10 lutego 2014

Prasa RPG

Seji popełnił nostalgiczny tekst o zaletach wydawania zinów w naszym hobby. W tych fandomowych publikacjach widzę jeszcze jeden (a nawet dwa) ważne, fundamentalne dla retrogamingu oraz osobistej nostalgii czynniki. Bez prasy, biuletynów wargamerskich i innych „namacalnych artefaktów” danej epoki, nikt nie byłby w stanie odtworzyć starych idei RPG. Nawet Gygax czy Arneson. Ktoś ze stażem gracza RPG 20/30+ sam ma problem z dokładnym odtworzeniem wczesnych sesji i pomysłów, right?

Wiele wspominków grognardów sprzed 40 i więcej lat często jest rozmyte, ubarwione. Świetnie widać to w postach Blackmoor Bunch czy starej ekipy TSR. Niemniej precyzyjnie pokazuje to Jon Peterson w Playing at the world, podejmując się rzetelnej krytyki źródeł heurystycznych (porównawczo z nowszymi). To właśnie opublikowane deklaracje twórców, opisy sesji, opisy systemów czy wreszcie materiał do już określonych gier oddaje pełny obraz tego, co było.

Dla każdego retrogamera (nie mylić z OSR-owcem, który z reguły produkuje pseudoklony, nie mając pojęcia o starych grach, nie mówiąc o „graniu ze zrozumieniem” w którąkolwiek z nich) ważne jest źródło, nie późniejsze wariacje na jego temat. Hobbs, autor Dragons at Dawn i Champions of ZED wykonał niesamowitą pracę zbierając niemal wszystkie wzmianki, wywiady, deskrypcje i artefakty (np. karty postaci z epoki pre-D&D), by odtworzyć oryginalny system Arnesona. Czy mu się udało? Kwestia dyskusyjna. Niemniej, bez Doomesday Books, Europa, Dangereuses Liaison i innych biuletynów wargameskich byłoby to zupełnie niemożliwe.

Nostalgia. Każdy z nas wychował się na pewnym wzorcu RPG, który w każdej dekadzie wyglądał inaczej. U mnie będą to artykuły z Razem, Jokera i pierwszych kilkunastu MiM-ów. I ksera Red Boxa, dyskietkowe KC, AD&D 2E. Będą to wzmianki o RPG na obwolucie Gwiezdnego Kupca, łączenie Labiryntu Śmierci ze sprowadzonym zza Gównianej Kurtyny DUNGEON! To jest zeitgeist przełomu lat 80/90-tych, baza kształtująca gust w doborze mechaniki, sposób grania i sposób pisania o RPG. Na tym polu dużo łatwiej jest mi zrozumieć i dogadać się z, np. Borejką czy Paladynem, niż 30 letnimi (i mniej) gwiazdkami z Remizy. Ageizm? Nie, empiria.

Dzięki prasie fachowej niejako wracamy do tamtych lat. Taki swoisty wehikuł czasu. Jeśli je przeżyliśmy, robimy to bezproblemowo, intuicyjnie. Zrozumienie jest pełne. Jeśli epoka jest wcześniejsza, musimy długo i gęsto pogrzebać w... prasie! Zwłaszcza, że pierwsze systemy nie mówiły nam, jak grać – to było oczywiste dla ekipy Arnesona / Gygaxa, że mówi się w pierwszej osobie, „dziwnym głosem” a postać robi to, co chce gracz w swojej głowie. Szczerze mówiąc, to co widziałem wśród umownego pokolenia d20 (2000+) jest mi do dziś zupełnie obce, podobnie indyki – których początek przypadał na mój „punkt powrotu”. Dokładnie w ten sam sposób, w który badam i gram w retroRPG, musiałbym ryć w tekstach i... prasie wydawanej po 2000 roku.

Suma. Periodyki hobbystyczne to wspaniałe narzędzie do poznawania nie tylko utylitarnych materiałów do naszej ulubionej gry. To obraz czasów, w których powstawały (homoseksualista jako wada w KC – jasna sprawa!). W dobie niemal nieograniczonego dostępu do historii naszego hobby niesłychanie łatwo jest wykorzystać ów wehikuł do rozwijających wycieczek. Obcowanie z przeszłością RPG, jak i ich teraźniejszością, na równi, wzbogaca nas – w ten czy inny sposób – i nasze granie. Tak naprawdę nie widzę tutaj konfliktu „indyki vs mainstream” czy „retro vs mainstream vs indyki”. Jest to tylko i wyłącznie kwestia wykorzystania narzędzia niedostępnego tak szeroko jeszcze dwie dekady temu. I własnych preferencji.

Graj jak lubisz, korzystaj z periodyków RPG.

P. S. Mniej więcej w tym celu popełniłem, po propozycji Sejiego, tekst o ponad 15 letniej historii retrogamingu do jego Spotkań Losowych. Key-Ghawr prawdopodobnie opisze ważniejsze retroklony, symulakry i retrogry. Zeitgeist!

4 komentarze:

Adriano Kuc pisze...

W Jokerze nie było nic nowego poza nadzieją. Którą Ciesielski rozwiał z drugim numerem.

Ojciec Kanonik pisze...

Jasna sprawa. Zastanawiam się czy Pijanowski (który zamieścił w #2 tekst) słyszał wtedy o RPG - w końcu mocno siedział w ludyzmie i popularyzował różne gry.

Adriano Kuc pisze...

Pijanowski grał w RPG i był współredaktorem "Jokera", więc zamieszczał co chciał.

Natomiast w periodyku nie było żadnych "wzorców". Chyba, że za takowy uważać dwukrotnie publikowany wcześniej artykuł w "Razem". I nie Pijanowskiego, a Ciesielskiego.

Ojciec Kanonik pisze...

Pijanowskiego to była jakaś zagadka kryminalna - nie pamiętam, sto lat temu to było. Znasz jakiś wywiad z / tekst Pijanowskiego wspominającego o roleplay?