19 lutego 2015

Gwizdek Sędziego - newschoolowy regres

1) "Opancerzona postać - krytyczne pudło. Gorion - Śmierć."
Baldur's Gate to przykład jak nowoszkolne myślenie fabułą może rozpieprzyć logikę świata i proces zawieszania niewiary. Wiele podręczników wydawanych od lat 80-tych zachęca DM, by kantował na testach. Tak naprawdę Oracle Dice nie ma już od tamtej pory żadnego znaczenia, bo testy są pozorne. Pusta, powtarzalna turlanina i nie patrzenie na wynik - chyba, że takiego właśnie oczekiwaliśmy. Mechanika jest pozornie potrzebna (tylko po to, by napchać treścią i tabelkami kolejny podręcznik, przynoszący parę zielonych). Liczy się fabuła! Do kiczowatej przesady i ordynarnego porzygania.

Wynaturzenie "fabularyzmu" w RPG stało się od tamtej dekady, niestety, prawidłowością. Coś, co było patologią (rządziło "save or die"), do dziś jest wygodnym uproszczeniem. Scenariuszyk rozpisany. Trza wykonać materiał, inaczej koniec sesji, bo DM-y niekoniecznie potrafią cokolwiek zaimprowizować od czapy. Przynajmniej w 95% ich populacji. W Polsce doszło jeszcze totalnie nietrafione, ale zgrabne tłumaczenie "role-playing games" na "gry fabularne". Oj, panie Jacku...

A co, gdyby Gorion wykończył Sarevoka w Prologu? W końcu "odziany w żelazo potwór" porządnie dostaje wpierdol i jęczy co sekundę głosem CK Dezertera, bo dzierży melfową strzałę w oku. Program liczy faktyczne obrażenia, z rozprysku też. Wypadł fumble - ok, Sarevok wbija sobie dwuręczniaka w drugie oko i umiera. Kundel Bhaala nadal działa pod opieką skryby. Może wda się gejowski romans w spartańskim stylu Młody Uczeń - Stary Mistrz? Albo pojawiający się chwilę później, jak półdupek zza krzaka, Elmonster od razu ciepie teleport do Seven Heavens i fabuła zalicza takie twista, że fanom storygejmu się nieśniło? Imoen staje się rosyjską prostytutką w Sigil, Gorion jej pimpem, a Dziecię mota z powodzeniem w Wojnie Krwi, wykorzystując kontakty i złoto zdobyte przez swą przyrodnią siostrę. W końcu wykańczają wszystkie potomki, wsysają ich moc, jak Highlander, wracają na Faerun jako półbogowie (odpowiednio: seksu za pieniądze i bezsensownych postaci graczy w grach komputerowych) i DM ad hoc rozkręca teopolitykę na wybranym przez nich terenie.

No tak. To tylko komputerowa gra, do tego zupełnie nie sandboxowa. Wiadomo, ograniczenia technologiczne. W latach 90-tych, przypomnę, mało kto pamiętał o starej szkole, a jeszcze mniej ludzi widziało na oczy OD&D czy pierwsze T&T. Zgoda, wtedy tak się już nie grało. Ludzie woleli klepać miesiącami gotowe scenariusze. Albo płodzić je w domu, by po poprowadzeniu schować do "tajnych archiwów". Wiadomo, nikt inny tego nie potrzebował. Tylko po co, w takim razie, Bogini o Żyznym Łonie dała homo sapiens sapiens mózg i myślenie abstrakcyjne? Improwizacja grozi rozwolnieniem? Zarzucenie preskryptowanej "fabułki" aż tak "boli za oczami"?

2) Stworzyłem w BG nową postać. Wszystkie cechy po 3, INT 9, bo Magini. 

Wedle zasad powinna mieć 1 HP. Ma dwa. Dlaczego? Ponieważ jakimś niezbadanym wyrokiem Ao, odpalona w PC Ognista Strzała (sic!) zadaje zawsze tylko jedną ranę, a PC MUSI przeżyć. Chore. Gdzieś ostatnio czytałem, że DM wykonywał testy do skutku, by fabuła ruszyła. Czekał na dobre wyniki, a jak się nie pojawiały, to turlał i nie patrzył co wypadło. Pewnie lubi te miarowe ruchy nadgarstka prawej ręki... Może lepiej pobawić się Story Cubes? Raz rzucamy i opowiadamy. Po co Wam, njuskulowcy, mechanik sto milionów, skoro nie korzystacie nawet z jednej, bo wystarczy Wam "fabułka"?

Ok. Wracając do opowieści o Dziecięciu Bhaala (idiotyczne tłumaczenie, btw). Zrobiłem save'a i odpalałem konfrontację z Sarevokiem kilka razy. Do porzygania od patosu i nocnych koszmarów rozpoczynających się od "Duuurniem jesteś, skoro cośtamcośtam". Ognista Strzała zawsze zadaje tam tylko 1 ranę. Wedle zasad Dziecięcie powinno zdechnąć, jak stara baba po zepsutym bigosie. Nie miał(a)by szans. Można wcześniej nieco uszkodzić naszego podopiecznego, ale to nic nie daje, ponieważ Gorion - MAG - rzuca za każdym Cure Light Wounds. I pozamiatane, zawsze są 2 HP. Chore.

Zawieszenie niewiary idzie się kochać i nie powraca przez prostą rzecz. Jeśli fabuła jest takim dewianckim fetyszem njuskulowych programistów, to powinni ją logicznie / mechanicznie uwiarygodnić. Np. PC dostaje z Shocking Graspa. Ok, mała szansa, że za każdym razem po 1 ranie, ale MIEŚCI SIĘ TO W ZAŁOŻENIACH MECHANIKI AD&D. Jest napisane, czarno na białym, i było stosowane od czasów 0E: postać UMIERA po tym, jak jej HP spadną do zera. Wystarczyła prosta zmiana zaklęcia celem podtrzymania logiki sytuacji, nie?

Zero szacunku dla fana papierowego systemu. A nie, ok. To nie fan, a konsument. "Zkupił" się od Świętej Fabuły Przedzapisanej. Gry Fabularne, heh. Wolę RPG. 

Brak komentarzy: