11 września 2013

10 najcześciej zadawanych pytań przez trolli

U M. P. na Barbaric Frontier znalazłem notkę o powyższym tytule (a on wziął ją z kolei anglo-saksońskiego bloga). Pytania nie są jakieś super głupie - połowa jest całkiem ok. Oto moje odpowiedzi w kontekście OD&D Whitelion:


1) Rasy (Elf, Krasnal, Hobbit) jako klasy? Tak lub nie?
Tylko tak. Faktycznie durne pytanie #1 do retrogamera. ;)

2) Czy nieludzie posiadają dusze?
Tylko ludzie mają duszę - megazajebista i tolerancyjna religia chrześcijańska nie dopuszcza innej możliwości.

3) Rosnąca czy malejąca AC?
Ke? Malejąca, bo nie wiem co to to pierwsze. Faktycznie durne pytanie #2 do retrogamera. ;)

4) Nieludzie maja limity na poziomy?
Ke? Oczywiście, inaczej się nie da Faktycznie durne pytanie #3 do retrogamera. ;)

5) Wykorzystasz osobna klasę Złodzieja?
Nie widzę ani powodu, ani sensu w korzystaniu z tej klasy w The D&D.

6) Czy postacie mają umiejętności?
Co mają? Faktycznie durne pytanie #4 do retrogamera. ;)

7) M-U potężniejsi od F-M? Na którym levelu zaczynają rządzić?
Tak, na 10 lvl.

8) Używasz języków światopoglądowych?
Oczywiście, są w centrum, jeśli idzie o teksty i zachowania religijne.

9) XP za złoto czy XP za wypełnione questy?
Za złoto - to wydane zgodnie z motywacjami postaci i klasą (Arneson Style).

10) Która edycja jest najlepsza: OD&D, Holmes, Moldvay, Mentzer, Rules Cyclopedia, 1E AD&D, 2E AD&D?
OD&D, ale zaraz potem: 2E i Mentzer / RC. Pytanie skróciłem, bo zawierało jeszcze jakieś inne niby-edycje, ale ich nie znam.

Bonus Pytanie: Jedna tabela XP czy osobne dla każdej z klas?
Ke? Wiele, inaczej się nie da. Faktycznie durne pytanie #5 do retrogamera. ;)

6 komentarzy:

Hareton pisze...

Heh, choć patrząc na te szkaradne ilustracje ze zdeformowanymi pyskami i proporcjami w podręcznikach 3. edycji też czasem chciałoby mi się zaprzeczyć istnieniu tej kupie zrobionej przez Cooka i WotC, to na tej edycji się wychowałem i trochę miłych wspomnień jest.

Skoro 2E jest u ciebie w czołówce razem z Basiciem, to jesteś dobrą osobą, której mógłbym zadać takie pytanie: jeśli podoba mi się klimat i szata wizualna Dragonlance'a, a nie znoszę railroadingu, to czy jest sens abym kupował box set w celu pogrania w przygody niekoniecznie trzymające się w pełni kanonu historii settingu, czy nawet przekonwertowania na Basic, czy raczej prawdę mówią, że ten setting za bardzo nie nadaje się do grania?

Ojciec Kanonik pisze...

Sorry za nieczęste odpowiedzi alem w innej galaktyce, a posty bot wrzuca. :) Dragonlance = AD&D, to kwintesencja tego, jak Grubb, Weiss i Hikmann (czy jak mu tam) wycisnęli inspirację i wszystko-co-sie-dało z kampanii opartej na konflikcie światopoglądów. polecam DMG do 2E, tam Zeb o tym pisze także. DL to jak PS - nie ma sensu prowadzić na czymś co jest pozbawione 9 charakterów, charakterystycznych klas postaci (dobry Ranger, prawy Paladyn, etc.) - zresztą zhakowana 1E w przygodach do DL oraz do 2E z boxu jest całkiem ok - dużo lepsza niż np. Dark Sun czy Ravenloft.

Yarivandel pisze...

Tu w zasadzie najlepiej jakby się wypowiedział Key-Ghawr bo wiem że ma niezłe pojęcie o DL. Ja posiadam jednak boxa (Tales) i się wypowiem. Całkiem sensownie pograsz sobie w klimacie DL kupując jedynie Dragonlance Adventures. Na NKG chodza dość tanio, a zawierają podstawy klimatyczne świata. Oczywiście, wszystko grane w systemie 1E/2E ale jeśli dobrze zrozumiałem twoje pytanie to nie chodzi Ci o używanie innej mechaniki tylko modyfikacje w samym settingu. Faktycznie, tak jak piszę Ojciec, AD&D i wszystkie settingi (no, większość) jest bazowana na Alignmentach, a DL najbardziej z nich. Nie do końca rozumiem co masz na mysli poprzez "railroading", ale jeśli chdzi o Alignmenty to jest to IMO jedna z podstawowych zasad AD&D. Wracając do DL Adventures - mam 2 analogiczne książeczki do Greyhawka i Forgotten Realms i jak dla mnie na początek się bardzo nadają. Greyhawka nie testowałem, ale zawartość jak dla mnie wystarczy. Box set Tales of the Lance jest fajnym gadżetem, ale mocno opiera się o sagę, więc jak nie masz ciśnienia na granie Kronik Lancy to możesz sobie odpuścić.

Hareton pisze...

To brzmi bardzo sensownie, faktycznie granie w DL na Basic odpada, wystarczy pomyśleć chwilę. Więc chyba skonwertowałbym na AD&D1, bo rulebooki do 2E drogie, a ponadto jestem zwolennikiem "rules-lite".

Przez railroading rozumiem granie scenariuszy o z góry przewidzianym zakończeniu i zwrotami akcji, czy patrzenie się jak NPC-e ważniejsi od graczy robią spektakularne rzeczy. Jeśli setting kręci się wokół konkretnych postaci może być średnio. Z tego co mówisz więc Tales of the Lance za bardzo mi się nie przyda.

Yarivandel pisze...

No nie jestem przekonany, czy 1E to będzie "rules light". 2E jest fajna, bo modułowa i zakłada, że gracze sami wybiorą reguły których zechcą używać. Na mnie 1E zrobił takie sobie wrażenie głównie z powodu marnej kompozycji podręczników.

No tak, niektórzy zarzucają DL że najfajniejsze rzeczy to się dzieją w Kronikach, a reszta to tło. Dla mnie to trochę tak jak granie w MERPa. Władcy Pierścieni nie rozegrasz, a wszystko poza tym to taki pikuś. Ale na DL Adventures pociągniesz granie w settingu. Tales, wiadomo, daje mnóstwo dodatkowych smaczków i szczegółów, ale jak chcesz solidnej podstawy to DL adventures styknie. Czasem też warto się zaopatrzyć w Player's Guide, ale tego akurat nie znam dla DL'a.

Key-Ghawr pisze...

AD&D 1E faktycznie ma fatalnie zedytowane podręczniki, ale po opanowaniu zasad nie jest wiele cięższa od 2E. Niektóre mechanizmy są trochę inne (np. naliczanie opóźnienia, reguły morale, walki wręcz, obciążenia), pewne rzeczy są bardziej uściślone (np. tworzenie magicznych przedmiotów), ale da się do opanować. Plusem 1E jest duża ilość narzędzi i generatorów zawartych w DMG.

Co do DL, to zdecydowanie polecam DL Adventures, choć w podręczniku nie ma szczegółowego opisu świata - sama mechanika (autorzy zakładali, że grający będą znali geografię z modułów i Kronik); chyba że nie jesteśmy obcykani w geografii Ansalonu - wtedy zdecydowanie Tales of the Lance.

Pamiętajmy także, że Krynn został stworzony pod rozgrywanie serii oryginalnych modułów opowiadających o Wojnie Lancy. Dlatego łatwo o poczucie, że wszystko co najfajniejsze już się wydarzyło (vide MERP). Nie bardzo wyobrażam sobie granie sandboxowe na Ansalonie - po prostu zbyt wiele rzeczy zostało dokładnie opisanych. Specyfika świata właściwie zmusza nas do grania njuskulowego. Co do mnie, próbowałem się 3 razy zmierzyć z tworzeniem przygód na Krynnie i zawsze odnosiłem porażkę. W moim przekonaniu świat DL bardziej sprawdza się jako świat powieściowy oraz stworzony do rozegrania konkretnej serii modułów niż setting gdzie będziemy mogli umieścić wszystko bez ryzyka złamania konwencji świata gry. Chyba, że mamy pomysł na fajną, epicką kampanię, która z jednej strony dorówna rozmachem oryginalnej historii (Kroniki), a z drugiej - nie rozwali całego settingu.