25 czerwca 2015

Przesilenie letnie 2015

Wolna inspiracja settingowa. Wycinek świata circa 800 roku.
Przed nadejściem religii Krzyża, w epoce, gdy nie istniała świadomość narodowa, duże plemię Ślężan mozolnie ujarzmiało prastare knieje, niebezpieczne bagna i tajemnicze, okryte chmurami góry. Wchłaniali starsze sadyby śląskich Słowian, Celtów i Germanów, o których ludzka pamięć zatarła się, a dzisiejsza historiografia milczy. Na ruinach osad nieznanego im ludu Celtów budowali ośrodki kultowe, a to, co przetrwało z dorobku tamtej kultury – sposób grzebania zmarłych, styl zdobienniczy oraz osobliwe mity – dołączali do swoich rdzennych wierzeń i zwyczajów. Budując własne opola wśród bagien, starali się przetrwać w obliczu zagrożeń bezlitosnej Natury. Czcili ją w każdym aspekcie, obłaskawiali krwawymi ofiarami i darami, które sami zdobywali z wielkim trudem. Jednak pozostawała ona kapryśna, odległa i nieprzewidywalna. Jej obcość i tajemniczość Ślężanie oddawali w rzeźbach i posągach, w kamieniu i drewnie, w znakach skośnego krzyża i wałach kultowych na zboczach i szczytach gór. Puszcze pełne były wilków, niedźwiedzi i innych drapieżników. Z bagien wypełzały jadowite żmije i robactwo roznoszące śmiertelne choroby. Z górskich szczytów bogowie zrzucali na podgórskie osady lawiny skał, a dzikie rzeki, z bezlitosną Odrą na czele, potrafiły w ciągu chwili zabić cały klan, zniszczyć opole i zatrzeć jakikolwiek ślad jego istnienia. 
 
Były to czasy, w których rządziło prawo zimnego żelaza i brązu. Czasy wypełnione wędrówkami, walkami z innymi plemionami i potężnym królestwem Przemyślidów. Królestwo to wywierało ogromny wpływ na sąsiednie nacje i tylko fakt odizolowania nieprzebytymi puszczami i łańcuchami górskimi Ślężan od Pragi dawał możliwość zachowania własnej świadomości plemiennej. Z dekady na dekadę wpływy te rosły i tylko Święta Góra, prastare miejsce kultu i tożsamości plemiennej spajała grody Śląska w miarę jednolitą wspólnotę. Niemniej, synowie dynastii Przemyślidów już to zakładali swoje grody, albo podbijali istniejące i nazywali je swoimi imionami. Plemiona słowiańskie, oddalone dalej na zachód, także wędrowały w górę Odry i jej dopływów szukając nowych terenów – już ujarzmionych i zagospodarowanych. 
 
Na równinnej północy również nie było spokojnie – rosnące w siłę plemię Polan, odizolowane od wpływów Przemyślidów, rosło w siłę, podbijało lub wchłaniało coraz więcej plemion lechickich – w tym potężnych Wiślan, wschodnich sąsiadów Ślężan i Opolan. Polanie jawili się Ślężanom jako największa siła w sąsiedztwie, od której nie byli tak dobrze oddzieleni dziczą, jak w przypadku Przemyślidów. Północni sąsiedzi słynęli z podbojów zaodrzańskich na zachodzie, na baśniowym Pomorzu i na tajemniczym wschodzie. Ich zdobycze terytorialne były większe nawet od królestwa Przemyślidów i Moraw razem wziętych. 
 
Epoka ekspansji, krwawych podbojów, wędrówki plemion i walki o miejsce do bytowania jakby omijała najstarszy gród Ślężan: Górki. Opole to położone było u stóp Świętej Ślęży, otoczone wielkimi lasami, przez które wiodło zaledwie kilka piaszczystych traktów, a bagna i trzęsawiska rozpościerały się szeroko i daleko. W tym prastarym, spokojnym grodzie mieszkało kilka rodzin Ślężan.

5 komentarzy:

Wolfgang Schwarzenatter pisze...

No proszę. Od miesiąca mam w głowie pomysł na grę w klimatach pogranicza sasko-słowiańskiego w roku właśnie 800 i okolicach. Właśnie przekopuję się przez literaturę.

Ojciec Kanonik pisze...

A to Karol Wielki+ i nasi krewni z Połabia. :) Tam klimaty bardziej kolonizacyjne, walka kulturowa. Powodzenia.

Wolfgang Schwarzenatter pisze...

Widzę to właśnie jako Pogranicze. Chaos pogaństwa (nie tyle w znaczeniu religijnym, ale bardziej ogólnokulturowym) vs Porządek chrześcijaństwa (znowu: bardziej jako porządek państwowy).

Tylko w miarę poszerzania wiedzy widzę, że będę musiał się bardziej oprzeć na swoich wyobrażeniach, niż na źródłach historycznych, bo różnice cywilizacyjne nie były wcale takie wyraźne.

Ojciec Kanonik pisze...

No i nie istniało coś takiego jak "świadomość narodowa" czy "państwo" - raczej księstwo / królestwo jako własność prywatna dynastii. Świnie, pola, chłopi, krowy, narzędzia, dzieci, budynki, rzemieślnicy - wartość materialna ino, nawet nie "obywatele". I u nas i u Germanów za Łabą.

Robert pisze...

Świetna zajawka settingu. Jako historyk średniowiecza z wykształcenia jaram się :-)
Na marginesie - co do "państwa", to wszystko zależy, jak je zdefiniujemy. Jeśli poprzez państwo rozumiemy rozbudowaną administrację, urzędy i podatki, to faktycznie, państwa w tym rozumieniu jeszcze wówczas nie było. Tego typu porządku kształtują się dopiero od XIII wieku, okres wcześniejszy określany jest jako "Herrschaft ohne Staat", władztwo bez państwa.
Jeśli jednak uznamy - za Maxem Weberem - instytucję wymuszającą posłuch na danym terenie za państwo, to jak najbardziej można mówić o istnieniu państwa we wcześniejszym średniowieczu. I rzeczywiście przełom państwowy powiązany był często z chrześcijaństwem. Nawet jeśli nie od razu władcy przyjmowali chrzest. Chodziło raczej o wzorce organizacji władztwa, a te płynęły z państwa Franków lub Bizancjum, czyli terenów, gdzie nieprzerwanie trwały tradycje państwowości rzymskiej.