26 stycznia 2012

Słowo o Mystarze #2

4 komentarze

Kolejnym, trzecim już etapem rozwoju settingu były lata 1987-1991. Objęcie władzy przez Lady of Pain można symbolicznie uznać za początek TSR-owskiej settingomanii. Nie ominęła ona również Mystary, choć losy tego settingu potoczyły się odmiennie od pozostałych światów pisanych z myślą o AD&D. Przede wszystkim, dalszy rozwój kampanii powierzono głównie „niezależnym” autorom, wynajmowanym przez firmę do napisania konkretnych produktów. Mowa tu o serii Gazetteers – 15 przewodników po różnych krainach Znanego Świata. Każdy z nich tworzyła kilkudziesięciostronicowa książeczka oraz zestaw map. Ponieważ niemal każdy z tych dodatków pisała inna osoba, nadal nie mogło być mowy o jakiejś spójnej wizji Mystara, choć dało się zauważyć próbę połączenia w spójną, koherentną całość. Przejawem tego była próba stworzenia zarysu wspólnej historii krain Znanego Świata. Wizje poszczególnych państw stawały się coraz bardziej dookreślone (szczegółowe mapy, plany, opisy NPC-ów, kultury, itp.), a ponieważ każdy z autorów tworzył zupełnie własną, odrębną wizję danego regionu, przy próbie połączenia opublikowanego w Gazetteerach materiału w jedną całość powstawał straszny bałagan. Jednak z drugiej strony patrząc, bez problemu dało się korzystać z Przewodników Geograficznych w sposób rozłączny, czy nawet zaadaptować jedną lub więcej z opisanych w nich krain dla potrzeb własnej kampanii.

25 stycznia 2012

Słowo o Mystarze #1

4 komentarze


Dawno, dawno temu, obiecałem Paladynowi napisać coś więcej o Mystarze. Tymczasem pochłonęły mnie inne tematy i sprawa opisania historii tego ciekawego settingu TSR-u jakoś mi umknęła. Mając obecnie chwilę wolnego czasu na pisanie w celu rozrywkowym, chciałbym wrócić do tematu. W Polsce Mystara wydaje się stosunkowo mało znanym settingiem, takim kuriozum, efemerydą z czasów drugiej edycji AD&D. Szczerze mówiąc, nie kojarzę, by ktoś na jakimś rodzimym poletku RPG-owym napisał coś więcej o tej starej, jakby nie było, kampanii.

24 stycznia 2012

Konkurencyjność

7 komentarze
[...] brnołem  [...]
--- Joasia von Schwarzelochberg

Kilka luźnych obserwacji o kilkakrotnym już w historii hobby upadaniu rynku RPG. Oba flagowe systemy TSR tylko kilka razy ustąpiły piedestału innym grom i zazwyczaj działo się to w okresach komercyjnego kryzysu RPG. Po dziś dzień czwarta edycja D&D (BECMI Mentzera) oraz pierwsza edycja AD&D są niedoścignione pod względem sprzedaży w epoce boomu na RPG pierwszej połowy lat 80-tych. Symulakry w postaci d20 i Pathfindera zbliżyły się do tego rekordu i są nadal komercyjnie bezkonkurencyjne, ale przedmiotami tej notki są, jak zwykle, oryginalne wersje systemu Arnesona / Gygaxa.

23 stycznia 2012

Kryształy Czasu

11 komentarze
Nienawidzę bagna, nienawidzę poltera, nienawidzę jarla, nienawidzę całego polskiego fandomu rpg. Szczerze i od serca.
Niedopieszczona Calineczka von Tannenbaum.

A ja polubiłem na nowo KC-ty - po kilkunastu latach, które minęły od ostatniej sesji. Gra była zupełnie przeze mnie wyautowana i nie pamiętam, kiedy coś do niej czytałem. Odświeżyłem sobie lekturę pierwszych szesnastu MiM-ów, wersji dyskietkowej i materiałów z http://www.krysztalyczasu.pl. KC-ty są naprawdę ciekawym systemem - i nie chodzi mi o zasady, a o całokształt. Np. jeden gatunek trujących ziół wzrasta zdrowo i zacnie tylko wtedy, gdy nawozi się go ciałami Hobbitów, a wadą jest bycie homo (obok nekrofila i alkoholika). Dude, toż to niepoprawność na miarę 1E! Takich "smaczków" jest więcej, bo KC to tekst pisany w określonych czasach i z określonego światopoglądu - nie seryjnie produkowany, bezpłciowy produkt RPG. Co do zasad, i tak są o niebo lepsze niż, np. wurstlandzkie Das Schwarze Auge. Są złożone i niezbyt zgrabne, ale nie są złe. Jak na lokalny produkt, naprawdę nie ma się czego wstydzić - może poza tym gejem-wadą, ale w erze "POprawych KryształMasterów" nie będzie to żadnym problemem. ;) Powód do wstydu, to fakt, że za Łabą czy w knedlandii mają starą, RPG-ową markę z tradycjami, a my nie.

21 stycznia 2012

Walka w D&D - tabelka czy arytmetyka?

26 komentarze


Jedną z częściej dyskutowanych różnic między mechanikami poszczególnych edycji O/A/D&D jest kwestia obliczania skuteczności ataku, a co za tym idzie – sposobu wykorzystywania modyfikatorów. W opinii miłośników nowszych odsłon Lochów i Smoków, stare wersje gry posiadają wysoce nieintuicyjny system walki, polegający na odnajdywaniu stopnia trudności ataku w tabeli (tzw. combat matrix) lub skomplikowanym (ponoć) obliczaniu Thac0. Natomiast według konserwatywnych retrogamerów system przyjęty w edycjach wydawanych przez WotC charakteryzuje się sprowadzeniem całej gry do nudnego i zabierającego sporo czasu liczenia dziesiątków modyfikatorów. Na kolejnych etapach rozwoju D&D wykorzystywano coraz to różne różne metody obliczania skuteczności ataku: za pomocą tabel (OD&D, B/X, BECMI, AD&D 1st edition), Thac0 (AD&D 2nd edition, RC) lub sumowania modyfikatorów (wszystkie późniejsze, począwszy od 3.0). Każda z tych metod miała jednak swoje wady jak i zalety.

11 stycznia 2012

OS RPG w serii The Elder Scrolls

6 komentarze
Znakomita seria The Elder Scrolls to udana mieszanka mechaniki podobnej do Basic RolePlaying ze światami AD&D, jakich setki funkcjonowało w latach 80-tych, przed erą chorej settingomanii 2E. Twórcom tych gier od samego początku przyświecały idee, na których bazowały pierwsze RPG, jakże inne od tych z lat 80's+. Pewnie dlatego nie wracam tak chętnie do żadnych innych cRPG-ów, jak do TES, gdzie nie ma nachalnej, wyreżyserowanej fabułki w stylu różnych Tormentów, BGów czy Neverwinterów. W przeciwieństwie do nich, Scrolle mają wszystko to, co (ograniczone mocno przez technologię, rzecz jasna) w RPG z lat 70's było najfajniejsze, a każda rozgrywka jest czymś indywidualnym i (w miarę) niepowtarzalnym. Poniższa notka to zbiór cytatów z instrukcji do każdej z części (z wyłączeniem Skyrima - instrukcja nie zawiera żadnego tekstu wprowadzającego), które nawiązują do charakterystycznych cech oldschoolowych RPG (niektóre w tłumaczeniu własnym).

5 stycznia 2012

Faktografia a RPG

9 komentarze
400 postów jak z bicza strzelił, więc piąta stówka zacznie się historiograficznie. Pisanie o historii RPG popada w dwa denerwujące dyskursy: historiografię heroiczną (easy, nie ma to nic wspólnego z "epickością" małolatów czy moim pompatycznym onanizmem retroRPG) i obiegówki w stylu Wiki / tekstów lat 90-tych w PL lub dzisiejszych, na portalu Remiza RPG. Seji zwrócił moją uwagę na ostatnią próbę takiego ujęcia historii gier (nie pierwszą i nie ostatnią, mam nadzieję) w postaci Designers & Dragons, ale - tadam! - zgadzam się z indykiem nidem: fajniejsza jest historia ludzi-twórców, nie koncernów.

3 stycznia 2012

Zamiast podsumowania

0 komentarze
Ostatnie dni starego roku są czasem, kiedy dokonujemy różnego rodzaju podsumowań i deklarujemy swoje plany na kolejne 12 miesięcy. W przeciwieństwie do części kolegów z e-fandomu nie zamierzam pisać rozbudowanej notki przedstawiającej moje RPG-owe doświadczenia roku 2011, jak i planów na przyszłość. Co do tych drugich, to za każdym razem okazywało się, że moje zamierzenia odnośnie hobby muszą ulegać poprawce wynikającej z życia rodzinnego i zawodowego. Po prostu są rzeczy ważne i ważniejsze. Miło jest posiadać czas na gry fabularne, ale zazwyczaj się okazuje, że pojawia się on w najmniej oczekiwanych momentach. RPG „praktykuję” jedynie okazjonalnie, w formie dłuższych bądź krótszych zrywów, kilka razy do roku. Mniemam, że w 2012 roku ponownie okres wiosenny oraz końcówka lata będzie najbardziej sprzyjającym momentem do zajęcia się RPG, a jesień – okresem największego zastoju (co można stwierdzić patrząc na częstotliwość pisanych przeze mnie notek blogowych). Tym niemniej od czasu do czasu udaje się coś skrobnąć. Dzisiejszy post to taki mały jubileusz (400. notka). Szkoda tylko, że Albino odszedł od blogowania, a Kanonik nie miał możliwości pisać za wiele; mam jednak nadzieję, że wróci niebawem do formy.