4 lutego 2014

Kronki!

Kronki to wymarzony gatunek pierwszolevelowych stworów, które potrafią nieziemsko pomieszać szyki Awanturnikom w OD&D. Gigantyczne szczury, stirges czy wszelakie goblinoidy bledną w obecności tych jednostrzałowych potworków (do młodszych czytelników: zapytajcie starszych kolegów skąd te kudłacze się wzięły).
Podczas ostatniej eksploracji Underworld pod Miastem Astrae, wprowadziłem w tabelę spotkań przypadkowych Kronki, szansa spotkania 8-12 na 3d6, a więc bardzo często. Wiedziony „eventem” z gry na PC Twierdza („Panie, króliki rozmnożyły się i pustoszą uprawy!”), wprowadziłem powyższy encounter trwający wyłącznie w miesiącach letnich. Kronki szukają miejsc chłodnych, ciemnych i miękkich – jak one same – by nieprzerwanie przekazywać swoje geny kolejnym pokoleniom.

Wizja inwazji Kronków na pierwszym poziomie Underworld weszła w życie organicznie i niemal niezauważalnie. Sytuacja wyglądała następująco: 4 PC (2x F-M, 1x Elf, 1x Dwarf, 7 henchów) wbijają na swoją n-dziesiątą wyprawę do Podświata. W pierwszej, oczyszczonej wcześniej jaskini, napotykają szare kulki futra, z uszami i oczkami a la króliki. Wśród żeńskiej sekcji dochodzi do wabienia i ułaskawiania Kronków (Cip, cip, cip, chodź do Pańci). Ogólnie „fluffy & happy” – do porzygania (literalnie). Kronki (w liczbie 3d10 – rzut: o, dżizas 28!) podchodzą, tulą się, mruczą. Jest super. Jak za różowych czasów 2E.

Nagle dzielni Awanturnicy tracą HP. A to 2 punkty, a to 6... Futrzaki są mięsożerne! Zaczyna się rozwałka, mięciutkie ciałka fruwają po jaskini, są szatkowane i miażdżone, przypalane fireballami i błyskawicami. Rzecz fatalna – zagrożone lub zabite Kronki wydzielają smród niczym szlachcic polski w XVII wieku... Połowa drużyny pada od nieopisywalnego odoru bez czucia, połowa wycofuje się, pogryziona i rzygająca na lewo i prawo (czasem w górę, „na wieloryba”), na z góry upatrzone pozycje. Ubaw nieziemski!

Kronk #AP: 3-10; HD: 1/4; AC: 6; MV: 8; Save as: N-M; ML: 4; AL: N
Zagrożone / po śmierci wydzielają potworny smród: St vs Dragon Breath lub nieprzytomność na 2d6 tur. Jeśli rzut obronny wyjdzie, postać wymiotuje przez 1d6 tur.

Cheers!

7 komentarzy:

Kasmizar pisze...

Świetne! Nie wiem co prawda skąd te stwory się wzięły, mi przypomniją Gremliny z "gremliny rozrabiają" z 1984roku film. Wogóle brakuje stworów fantasy, które nie atakują graczy. Pomysł na pewno wykorzystam.

Ojciec Kanonik pisze...

Kronki są trochę większe od Gremlinów i nie są humanoidalne. To kula futra z uszami i stopami jak u zająca. ;)

Maciej Kozłowski pisze...

Nie pamiętam czy kronki były w death maze, ale na pewno w citadel of blood, czyli naszym legendarnym labiryncie śmierci. Nie mam pojęcia skąd się wzięły, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że są dość ostro inspirowane tribblami ze star treka :)

Inkub pisze...

Były, były:)
Jedne z bardziej upierdliwych, ze wzgledu na mase, stworow w grze:) Dzieki za ich przypomnienie:)
Nec Hercules contra plures!;)

Squid pisze...

Świetne! Dzięki za tekst - kronki mają niesamowity potencjał, aż dziwne, że prawie nikt o nich dotąd nie wspominał.

Czy w Twojej kampanii występuje też Raman Pół-Kronk?

Ojciec Kanonik pisze...

@Squid
Key-Ghawr też o tym wspominał. Perwersi :D

Key-Ghawr pisze...

To może daj tym futrzakom możliwość zapładniania ludzkich kobiet (albo nawet i mężczyzn, żeby nie było, że nie jesteś za równouprawnieniem). Będą pół-kroncięta :D