7 sierpnia 2012

Dylemat Conana


„Pióralizm polega na tym, że są tu wiele stanowisk politycznych również”
To-Nie-Grimdark

Na fali niezbyt wielkiej popularności ostatniego filmu o Conanie pojawiły się w Polsce (aż) dwa pomysły na to, jak zaprezentować polskiemu czytelnikowi dzieła Mistrza Fantasy, Roberta Ervina Howarda. Pytanie: co wybrać? (jak żyć?)


Rebis przedstawia ambitny projekt Patrice Louinet i Marka Schultza z 2002 roku: teksty o barbarzyńcy only-Howard plus szkice, teksty „z epoki” i wiele innych smaczków. To drugie coś, czego nazwy nie pamiętam, wydało potężne tomiszcze w twardej oprawie. Zawiera ono niewiele więcej niż opowiadania i powieść. Rebis postawił na fanów szukających pełnej bibliografii tekstów o Conanie. Atrakcyjność tej trzytomowej wersji jest, niestety, skutecznie niwelowana przez powolne tempo jej wydawania. Do dziś Rebis wydał zaledwie 1 tom oryginalnych opowieści.

To drugie coś, czego nazwy nie pamiętam, wydało potężne tomiszcze w twardej oprawie. Zawiera ono niewiele więcej niż opowiadania i powieść. Wydawnictwo wykorzystało koniunkturę na Conana z marnego komercyjnie i średniego fabularnie filmidła i przedstawiło wszystkie conanowskie teksty Mistrza w jednym tomie, co samo w sobie jest wygodne i stanowi w spolszczonej bibliografii Howarda atrakcyjne novum, ale bez fajerwerków i atrakcyjnego fan-stuffu. Ilustracje w drugiej propozycji, nieporównywalnie gorsze jakościowo od rysunków Schultza z wydania Rebisu, są jednak bardziej bezkompromisowe i z howardowskim pazurem, a sama książka nieźle prezentuje się na półce.

Jeśli masz 30 i mniej wiosen, spodobał ci się film albo usłyszałeś o barbarzyńcy k10 lat temu – kup Conana w tym drugim, tańszym wydaniu. Jest to najlepsza okazja do zapoznania się z  opowieściami o nim, bez wnikania w całą resztę literackiego backgroundu i konieczności czekania na kolejne pozycje. Dla starszych maniaków twórczości Howarda i fanów old schoolowego RPG, wychowanych na książeczkach Iskier, Alf, etc., polecam wydanie Rebisu. Oryginalne mapy, notki / epistoły Mistrza, szkice nieopowiedzianych historii... coś wspaniałego. Zapewne tetryczni fani posiadają jeszcze stare wydania (dwie czerwone książeczki, alfowska trylogia, pierwsze 9 tomów czarnej serii, zeszyty m&m) dzieł Howarda i znają już niektóre teksty o samym świecie Hyborii i jego autorze (np. te w tłumaczeniu Królickiego). W tej edycji odnajdą się szybko i znajdą wiele więcej ciekawych materiałów. Z poprawką, że całą trylogię skompletujemy za rok, dwa lub w ogóle Rebis jej nie dokończy. To trochę jak z odświeżeniem powieści Mistrza parodii i absurdu w gatunku fantasy, Piersa Anthony'ego. Można zbierać stare, czerwone książeczki, które są w pytę, ale można też zakupić nowowydane dwa pierwsze tomy o Xanth i mieć nadzieję, że w ogóle wydadzą kolejne 20.

6 komentarzy:

Av pisze...

Tylko tych książek za cholerę nie da się czytać w środkach masowej komunikacji :(

Już samo ich wożenie ze sobą, jest masakrą.

Swoją drogą wydanie Rebisu, jest trochę dziwnie przetłumaczone. Z jednej strony historyczna stylizacja i masa anachronizmów, a zaraz obok pojawiają się bardzo współczesne zwroty. Ale trudno mi ocenić czy przypadkiem tak nie wyglądał oryginalne teksty Howarda.

Nimsarn pisze...

Oba widzialem...
Oba w dłoniach miałem...
Srogo się za kieszeń trzymałem...

Omlet pisze...

Sam się prawie dałem złapać na to "większe" wydanie ale w rezultacie nie kupiłem żadnego. Wolę polować w antykwariatach na spleśniałe księgi sprzed lat. Nie moja wina że lubię rozpadające się, zatęchłe książki :D

Ojciec Kanonik pisze...

@Omlet
Wydanie Rebisu jest naprawdę dobre i uzupełnione o masę materiału dla fanbojów Howarda.

@Nim
Bądź silny. ;)

smartfox pisze...

Wydanie Rebisu jest świetne (bazujące na trzytomowym wydaniu Del Rey/Wandering Star), polecam. Natomiast to z Rei (to w twardej oprawie ma wszystko, co napisał REH, ale bazujące na opracowaniu/przeróbkach de Campa, poza tym pani tłumacz nawaliła w wielu miejscach, niestety.

Omlet pisze...

Pewnie w końcu kupię, dzięki za rekomendacje.