3 lipca 2015

RPG a LGBT - problematyka płciowości

Kilka lat temu napisałem, gdzieś tutaj, że nie wrócę do jednej z patologii w naszym hobby - czyli dywagacji na temat płci w grach - ale przetłumaczyłem jedno wykopalisko Gygaxa i Lakofki z biuletynu Liaison Dangereuses #72 (1975 rok). O Fighting-Women.

Na wstępie. Postacie kobiece zamiast atrybutu Charyzmy mają cechę Uroda. Wiadomo, logiczne. Wojowniczki rozwijają się szybciej, niż macho F-M, ale mają nieco mniej HP i gorsze "to-hit" (wedle Chainmail).

Wojowniczki (zbrojne) mogą wykorzystywać zaklęcia Uwodzenia, Zauroczenia Mężczyzn oraz Zauroczenia Humanoidalnego Potwora w liczbie zależnej od ich poziomu i współczynnika Urody* [...].

Atrybut Siły waha się w przedziale 2-14, tak więc noszenie cięższych zbroi i używanie większych broni szybko zwiększa poziom ich zmęczenia. Kobiety mogą unieść bez straty Punktów Ruchu 1000 jednostek + 200 x Siła. Cokolwiek ponadto redukuje manewrowość o połowę. Maksymalny udźwig to x1.8 powyższego.

Kobiety z Siłą 10 lub mniej mają -1 do trafienia przy walce morgenszternami, cepami i bojowymi toporami. Broni drzewcowych, halabard, pik i dwuręcznych mieczy z karą -2. Kobiety z Siłą 12+ posiadają karę -1 do trafienia tylko w przypadku drugiej grupy broni. 

Noszenie płytówki zwiększa o 20% poziom zmęczenia** przy Sile 10, a przy 11-12 o 10%. Dla kobiet o Sile 11 i mniej kolczuga zwiększa ten poziom o 10%.

WSZYSTKIE KOBIETY posiadają +1 do trafienia za pomocą sztyletów***.


Z grubsza: F-W są fizycznie słabsze, ale mają czaropodobne dopalacze, szybciej levelują i potrafią sprawnie jebnąć sztyletem, jak każda białogłowa.


*Niemal każda klasa w wersji kobiecej posiada coś w rodzaju vanciańskich slotów i zestaw dżenderowo - socjalnych mocy (jak powyższe, w kilku stopniach + Czytanie Tarota, Stopienie Umysłu czy ESP). Logiczne.

** Tego typu homebrew jest bez liku w starej prasie i suplementach.

*** Wiadomo. W plecy to i z +5 to-hit.


P. S. Oczywiście tytuł posta dla jaj. 

1 komentarz:

Shockwave pisze...

Dzisiaj za takie rzeczy gwarantowane miałbyś zjebkę i ostry wpierdol w hobbysferze RPG. Kobiety muszą być prezentowane jako silne i równe mężczyznom, a bonusy do nawalania sztyletami w plecy i magia uroków są przecież tak ewidentnie umniejszające kobietom. Jakie to stereotypowe i passe... Wszak sztylet i trucizna to broń słabych i skrytobójców, a zniewalanie magiczne dowodzi, że samica nie jest w stanie zniewolić samca siłą mięśni i/lub swego intelektu.

Mnie najbardziej rozwala to ciągłe używanie she i her w każdym miejscu współczesnych podręczników, żeby ktoś nie pomyślał, że twórcy wspierają patriarchat. Widać matriarchat wspierać mogą. ;P Ostatnio prym wiedzie w tym Onyx Path i ich drugie edycje nWoDowych Wampirów i Wilkołaków, gdzie masz same przykłady władczych, niezależnych i mocnych kobiet, które wręcz przeważają szalę na jedną stronę. Dodatkowo na każdym kroku wspieranie środowisk LGBT i podkreślanie, że ich gry są LGBT Friendly.

Główny developer nowej lini WoDu do niedawna nazywał się Russel Bayley, ale teraz każe na siebie mówić Rose Bayley i nie wiadomo czy gość na serio nie zmienił płci. Rozwalił mnie w jednym z postów na RPG.net, gdy żalił się, że chciał wprowadzić do nowego Vampire the Requiem więcej pozytywnych postaci bi, homo i trans, ale nagle oświeciło go, że to generalnie jest gra o bardzo niepozytywnych postaciach i nie wiedział jak to połączyć, żeby nie obrazić wrażliwych erpegowców spod znaku tęczowej flagi. Biedny/biedna Russel/Rose.

Ja nie wiem co tym ludziom odbiło i o co w ogóle chodzi. Ale już od bardzo dawna człowiek nie może sobie po prostu w garażu poudawać, że schodzi do podziemi i kasuje gobosy, albo wampirycznie pocierpieć rzucając ciężarówką w wilkołaka po drugiej stronie ulicy, bez wszędobylskiej ideologii wylewającej się z każdej strony hobby.