8 lipca 2012

Prowadzenie The D&D: Porady #5

Dziś rozkmina w kwestii OSR w retrogamingu. Dla leniwych: olać to gówno i zasypać wapnem ścierwo. Enjoy. ;)

Matt Finch, skądinąd mój blogerski kolega, zrobił strasznie woniejące gówno pt. Old School Primer Cośtamcośtam oraz Swords & Wizardry White Box. Ok, wyszło to to po polsku, w drugim szajsie miałem swój skromny udział, ale - tak miedzy nami - wyjebcie te PDFy. Nie mają nic wspólnego z 3LBB. Matt to spoko koleś, ale do czasu zagrania w 3LBB k2 lat temu (tak jak Maliszewski) nie miał pojęcia o zawartości oryginalnego D&D. Sto milionów maili, godziny spędzone na bzdetach o old schoolu na skajpie i, w efekcie, obaj kolesie nadal nie wiedzą "ocolotto". Szkoła Only Gygax Counts.

Początkującym Ref & Players odradzam czytanie czegokolwiek, co jest popularne w OSR. Od circa 3-4 lat, ruch ten nie ma nic sensownego do zaproponowania i idzie na prostackie skróty, uwidaczniając zazwyczaj głęboką nieznajomość systemów z lat 70-tych. Chłopaki nadrabiają to swoją własną wizją gier, wziętą z nostalgii i Red Boxa.

Ok, olać OSRowych celebrytów, którzy odkryli OD&D po śmierci Gygaxa. OD&Dties inspiruje całkiem dobrze, choć to także jest wspomniany Red. Footprints zajarają się z pewnością ejdiendowcy (czyli fani zupełnie innej gry). Pozostaje Fight On! Rzecz dobra, pisana przez (jakieś 45%) retrogamerów i w miarę fachowo interpretująca istotę The True & Only RPG.

W OSR rocznie płodzone są masy retroklonów i symulakr (czyt. koszmarnych i niepotrzebnych gówien), błyskają gwiazdki w stylu Raggiego i jego wujowego LoTFP i wpadają gnioty przypadkowe, nie mające nic wspólnego z latami siedemdziesiątymi w RPG, ale dzięki temu spierdolonemu ruchowi mające jakąkolwiek szansę przebicia się do świadomości Average RPG Joe. Niestety, OSR promuje nijakość i, podobnie jak indyki i syf w stylu Graj Se X, pierdoli w zasadzie o Nietzschem i każe sobie za to płacić.

Suma: warto sięgnąć po kilkadziesiąt wczesnych numerów Dragona, po Strategic Review, po Pegasusa, Different Worlds i pierwsze White Dwarfy. I circa setki starych gier. Ale nie gówno powstające na łonie OSR. Tamże, od biedy, wart uwagi jest Fight On! Resztę można olać, bo lektura wypocin tego "ruchu" przynosi więcej szkody, niż pożytku i spacza kompletnie to, co zawarte jest na stronicach 3LBB.

Pozdrowuniakurwunia +4 [Rzepachuj]

1 komentarz:

Key-Ghawr pisze...

Zapomniałeś napisać o Philotomy`m...