26 listopada 2012

Key Ghawr w WHITELION

Korzystając z okazji dłuższego pobytu Dr Key'a w stolicy Ślężanii, namówiłem go na sesję w mojej flagowej kampanii OD&D. Graliśmy w trójkę, zaledwie 2h + 5 minut na stworzenie postaci Dra. Nie ciągnąłem żadnych poprzednich wątków, losowałem nowe plotki i jeden abstrakt, które po sesji ułożyły się w szybkie, dynamiczne Town Adventure. Walki było całkiem sporo, ale kilkuminutowe starcia przeszły niemal niezauważalnie w szybkiej rozgrywce. Key zapewne napisze, jak to wyglądało oczami gracza, ja tylko dodam, że po raz miliardowy True D&D zaskoczyło mnie niemożebnie za sprawą postaci, jaką dostał od losu Ghawr. Otóż, jak zwykle, gracz miał bazowy koncept, jakieś archetypiczne wyobrażenie. Mocno pulpowe - ksiądz, który nocami przebierał się w strój bogatego mieszczanina w masce / kapturze i wykańczał złoczyńców. Ksywa: Pająk. Wszystko byłoby ok, gdyby nie Oracle Dice: STR 4 oraz DEX 4. Mieliśmy niemałą zagwozdkę - tak dziwacznej postaci jeszcze u mnie nikt nie wylosował. I tu pokazała się cała siła THE D&D - postać natychmiast ewoluowała i ożywała, jak interpretowaliśmy cechy i staraliśmy się coś wykoncypować ze zderzenia ogólnego pomysłu i tego, co wypadło na kościach. Historia tworzyła się sama i Astrae wzbogaciło się o nocnego mściciela, paranoicznego, katolickiego fanatyka (WIS 16; gość balansuje swoją postawą na krawędzi bycia Klerykiem Boganaszegojedynegoamen) i truciciela o super dziwnej budowie ciała i manierze poruszania się (wspomniana Siła i Zręczność). 

Zrobiłem jeden railroad aby spiknąć ze sobą postacie, ale szybko się rozeszły. Fabuła w 100% improwizowana, bez przygotowania, na bazie opisu Whitelion i tego co mam w głowie i na mapach. 2h to zbyt krotki czas na rozgrywanie porządnej jatki - liczyłem na choć 2-3 trupy wśród PC i wykorzystanie Relatives, ale było ok. Jeden motyw pozostanie mi na długo w głowie - Pająk i Signill (Fighting-Woman PC) otworzyli dwuskrzydłowe drzwi, bardzo ciężkie, które rozwarły się na oścież pod swym ciężarem. W trakcie bójki z podejrzaną Magic-Userką, Pająk próbował je zamknąć i odciąć się od tejże baby. Ze STR 4 tarmosił bezskutecznie skrzydło wrót. Na jej oczach. Funny.

3 komentarze:

Key-Ghawr pisze...

Stwierdziłem, że nie będę rozdrabniał tematu, więc swoje wrażenia zamieszczę w formie komentarza.

1. Zaskakujące, jak różne potrafią być kampanie w OD&D. Gra pozwala na dziesiątki rozmaitych interpretacji ogólnej idei "fantastyczności". Whitelion jest mocno pulpowy. Moje kampanie są bardziej "Dark Ages" lub "Medieval", ze wszystkim co dziwne umieszczonym raczej na obrzeżach cywilizacji. NA pewno w tym zakresie OD&D jest bardziej elastyczne i inspirujące od jakiekolwiek innego, znanego mi systemu fantasy.

2. Ustalanie umiejętności za pomocą backgroundu postaci - super. Sam stosuję od dłuższego czasu w swoich kampaniach i sprawdza się doskonale, zarówno od strony gracza, jak i prowadzącego. Zero niepotrzebnej buchalterii.

3. Losowanie postaci. Tu kolega Kanonik zapomniał o tym, że "Pająk" miał maksymalne Hapeki. Do tego doszła jeszcze "krew demona", która zgrabnie uzupełniła ogólną koncepcję postaci. Jedyna rzecz, której mi trochę brakowało (jako graczowi), to brak modyfikatorów do cech - zwłaszcza tych ujemnych (wspomniane Str i Dex 4). W moim odczuciu ich wykorzystanie dałoby mi lepsze wyobrażenie o możliwościach mojego bohatera. Choć oczywiście metoda opisowa też jest sensowna. Generalnie w OD&D trzeba zwracać szczególną uwagę na uzasadnianie niskich cech swoich bohaterów. Być może w swojej nowej kampanii wrócę jednak do systemu z Basic/Expert D&D.

4. Postać "Pająka" zdecydowanie bardziej nadaje do samotnych przygód niż gry drużynowej. Ponieważ nieprędko zawitam ponownie do Astrae, mam nadzieję że Kanonik wykorzysta "Pająka" w roli NPCa. Btw., przy Str. i Dex 4, trucicielstwo było jedyną sensowną metodą walki ze zbirami :)

Ojciec Kanonik pisze...

Ad 1) Wiadomka. Nie ma jednego OD&D. To sto milionów różnych gier, stylów i sposobów gry w trzech broszurach.

Ad 2) Dlatego uważam ideę skilli w RPG za megagówno i bzdurę. Ale BRP lubię nadal.

Ad 3) Nawet jakby były to i tak bym nie pamiętał żadnych modyfikatorów, ani bym ich nie stosował. ;)

Ad 4) Postać jest zakręcona i na pewno nieźle background wzbogaci. :)

Key-Ghawr pisze...

Ad Ad 2) Tu się zgodzę w całej rozciągłości. CoC, RQ czy BRP skille są o tyle fajne, że rozwijasz je dzięki ich praktycznemu stosowaniu. Nie to, co w d20 czy, niestety, drugiej edycji AD&D, gdzie co ileś tam poziomów dostajesz punkty na wykupywanie umiejętności. Co ciekawe, miło wspominam też mechanikę WFRP 1ed. (choć ta jest specyficzna).

Ad Ad 3) W sumie się nie dziwię; jako Referee też nie znoszę modyfikatorów. Myślę, że lepszym wyjściem byłoby dogadanie się, ile mniej więcej znaczy to STR 4 - np. w GURPS-ie 3E jest to mniej więcej odpowiednik (sic!) siły 4-letniego dziecka :D

Ad Ad 4) Jakbyś reflektował na jakieś zakręcone postacie, zawsze służę pomocą ;) W każdym bądź razie, Pająk zechce się odkuć i poszuka jakiegoś bogatego przestępcy (oczywiście połowa kasy pójdzie na Kościół, a reszta na nowy sprzęt - przebrania, trucizny...)