6 listopada 2012

Konwentowe przegięcie

Przeglądając moją potężną Book of Death, trafiłem na niezłe kuriozum. Połowa lat 90-tych, Szedariada V, prowadzę dość abstrakcyjny scenariusz AD&D osadzony w Krainie Snów. Kumpel, wtedy znany i lubiany fundomista (dane personalne tedy pomijam), chce dołączyć. Nie ma problemu, akurat potrzeba fightera, a on takowego posiada. Wykłada na stół kartę postaci i... szoczek lekki. Kiedyś znany i lubiany fundomista zarzeka się, że taką postać wylosował, i to oryginalną Metodą I. Na HP-ki też niby rzucał tradycyjnie. Heh, zerknijcie:

Name: xxx [znane redakcji Inspiracji]; Race: High Elf; Alignment: CE; Class: Fighter / Thief; Level 1/1

STR 18/00 [max; praktycznie niemożliwy do wylosowania]
DEX 19 [max]
CON 16
INT 17
WIS 16
CHA 16
HP: 10 [max]
AC: 1 (DEX + elven chainmail) [max]
THAC0: 15 long sword 3/2 AT, d8+8/d12+8 [max]; 17 dagger [max]; 16 short ref. bow. [max]

Skille: (poza złodziejskimi) acrobatics, track, rope use, fire-building, direction sense, appraising, hunting, dwarf language, elf language, swimming, orc language.

Ekwipunek: stuff wypełnia wszystkie trzy rubryczki, z rozpisanymi lokacjami, gdzie się dana rzecz znajduje. Jest tu wszystko i postać ta przeżyłaby z palcem w d20upie w OD&D, jeśli idzie o zasoby.

Ok, z punktu widzenia d20 postać jest typowa, ale w AD&D / OD&D jest to absurdalnym, wyidealizowanym konstruktem bez charakteru, cech szczególnych i wad. Postać była kompletnie beznadziejna, nie posiadała żadnych wad, ułomności, nic. W normalnych, old schoolowych kampaniach byłaby praktycznie nielogiczna i niegrywalna. Fundomita wytłumaczył skąd ma kolczugę i skąd wziął te krocie skilli (normalnie postać posiada ich coś koło połowy z tego). Pozwoliłem mu grać. Gość zagrał rutynowo, niczym tanki z d20 – zginął dość szybko rzucając się na coś, co wyglądało jak niebieski goblin. Pamiętam, że jak na ironię ocalała tylko 1 PC, Thief, która miał WIS 6 i DEX 9. Była ślepawym niedowiarkiem z zerową empatią i przytępionymi zmysłami.

Morał dla początkujących Sędziów: prowadząc systemy, gdzie losuje się postać i od tego zależy jej koloryt, wady i zalety – czyli materiał na roleplaying i ciekawą personę – nigdy nie pozwalajcie graczom robić tego na boku, bez Waszej kontroli. Nie chodzi tu nawet o oczywiste przepakowanie, a o zwyczajnie imbecylne, nieprawdopodobne i nudne postacie. Howgh.

2 komentarze:

neurocide pisze...

Doskonały tekst w stylu starego dobrego Miasteczka Yarmie :)
I panna Adamas, do która zawsze mnie rozkłada na łopatki, jako przykład brytyjskiej urody, która w tym jednym przypadku wyjątkowo udała się panu bogu.

Adriano Kuc pisze...

To ta Adams to człowiek?