17 lutego 2016

Brama do Wilderlands: Wilderness Books

B. H. to dziś już zapomniany twórca RPG z przełomu lat 70/80. Bryan był, obok Bledsawa, Owena i Mortimera, ważną siłą napędową flagowego świata Judges Guild - Wilderlands. Hinnen publikował swój materiał do City State także w magazynach Dungeoneer, The Judges Guild Journal i Pegasus (wszystkie ze stajni JG). Były to nie tylko moduły i tabele Dziczy do świata Boba Bledsawa, ale także artykuły podające historię świata w pigułce. Nie bez powodu piszę o twórczości właśnie tego gościa. Próg wejścia w jeden z najstarszych światów RPG (1976) jest dość wysoki, mam wrażenie, że dużo trudniej jest weń wsiąknąć, niż w inne oldschoolowe settingi: Tekumel, Blackmoor, Glorantha czy Greyhawk. Dlatego warto rozpocząć swoją przygodę ze światem Wilderlands od tekstów Hinnena. W dość przystępny sposób oswaja czytelnika z masą szczegółów settingu  i specyfiką sandboxowego grania w RPG. Mamy tu wszystko - od modułów z lochami, z Dziczą, miastami, świetnymi tabelami losowania masy rzeczy, po opis bogatego backgroundu i szczegółowe mapy świata Bledsawa.

Bob Bledsaw prezentował swoją kampanię, bazującą pierwotnie na świecie Tolkiena i rozgrywkach w OD&D w połowie lat 70-tych, jako heksagonalne mapy, proste moduły i kolumny tekstu o historii świata. City State / Wilderlands nie posiadały klarownego "gazetteera", ani podręcznika wprowadzającego. Kultowy City State of Invicible Overlord wrzuca czytelnika od razu na głęboką wodę w miejskim settingu, każe domyślać się co i jak się tam ma. Tu pojawia się Hinnen. Skupia się i opisuje mniejsze miasta i Dziczy do otwartej eksploracji wokoło.

Ideą stojąca za serią Wilderness Books było ułatwienie rozpoczęcia kampanii sandboxowej bez wgłębiania się w całość obrazu i historii ogromnego świata Boba. Każda z pięciu książek opisuje mini-settingi, w których PC mogą przygodować z dala od wielkiej polityki i metropolii. Są tu, oczywiście, miasteczka, w których można rozgrywać klasyczne Town Adventures (bez których SB jest przecież niepełny) oraz lochy, ale nie stanowią one centralnych lokacji a dodatkowe punkty na mapie do odwiedzenia.  

Wilderness Books wpisują się w model prezentowany przez Judges Guild i w późniejszych czasach wykorzystywany przez niemal wszystkie firmy przy budowie settingów. 1-2 osoby projektują bazę, reszta dorysowuje heksy do centralnej mapy i opisuje na nich swoje domowe kampanie. M. in. z tego powodu Wilderlands może być trudne do przyswojenia. Różnorodnością przewyższa bowiem wcześniej wymienione przeze mnie klasyczne światy, zwykle rozwijane tylko przez twórcę i jego grupę.  

Poniżej najważniejsze publikacje Bryana Hinnena:

The Mines of Custalcon (1979, Wilderness Book 1)
Village Book 2 (1979, Campaign Hexagon Sub-System)
Shield Maidens of Sea Rune (1981, Wilderness Book 3)
Pirates of Hagrost (1982, Wilderness Book 4)
Witches Court Marshes (1982, Wilderness Book 5)

Wilderness (1979, Dungeoneer #11)
Hanging Out In The City State (1982, Pegasus #10-12)

Jak ktoś zechce, może zacząć od tej strony - w sumie lepszego sposobu na Wilderlands nie znam. Z racji specyfiki tego settingu i faktu, że to jednak lata 70-te, nie gwarantuję współczesnemu erpegowcowi, że wejdzie weń jak Majdan w Dodę. Spróbować zawsze warto, setting ważny, autorzy zacni, etc.

6 komentarzy:

Jetmaniac pisze...

Wybaczcie zaśmiecanie komciów pod randomowym postem, ale za leniwy jestem na szukanie innych sposobów na kontakt :)

1) polecam tekst Tima Kaska "How I helped to pull the rope that tolled the bell for OD&D" - http://kaskoid.blogspot.com/2016/02/how-i-helped-to-pull-rope-that-tolled.html - sprawy wałkowane tysiące razy, ale i tak ciekawie się czyta jak AD&D popsuło róbta-co-chceta w rpg, a przy okazji wyhodowało rules-lawyers i powergamerów (no dobra, było na odwrót, ale związek jest).

2) chętnie poznałbym Wasze (OK i KG) opinie na temat OD&D Single Volume Edition - 3LBB skompilowane i przeredagowane do jednego tomu. W razie czego, mogę... hmm... pomóc zdobyć rzeczony wolumin.

3) zacząłem się ostatnio interesować Talislantą. Opinie, wrażenia?

Pozdrawiam

Ojciec Kanonik pisze...

O, hej stary, kopę lat :)

1 - Troche mnie zaskoczyłeś tym wyznaniem Tima - przecie to oddany i żarliwy follower Gygaxa był :) Dobre przemyślenia i wspaniała perspektywa czasowa. Myślę, że OSRwuje powieszą go gdzieś za stwierdzenie, że AD&D zabiło oldschoolowy styl i sposób grania w RPG. Chociaż my o tym trąbimy od zawsze i jeszcze żyjemy... ;)

2 - Chodzi Ci o kompilację Greyharpa? Wiesz jak podchodzę do klonów i takich odświeżeń: fajnie, że są to 3LBB w klarownej formie, z tekstami ze SR i Chaimail. Łatwiej nowemu wejść w grę. Ale brak tu zietgeista. Nie ma ilustracji, szyk tekstu jest inny (alfabetyczny układ zaklęć a la 3E - ohyda!), wycięto przykładowy dungeon, itd. Ja proponuję każdemu zainteresowanemu najpierw "załatwić sobie" oryginalne 3LBB, później sięgać po tego typu kompilacje.Ogółem dałbym tak z 6/10.

3 - To późne lata 80-te, nie bardzo mnie ten setting interesował. Podobnie mam z Harnem, o kórym wiem trochę więcej, ale podejście też bez głębszych emocji. Znam z nazwy i postów Neurocide'a sprzed lat.

Key-Ghawr pisze...

Nie znacie się! Co za herezje i duby smalone prawicie! Kask też. Jak odkrył z narażeniem zdrowia niejaki gugu, tfu, guru B, tradycje old-schoolowe w latach 90. prężnie podtrzymywano w polskiej Magii i Mieczu i styl ten nigdy nie zaginał :D

A poważnie, post Kaska świetny i co ważne, pisany z perspektywy czasu i przez osobę aktywnie grającą i uczestniczącą w powstawaniu hobby.

Ojciec Kanonik pisze...

No, co tam Kask i sto milionów innych pionierów i firm, skoro jest Whorehammer :D

Key-Ghawr pisze...

Mnie tam WRPF mało obchodzi. W latach 90. sporo grałem, ale szybko mi przeszło. Pseudo-renesans podlany "DarkGrimChaosem" i tak do wkoło Wojtek do #@$G%

Co może się niektórym wydawać dziwne, ale w tych czasach (lata 90.) synonimem fantastyczności był dla mnie setting "Greyhawk" z cudownie zakręconymi nazwami a la Leiber, fajnymi szwarcharakterami (Iuz, Ivid the Undying, Scarlet Brotherhood, Bandit Kingdoms), napięciami politycznymi (Greyhawk Wars). Do dzisiaj pozostał mi sentyment, nawet do wersji Sargenta. Choć do prowadzenia bym się pewnie już nie zmusił. Chyba, że na OD&D lub AD&D 1E i Greyhawk Folio

Ojciec Kanonik pisze...

Miałem niebieskiego boxa, z gościem na jastrzębiu - opis miasta i okolic. Bardzo barokowe, masa szczegółów i pomysłów na City i Dungeon. Trochę groteski i faktycznie masa Leibera. No, ale to nie był już oryginalny Grey, inni ludzie, inne czasy, nawet średnio pasował do Folio.