8 stycznia 2014

40 lat RPG

W tym miesiącu upływa równo 40 lat od chwili wydania drukiem D&D. Pierwsze wydanie tej kultowej gry zapakowane było w tzw. woodgrain box i nie zawierało na pudełku ilustracji. Ciężko powiedzieć ile z tych pionierskich egzemplarzy przetrwało do dziś, ale faktem jest, że właśnie te pierwsze kilkaset(dziesiąt) sztuk nakładu systemu osiąga obecnie zawrotne sumy (ok. 3000$). Dużo łatwiej kupić jest wersję z końca lat 70-tych, czyli White Box (już poprawione, z erratą i wywalonymi, w większości, nawiązaniami do prozy Tolkiena).

4 dekady to cała epoka, w której wydarzyło się niesłychanie dużo. Zmieniały się style, powstawały całe nurty i sposoby grania. Nasze hobby okrzepło, dość dobrze się zdefiniowało. W najlepszych czasach, pod względem komercyjnym i kulturotwórczym, RPG rozwijało się w wielu kierunkach. Z epoki hippisowskich eksperymentów, wyrosło w latach 80-tych na ważną część ludyzmu XX wieku. Ani szachy, brydż czy Monopoly nie przeszło tak wielu zmian, w tak krótkim czasie, co gry RP.

W ciągu 4 dekad byliśmy świadkiem narodzin wielu wspaniałych gier, po których zostało dziś tylko wspomnienie lub marne atrapy (OD&D, B/X D&D, BECMI D&D, AD&D, RQ, WoD, Pendragon i wiele, wiele innych). Marki rozmieniano na drobne, powstawali i upadali fundomowi celebryci, odbyło się kilka poważnych procesów o prawa autorskie, a Pramatkę można było nabyć na stacji benzynowej lub wypożyczyć z każdej miejskiej biblioteki (w US / UK). Ci, którzy zaczynali w pierwszej połowie lat 90-tych, doświadczyli dwukrotnego, rynkowego upadku hobby – w drugiej połowie owej dekady i dziś.

Można by narzekać, że RPG dziś leży i kwiczy, że nic nowego i konstruktywnego się nie pojawia, a top sprzedaży to system sprzed 13 lat (I mean d20). Wystarczy jednak popatrzeć na wybór sposobów grania, na przewartościowanie idiotycznej zależności „nowe-lepsze”, by dostrzec jak wiele opcji w hobby ma dzisiejszy gracz. Average Joe może spróbować nowinek spod znaku nowej fali, albo spróbować zmierzyć się z praideami. Mainstream także jest dość płodny – choć wtórny. Każdy znajdzie coś dla siebie, a błogosławieństwem będzie tu fantastyczny, internetowy przepływ informacji i dostęp do gier.

Lata świetności RPG ma już dawno za sobą, zmienili się gracze, zmienił rynek, zmienił cały świat rozrywki. Dziś mało kto zwraca uwagę na „granie w wyobraźni” - chyba, że ma na myśli cyberseks. Po 4 dekadach istnienia naszego ukochanego hobby, bez względu na to czy jest się retro, mainstreamowcem czy indykiem, warto spojrzeć na te gry jako coś, co dalej jest niepowtarzalne, coś co jest odrębnym gatunkiem i wiele lat minie nim RPG zostanie faktycznie zastąpione komputerowym odpowiednikiem.

Z okazji 40-lecia życzę wszystkim erpegowcom, by nadal – nawet wyrywkowo i okazjonalnie – powracali do swoich ulubionych gier, bo jest to naprawdę wartościowa rozrywka i kawał historii ludyzmu XX/XXI wieku. Long Live RPG.

8 komentarzy:

Seji pisze...

Dzięki za ten tekst. :)

Misiołak pisze...

Czemu RPG nie umierasz?!

Seji pisze...

@Misiołak
Bo nie jest z polteru ani innej płaczki. ;)

Ojciec Kanonik pisze...

Z plwaczki co najwyżej ;)

Key-Ghawr pisze...

Na podsumowanie rocznicy wydania pierwszego RPG ever, krótka wypowiedź Franka Menzera:

OD&D (no sups) is a guideline for using your imagination.

The further down the road you go, the more it becomes a toolkit for replaying the imaginings of others.

Sethariel pisze...

Ojcze... oj dziwnie to brzmi... Ojcze Kanoniku i Key-Ghawr, byłbym bardzo wdzięczny za kontakt. Mam do was drobną sprawę :)

sethariel[małpa]gmail[kropka]com

Key-Ghawr pisze...

@ Sethariel

Napisałem. Btw., ja też chcę się deklinować ;)

Ojciec Kanonik pisze...

@Seth. Nie wchodzi na ten mail.