5 lipca 2012

Prowadzenie The D&D: Porady #4

Dzisiaj rzecz o używaniu materiałów z suplementów do oryginalnego Dungeons & Dragons. O samych suplementach możecie przeczytać trochę na naszym blogu, ja ograniczę się do ich faktycznej przydatności w prowadzeniu 3LBB.

Każdy początkujący Sędzia czy gracz z pewnością dość szybko użyje innych materiałów "z epoki", zwłaszcza tych, które wydało młodziutkie TSR z logo D&D na okładkach. Z używaniem tych kilku małych broszur wiąże się jednak pewien znaczny feler: OD&D przestaje być tą samą grą, co pierwotnie. Staje się czym w rodzaju AD&D Lite (w OSR zwie się to ustrojstwo AD&D 0,5E).

Większość materiałów dodatkowych napisana jest przez Gygaxa. Nawet 3/4 Blackmoor niema nic wspólnego z faktycznymi pomysłami Arnesona. Faktem jest natomiast, że niemal cała zawartość suplementów została przeniesiona, w zmodyfikowanej formie i nieco innym siniku mechanicznym, do gry Advanced. Tak więc, każdy ejdiendowiec od razu poczuje się jak w domu (STR 18/%, paladyni, złodzieje, potwory-ikony, itd.), a ten, kto grał na oryginalnym D&D konkretnie przywali mordą w płot. Zwłaszcza, gdy zastosuje WSZYSTKIE zasady.

O wiele lepszym rozwiązaniem, jak pisałem w poprzednich notkach, jest tworzenie własnych zasad domowych, organiczny rozrost reguł zgodny z potrzebami grających. Beholder czy klasa Złodzieja NIE SĄ częścią rdzennej postaci gry. Co niejednokrotnie podkreślałem, Złodziej czy Assassin zupełnie zaprzeczają oryginalnym założeniom D&D. Pomimo skonkretyzowania 3LBB, doprecyzowania wielu rzeczy oraz wsadzenia w suplementy atrakcyjnych, rozpoznawanych na całym świecie ikonicznych elementów systemu, naprawdę nie warto używać "z automatu" nowego stuffu tylko dlatego, że jest fajniusi i że jest.

OD&D staje się grą nie dwóch ludzi, których połączone idee dały nową jakość, a k10 pracowników TSR, którzy, niestety, nie rozwinęli gry organicznie. Suplementy są typową nadprodukcją materiału, syndromem tego, jak będzie wyglądać model wydawniczy tej korporacji.

Ok, mam już suplement i koniecznie chcę go użyć - what to do? Jeśli KONIECZNIE i NIEZBĘDNE staje się dodanie czegoś z opcji, przede wszystkim wykorzystajcie wszystkie triki, pomysły i porady Gygaxa, co do samego projektowania Lochów i Dziczy. Później, możecie zastanowić się czy potrzebujecie nowe potwory w kampanii - tworzenie własnych jest banalnie proste - to ważne. Podobnie jest z ejdiendowymi magicznymi przedmiotami i czarami. Można w tych przypadkach, i tak w zasadzie traktują suplementy retrogamerzy, potraktować materiał dodatkowy jako zwykły katalog lub dodatek do własnych mobów i itemków. Natomiast CAŁKOWICIE odradzam korzystania z jakichkolwiek nowych zasad / mechanik, dodatkowych klas postaci. Przestaniecie grać w OD&D w jej oryginalnej i najbardziej inspirującej formie. Lepiej przerzucić się wtedy na nowsze, bardziej koherentne i lepiej poukładane AD&D.

2 komentarze:

narsilion pisze...

To już nużące, kolejny post z cyklu "kiedyś D&D było fajne, ale potem komercha wszystko popsuła" a nie żadne porady.

Ja bym chętnie przeczytał jakiś post o praktycznym użyciu tych losowych tabel, ze strony kogoś, kto tak już prowadzi lub prowadził choć przez jakiś czas.

Np. kiedy MG na sesji losuje zdarzenia, kiedy wprowadza je do akcji - przy wchodzeniu na hexa? wcześniej? Czy chodzenie jest skakaniem po hexach i zawsze jesteśmy na środku, czy jest bardziej płynne? I jak często w ciągu sesji idą w ruch tabele losowe? Czy jest moment przesady? Jak przerwy na losowanie godzić z opowiadaniem?

Nie chodzi mi o podanie jakichś reguł - bo te pewnie brzmią "zrób jak uważasz/jak wygodnie" tylko o subiektywne oceny, jakie praktyczne użycie sandboxowej machinerii konkretnemu MG dawało dobre, efekty, a co powodowało dłużyzny czy nudę.

Ojciec Kanonik pisze...

@narsilion
To już nużące, kolejny typ z rodzaju "nie czytam ze zrozumieniem i mam problemy, bo nie czytałem podręcznika" a nie żaden inteligentny rpgowiec. ;)

Dude, bez obrazy, ale wszystko jest w podręcznikach, nie udawaj łosia, tylko sobie poczytaj kiedy i na co się rzuca. Moje porady są dla ludzi którzy w to GRAJĄ, a nie niedzielnych polterowiczów "ocolotto" i dotyczą rzeczy, które często nie są oczywiste w 3LBB, a występują na sesjach OD&D.

Rozumiem, że w Remizie modnym byłoby, gdybym napisał elaborat na 8 stron o tym, że na trafienie można rzucać 2d6 lub d20, a barsoomianie nawalają w OD&D pistoletami radowymi. Staram się nie pisać o takich debilnych oczywistościach. Zakładam u czytelnika Porad że co najmniej PRZECZYTAŁ 3LBB. Może mam jeszcze zacząć rozkminę w polskim stylu: Graj Oldschoolem? ;)

Outdoor Survival, D&D Vol. III, Arduin Adventures, a przede wszystkim masa rzeczy Judges Guild. Poza tym jest w tych podręcznikach sporo uwag o dzieleniu heksów na mniejsze. Arneson często dzielił je na małe kwadraty, JG na mniejsze heksowisko - rusz zadem i czytaj, bo to jest tamże spisane czarno na białym i szkoda i marnować klawiatury na banały, np coś takiego:

http://gothridgemanor.blogspot.com/2009/12/building-wilderness-hex-for-sandbox.html

Listę systemów masz tutaj:

http://bialylew.blogspot.com/2009/10/ol-school-rpg-index.html