardziej malowniczo, jako sterczące z rafy / mielizny żelastwo na przybrzeżnym heksie. PC została zaciekawiona, więc postanowiłem "otworzyć" tę część wraku na ew. eksplorację. Określiłem, że jeśli wylosuję pierwszy sztorm (mam szczegółową tabelę zmian pogody), ogon pójdzie na dno na 75% + 5% za każdy kolejny.

6 komentarzy:

smartfox pisze...

Interakcja z NPC nie muli się w związku z ilością bohaterów niezależnych?

BTW, zamierzacie grać w miarę regularnie?

Ojciec Kanonik pisze...

Mulą nie ze względu na liczbę, a same interakcje. Wiesz, trochę jak w WoDziarskim "Town Adventure" - mielonka na mielonce z mielonką. Paszcza boli ;). Ilość NPCów jet ok, nie wrzucam ich nachalnie - na razie 3/4 z nich to tłum bez twarzy w tle.

Grać będziemy 1-2 razy w tygodniu, ale już mi się ckni do normalnego sandboxa jak go Bozie stworzyły. ;)

smartfox pisze...

Nie pitol, Jarl:). Ckni nie ckni, prowadź to, bo wydaje się ciekawe, a przyda mi się każda inspiracja. Mapę rozumiem też zamierzasz generować heks po heksie?

Ojciec Kanonik pisze...

Aye, aye - wszystko losowo/

smartfox pisze...

A jak aktywność graczki (czeskie piwo, dobrze myślę?:)) Kreatywnie ładuje się w zahaczki czy raczje zachowawczo?

Ojciec Kanonik pisze...

Ta sama. Raczej zachowawczo, ale to dopiero początek musi się rozkręcić.