16 lutego 2014

Języki światopoglądowe

Odkąd odnalazłem zasadę „alignment languages” w AD&D 1E (sto lat temu), długo zastanawiałem się nad ich faktycznym zastosowaniem w kampanii. Oczywiście, idea ta wzięła się z OD&D i dopiero wtedy, gdy rozpocząłem 7 lat temu kampanię w tej grze, musiałem podejść do tej idei bardziej użytkowo. Obcość pomysłu podkreśla jeszcze fakt, że w tekstach z lat 70-tych nie ma zbyt wiele interpretacji ani wskazówek. Jest więc to jedna z tych reguł, która wpisuje się w zbiór zasad abstrakcyjnych – dziś zazwyczaj trudnych do zastosowania. Z pomocą przyszła mi trylogia gier komputerowych, Thief (pisałem o tym gdzieś na Inspiracjach).

W Whitelion, języki te są swego rodzaju manierą mówienia. Zgodnie ze źródłem, jest to zarówno specyficzny akcent, jak i mowa ciała. Bez problemów zastosowałem je w „świętych” tekstach Kleryków (Law). Każdy, kto umie czytać, zrozumie strony „Biblii”, ale nie nauczy się z niej kleryckich zaklęć (w OD&D Klerycy wkuwają czary z ksiąg, jak M-U). Konsekwentnie, mowę Chaosu stosują Anty-Klerycy w swoich hermetycznych tekstach – herezjach. Żaden problem. Kłopot pojawił się w przypadku języka Neutralności, jako, że temu światopoglądowi nie jest przypisana w 3LBB żadna grupa duchownych.

I znów sięgnąłem do Thiefa – świetnego sposobu na wizualizowanie tego abstraktu.

a) Młoty – mówią archaizowaną, literacką i wzniosłą mową, nasyconą tonem kazania i fanatyzmu. Pasuje do chrześcijańskich Kleryków OD&D jak ulał.

b) Poganie – mówią w sposób prosty, wręcz wiejski, deformują końcówki. No i wizja Chaosu natury, opozycji do cywilizowanego Prawa (stara opozycja Kultura vs Natura) – pasuje bardzo dobrze. Anty-Klerycy nie wierzą, wedle zasad, w żadną istotę boska, więc Szachraja spokojnie wywaliłem, bo by tylko zamulił model religijny z 3LBB.

c) Opiekunowie – mowa pełna metafor, zwykle spokojnym głosem, nieśpiesznym tempem – taki „tajemniczy” język. Goście Ci próbują zachować równowagę między Szachrajem a Budowniczym, uosabiają Neutralność. W OD&D – balans między Chaosem Dziczy, a hierarchią prawną cywilizacji (punktu światła). Pasuje perfekcyjnie z jedną poprawką – nikt w tym języku nie pisze religijnych tekstów.

Ok. I teraz: wedle 3LBB posługiwanie się którymś z tych języków publicznie lub w obecności kogoś o przeciwnym światopoglądzie kończy się krwawą jatką. Druga rzecz – istoty o określonym światopoglądzie, rozmawiając ze sobą (i odpowiednio gestykulując) z łatwością się dogadują, reszta ich nie rozumie. W Thiefie żadna z frakcji robi mordobicia na sam dźwięk przeciwnego dialektu. Logiczne. Łatwo sobie wyobrazić ciągłe walki na ulicach miast i burdy światopoglądowe. U mnie oryginalna idea nie zadziała nigdy. Używam tej, przedstawionej w skradance. Kleryk może zauważyć rozmowę „w chaotycznym” dwóch zbirów, ale nic nie daje mu prawa do rozwalenia im łbów buzdyganem. Z drugiej strony, HEP widząc wojsko złożone z 15 Kleryków i ich obstawy w płytówkach, bełkoczących coś do siebie „w praworządnym”, byłby skończonym debilem, gdyby zaczął do nich walić z Finger of Death.

Suma. Języki światopoglądowe istnieją – bez nich nie byłoby to już stare D&D. Są w warstwie tekstów / zwojów z czarami, ale i są używane, bardzo rzadko, na zasadzie hermetycznej gwary – oficjalnie, bez efektu w postaci irracjonalnej wyrzynki. Oczywiście, sytuacje, gdzie wyrywny F-M podejdzie do Patriarchy i zacznie demonstracyjnie bełkotać i gibać się „w chaotycznym”, może liczyć się, w najlepszym razie, z ostracyzmem. Ew. wyrwaniem języka, po sądowym procesie. Szef kościoła zawsze znajdzie powód do tej swoistej „ewangelizacji”.

Brak komentarzy: