2 marca 2016

Motywacje Najmitów

Kilka razy pisałem już o tym, jak rozwiązałem w Whitelion stawki, za które Najmici zgodzą się pracować dla PC. W skrócie: Normalsi idą za "wikt i opierunek" / małą, jednorazową sumkę; Klasowe postacie, w zależności od światopoglądu, pójdą za darmo [Law], za równy udział w łupach [Neutral / Law], za dużą stawkę dzienną [Neutral / Chaos], za któreś z dwóch ostatnich + wyekwipowanie [Chaos]. Ten prosty autorski podział nie wyczerpuje jednak tematu. Poniżej kilka kolejnych propozycji przeczytanych w różnych magazynach erpegowych z lat 70.

1) Doświadczenie
Zasady podziału XP między Awanturników a Najmitów nie istnieją w OD&D (przynajmniej w 3LBB). Od edycji B/X i Advanced, najemnicy mają już swój udział w podziale punktów doświadczenia. W tym miejscu chodzi jednak o motywację NPC-ów, o fakt, że przyłączają się za darmo do drużyny tylko wtedy, gdy poziom PC tej samej klasy jest choć o 1 wyższy od poziomu Najmity. Facet / babka są zafascynowani mądrzejszymi i bardziej obytymi w świecie PC, uczą się od nich i polegają na ich pomysłach. Taki najemnik może wędrować z drużyną całkiem długo. REF bazujący na 3LBB, z braku wskazówek podziału XP, ma wolną rękę w ustaleniu momentu odejścia tego typu Najmity.

2) Złodziejstwo
Najmita przyłącza się do drużyny zwykle za darmo lub jak N-M, za niewielką, jednorazową stawkę. Przyświeca mu jednak jeden cel, taki jego swoisty styl życia - kiedy drużyna zaśnie, zostanie osłabiona lub zginie, najemnik znika z kasą i tyloma przedmiotami, iloma uniesie. Zmienia miasto / dungeon - i od nowa. Przykładem tego typu Najmity z późniejszych gier cRPG są postacie Toda Uphilla z EoB I i Borminha z Ishar I.

3) Kult Bohaterów
Jest to zazwyczaj młoda osoba, zafascynowana wyidealizowanym obrazem "Bohatera", naiwna i ufna. Jest to niewielki odsetek społeczeństwa w podręcznikowym obrazie świata OD&D - zdradzieckim i nastawionym nie na heroic a merkantylizm, przetrwanie i cynizm. Taki Najmita pozostaje z PC tak długo, aż któryś nie zginie lub młodziak nie zostanie czymś rozczarowany. A kultowość "bohaterską" odczarować tu łatwo - wystarczy przyjrzeć się "idolowi" bliżej ;). Ogólnie: oddana postać dla gracza, może to być upierdliwy fan postaci lub rozważna, opiekuńcza i ucząca się, młoda osóbka.
 

Słowem podsumowania: jeśli zaistnieje faktyczna przyjaźń, miłość, dobre zrozumienie między Najmita a PC, wtedy REF spokojnie może sobie darować zabawę w stawki za wypady. Ostatnia kategoria, oparta na podobnych wartościach interpersonalnych, została przekształcona w późniejszych edycjach Classica i Advanced w osobną kategorię Najmitów - oddanych bezwarunkowo Followers.

15 komentarzy:

Bartosh pisze...

Poczyniłem ostatnio kilka przemyśleń na ten temat, i mogę podrzucić jak jeszcze można podejść do tej kwestii. Osobiście przychylam się do współuczestniczenia niektórych NPC przy rozdziale ogólnej sumy doświadczenia, mimo iż wpłynie to na tempo rozwoju samych bohaterów. Spieszę z argumentacją:

Powód 1: Rozwój najmitów. Najmici zaczynający jako 1 levelove pimpki wraz z kolejnymi wyprawami stają się również potężniejsi, przez co ich wartość dla całej ekipy znacznie wzrasta. Dodatkowo koszty wynajmu takowych nie muszą wcale wzrosnąć - tworzy się więź, lojalność i te sprawy.
Powód 2: Najmici jako "spadkobiercy". Mam pomysł na zezwolenie graczom na stworzenie dwóch postaci, z czego jedna była by najmitą, służącym za udział w łupach. Taki najmita służył by tylko z konkretnymi postaciami, byłby przez nich nadzorowany w czasie potyczki itp. Jako "krewny" byłby wobec gracza we wzajemnym zobowiązaniu do opieki nad majątkiem w razie śmierci drugiego. Poza tym w wypadku śmierci BG, najmita może przejść na pierwszy plan. Nie byłby przy ani ogołocony z doświadczenia, ani "obcy" - zaangażowanie gracza w nowego bohatera przyszło by naturalnie. Niesie to pewne ryzyko przy wyrzezaniu całej ekipy ( śmierć wszystkich spadkobierców). Ale i na to znajdą się sposoby, obarczone oczywiście jeszcze większym podatkiem.:D
Powód 3: Przelicznik punktów doświadczenia - to całe uwzględnianie poziomu lochu i poziomu bohatera wybitnie mi nie leży. Wydaje mi się że w moich lochach już na pierwszym poziomie będzie tak samo trudno jak na pozostałych (wiem że powrót z głębin jest oczywiście trudniejszy, ale przy wyeksploatowaniu góry, trzeba podjąć ryzyko zejścia w dół). Przy braku tego przelicznika, zastąpionego prostym sumowaniem zdobytego pd za potwory i skarby i podzieleniu tej puli przez wszystkich zainteresowanych. Dodatkowe sępiszcza pd-kowe w postaci NPC pozwolą przywrócić zdrowszą prędkość rozwoju.
To są oczywiście koncepcje które nie zostały jeszcze dokładnie przetrawione. Trzeba skonfrontować to z grą i przepuścić przez antyniuskulowy filtr. Tutaj z przykrością zauważyłem pewne piętno - brak pewnych wskazówek zaproponowanych w tekście zmusza do wypełnienia tej luki w głowie, ale jak na złość pierwsze pomysły jakie przychodzą do łba są żywcem wyjęte z gier z lat 2000+. Trzeba się pilnować.

Interesuje mnie jeszcze jedna kwestia. Z resztą tych kwestii jest tak naprawdę sporo i kiedyś może zbiorę się i napiszę kilka stron z pytaniami, na które będę prosił o komentarz. Ale do rzeczy.
Ilość możliwych najmitów na osobą, wynikającą z Charyzmy, traktuję jako limit, którego nie można przekroczyć. Tyle właśnie dany gracz może wynająć F-M, M-U, C, czy innych N-M. A co z niebojowymi najmitami i zwierzyną? Co jeśli gracz zechce wynająć ochronę swojego taboru, kucharkę, ze trzy ladacznice i kilku chłoptasiów do zbierania drewna i jagód. Toto raczej w podziemia nie wlezie. A co z tabunem myśliwskich psów/jaguarów/jaszczurów? Te już mają konkretną wartość bojową, ale czy winny być wliczone w limit? Ale się rozpisałem. Mam nadzieję że ściana tekstu nie odstraszy.

PS. OFFTOP: No i o co kaman z tym cholernym % in Liar? Mam swoją teorię ale końcem nosa czuję że nie jest do końca prawilna.
Przedwieczny zapłać za wszelkie odpowiedzi i odniesienia do mego grafomańskiego komentarza.

Robert pisze...

Jak interpretujesz słowa Ewangelii o maksymalnej - w zależności od Charyzmy - liczbie "hirelings"? Ja rozumiem to tak, że Normalsów (tu zaliczam także 0-poziomowych zbrojnych) zaciągnąć można tylu, ile się chce (w praktyce - na ilu starczy kasy), a "hireligns of unusual nature" to postacie klasowe, inni F-M, C i M-U. Jak zaliczać Specjalistów opisanych w trzeciej księdze (swoją drogą tutaj dorzuciłbym klasę Rangera z "Przeglądu Strategicznego")?

Ojciec Kanonik pisze...

@Bartosh
Ad 1) Spoko, jak mówiłem - zasady podziału XP pojawiły się w, np. BD&D: najmita liczy się jako 1/2 - przy równym podziale łupów (5 graczy i 1 najmita zdobywa 550 XP, każdy z PC dostaje po 100, a najmita 50). Więzi się tworzą, jest nawet o tym w Vol I - im dłużej udaje się PC utrzymać w ekipie danego retainera, tym większą ma Lojalność.

Ad 2) Krewniacy są jasno opisani w Vol I. Jedna z moich ulubionych zasad oryginalnego D&D. Gracz tworzy Krewniaka razem ze swoją postacią. REF lub gracz muszą jednak zdecydować, czy Krewniak czeka na PC w bazie i dziedziczy majątek w razie śmierci czy rusza z nim na wyprawy. W pierwszym, druga postać może być odgrywana po śmierci pierwszej - nigdy razem. W drugim przypadku jest normalnym NPC-em i będzie chciał pomóc zejść PC w wypadku załamania się Lojalności w celu dziedziczenia staffu - nie ma lekko. Spróbuj trzymać się tych wskazówek by the book - opłaca się.

Ad 3) To co opisujesz przyspieszy rozwój, a nie powinno. D&D nie polega na levelowaniu i trzeba kilku lat częstej gry, by dobić powyżej 10 lvl. Np. Dwóch graczy 5 levela i 1 hench 4 levela zabijają 3 HD stwora - normalnie dostają grosze, 300/5 (60 XP do podziału i jakis % dla NPC-a) - wyzwanie to żadne. W tym, co opisałeś: do podziału jest 300/3, dwukrotnie więcej. Pomnóż to teraz przez liczbę stworów - np. 10 sztuk. Co dwa/trzy spotkania z większa grupą gobosów skok o level? Zasada bezsensu - njuskulem czuć, ano.

% in Liar. David Hargrave powielił to w Arduin, stwory miały określoną szansę na nie mówienie prawdy PC podczas kontaków. Dość inspirujące i daje do myślenia, tyle, że w późniejszych, poprawionych printach 3LBB jest to li tylko literówka - powinno być % In Lair ;D

O reszcie piszę niżej, w odpowiedzi na pytanie Roberta.



@Robert
W CHA wyraźnie chodzi o limit profesjonalistów (najniższego levela), Normalsi oraz tzw. men-at-arms (Vol III) się w to nie wliczają (czyli pomocnicy wszelkiego rodzaju i zwykli, szeregowi siepacze, nawet z klas nieludzi i potworów). Z tym najniższym levelem też jest problem, bo Kleryk nie rzuca na nim zaklęć, więc nie ma z niego większego pożytku (czyt. nie jest mobilna apteczką, jak to było u Arnesona). Ja dopuszczam level max o 1 mniejszy od najwyższego levela PC. Suma: N-M (pomocnicy, tragarze, dziwki, obojętnie kto) i zwykli zbrojni nie wliczają się w limit CHA.

Specjaliści NIE CHODZĄ na wyprawy (może poza Żeglarzami i Kapitanami Statków)! Chyba, że ich ktoś zauroczy w jakimś bliżej niesprecyzowanym celu. ;) Chodzi tam tylko o cennik i zakres usług w miastach lub zatrudnienie w baroniach PC, jak je już wybudują. Są pod tym względem b. przydatni.

Bartosh pisze...

No i o to mi właśnie chodziło. Z jednej strony każdemu referee biorącemu na ruszt 3LBB przysługuje swoista "Licentia Mechanica", z drugiej strony przemawia do mnie siła słusznych argumentów. Z resztą, jak widać, źródeł niektórych moich pomysłów szukać należy w nieuważnym interpretowaniu słowa erpegowych praszczurów.

Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź i kolejne cenne cząstki wiedzy. Zwłaszcza w kwestii punktów doświadczenia muszę ulec słuszności argumentów.

Natomiast w kwestii najmitów odniosłem się do fragmentu z Whiteliona, gdzie względem ich liczebności przestrzegłeś Ojcze przed tworzeniem "małej armii" i polecałeś maksymalnie 1-3 najmitów (na osobę gracza jak mniemam). Z wliczaniem N-M chodziło mi przede wszystkim o to, że są względnie tani i łatwiej jest ich znaleźć i nająć, choć ich wartość bojowa jest stosunkowo niska. Taka mała zasada domowa stawiająca graczy przed wyborem: bierzemy kiepskich i tanich, albo robimy zrzutę i szukamy takiego który wie jak machać mieczem etc. Bawię się z formą i cały czas mocno kombinuję, co sprawia mi wiele frajdy. Zdaję sobie sprawę że czeka mnie jeszcze kilka dokładnych analiz tekstu trzech książeczek, aby wychwycić to, co mi umknęło.

Wobec tego pozwolę sobie na kolejny PS OFFTOP: Liczebność potworów.
Matryca w 3LBB odnosi się do spotkań w dziczy, natomiast Sędzia powinien sam określić zdrowy przedział dla takowych spotkań w Underworld.
W Krypcie Vanadara, który stosuję jako ciekawy wzór dla moich podziemnych konstrukcji, proponujesz Ojcze spotkania losowe na poziomie k4/k6, natomiast w komnatach na awanturników czekają pojedyncze, acz często mocne sztuki. Jak u was wyglądały te liczebnościowe przeróbki głównej tabeli spotkań?

Ojciec Kanonik pisze...

Whitelion - moja kampania to trochę inna bajka, w komentarzu pisałem jak jest w 3LBB - najlepiej zacząć od bazy, jeśl jest tam jakieś rozwiązanie. U mnie mocno ograniczona jest populacja ludzi, a jeszcze bardziej nieludzi. Królestwo nie jest nieskończone - ma Barierę, etc. Dlatego te ograniczenia. I 1-3, ale na drużynę - miewałem wtedy sporo graczy, więc tylko robił się tłok w lochach. W rajdzie na Dzicz mogli brać max CHA. Wynajmując za każdym razem max CHA najemników przez każdego z graczy, szybko by wyludniło Astrae. Zresztą gdzieś była wskazówka w OD&D, że władyka danego terenu może się wkurwić, jak PC szastają życiem NPC-ów i ich wsadzić do paki albo wygnać z regionu.

#APP - tutaj gra daje Ci duże pole do popisu. Krypta jest przykładem na konkretny wariant dopasowany do konkretnej sytuacji. Liczebność w Mieście / Lochu na pewno musi być mniejsza - chyba, że to jakaś inwazja czy niezwykłe wydarzenie. Dopasuj to do wielkości eksplorowanego miejsca, wg swojego gustu. Ważne: zwróć uwagę na akapity Composition of Force - ile musi być mobów, by pojawiały się w ich grupie jakieś specjalne. Jest to o tyle istotne, że jak zaniżysz zbytnio liczebność, to przestaną pojawiać się losowe, ciekawe Lairs i ich struktura.

A z moich metod - z tym było różnie, zależnie od miejsc, gdzie byli PC (mały loch czy Underworld, dzień czy noc, głębokość, czasem pora roku): normalny rzut na liczebność / 2 albo 1/10 w przypadku większych grup, albo ustalona wartość wynikająca z charakteru danych mobów ("tylko samotnicy", "pary i/lub stada", "zawsze pięć", itd.). To buduje i poszerza Ci specyfikę / zachowania mobów w Twojej kampanii. k4/k6 funkcjonuje ok w małych modułach, jednostrzałach - wzięte z BD&D. W Underworld pod Astrae, opartym o Vol III, coś takiego nie działa - za mała różnorodność w liczebności.

Przemoslav pisze...

Też miałem zagwozdkę z najmitami, w sensie retainers/hirelings, teraz robię to tak:
- Generalnie zwykli najmici mogą podróżować z PC o ile trzymają się dróg, równin i miejsc względnie bezpiecznych. Tragarze targają toboły, marcenaries robią za ochronę etc.
- Jeżeli zechcesz sobie wziąć torchbearera ze sobą do lochów to OK, ale w tym wypadku staje się on retainerem (musi mieścić się w ich limicie) i trzeba mu odpalić dolę ze skarbu (u mnie równy podział) etc.
- XP dzielę równo pomiędzy PC i retainers. Zwykli najmici ich nie dostają, chyba, że zostaną retainerami.

Przez chwilę nie wiedziałem co zrobić jak na bandę 2 PC, ca. 8 retainers i prawie drugie tyle hirelings wyskoczyły 2 purple worm'y - wśród najemników było bodaj 4 lekko-konnych łuczników - rzuciłem na morale, wyszło spoko, więc wzięli udział w podjazdowej walce rozwalając pierwszego (powolnego) robaka na dystans i spieprzając pełną zgrają przed kolejnym.

Ojciec Kanonik pisze...

Ano - dobry przykład na homebrew w duchu 3LBB. Dynamiczne zmienianie statusu - bardzo fajna sprawa. Zwłaszcza, że faktycznie - nabrać Normalsów nielimitowanych na beztroskie wędrówki to kwestia kasy (i populacji). Ale jak przychodzi do eksploracji niebezpiecznej lokacji, to CHA dowódcy / wynajmującego i zasady Lojalności / Morale powinny z automatu zadziałać. A nadwyżka stwierdzi "pierdolę, nie idę do dziury" ;)

Robert pisze...

Jak testujecie morale Najmitów (i wrogów)? Zasady z Chainmail czy coś własnego w oparciu o tabelę reakcji?

U mnie ostatnio gracz (CHA 9) zaciągnął 2 normalsów jako tragarzy. Zapłacił z góry, dobrze traktował i dawał bonusy, więc nie testowałem Lojalności. Z góry jednak założyłem, że nie będą walczyć, a w trudnych chwilach testowałem Morale, czy przypadkiem nie uciekają (8 i wyżej na 2k6, by zostali).

Przemoslav pisze...

@Ojciec Kanonik:
Koncepcję ze zmianą hirelinga na retainera zapożyczyłem od Simona (kompilatora Delving Deeper, nie umiem znaleźć teraz - to jest na forum DD lub ODD74).
U mnie do tej pory działało to tylko w jedną stronę, tj. przekształciło N-M, tragarza z karczmy w F-M 1 poziomu. Dojechał bodaj do 4-tego poziomu i zginął od trującego gazu ze 3 sesje temu. Marcenaries traktuję jako F-M 1 - jeżeli jest deal i wchodzą do lochu, to od tej pory rozwijają się jak reszta.

@Robert:

W DD jest tabelka morale analogiczna do reakcji (2-12), domyślam się, że źródłem jest Chainmail:

2-12 Reaction
2 or less Surrender
3-5 Flee
6-8 Stand off or hold
9-11 Press for advantage
12 or more Attack impetuously!

Do rzutu dodajesz współczynnik morale uzyskany przy zatrudnianiu (tabelka z rzutem 3-18).

Bartosh pisze...

Dzięki za porady i pomysły. Właśnie dlatego z wypiekami na twarzy, niczym gimbus (no offence, potencjalni szanowni czytelnicy), przyjmuje pojawienie się na Inspiracjach kolejnego postu. Sam tekst i częsta wymiana opinii w komentarzach dają solidnego kopa wyobraźni. Inspirują, jakby nie patrzeć ;]

A nawiązuję tak mocno do Whiteliona, ponieważ jest w wielu szczegółach zbliżony do zarysu świata jaki stworzyłem dla potrzeb moich eksperymentów z OD&D (Przy czym w momencie tworzenia mastermapy i ogólnych idei nie zapoznałem się jeszcze z Białym Lwem). Jako miłośnik klimatów post-apokaliptycznych celuję w skromniejsze zasoby ludzkie, dość rudymentarną technologię i rozpaczliwe szukanie okruchów dawnej cywilizacji. Proponowane w WL rozwiązania wielce przypadły mi do gustu, chociaż wciąż miałem wiele wątpliwości co do wielu kwestii. Stąd moje pytania ( I zapewne wyskoczę z podobnymi w jeszcze nie jednym komentarzu;] )

Robert pisze...

@ Przemoslav

Dzięki! Delving Deeper nie znam. Natomiast w Chainmail poszczególne oddziały mają podaną wartość morale i % strat, przy których jest ono testowane, np. lekka piechota po stracie 25% stanu musi uzyskać 8+ na 2k6, by pozostać na placu boju. Jeśli test się powiedzie, zostają, póki nie utracą 50% - wtedy uciekają/poddają się już bez testu. Oczywiście, szwajcarskich pikinierów czy ciężkozbrojnych rycerzy dużo trudniej przepędzić - większy % dopuszczalnych strat i niższy target number.
Gdzieś w necie widziałem propozycję, by typy oddziałów pozamieniać na HD, co brzmi sensownie.

Ojciec Kanonik pisze...

@Robert
U mnie bez rewolucji - Chainmail i bonus/kara +/-1 zależna od traktowania i +/-1 zależna od zagrożenia lub kontekstu sytuacji. No i bonus/kara z tabeli zatrudnienia, oparta na CHA. Inne uwarunkowania (m.in. te o których piszesz) dobrze zostały opisane w AD&D. Strata połowy ludzi, potężne obrażenia w jednej rundzie, kolejne porażki, przewaga liczebna - wszystko tam jest. Proponuję jednak zostać przy bazie na początku, później sam zobaczysz. Sam nie korzystam, bo to dla mnie i mojej ekipy zbyt duży stopień symulacji pola walki.

@Przemoslav
Wszyscy Normalsi mają w OD&D 1 HD, więc jak najbardziej ok. Z tym przejściem na klasę F-M z automatu to nie wiem - F-M dostaje sporo zdolności profesyjnych. Zwykły tragarz robi pstryk i umie walczyć każdą bronią, nosi każdy pancerz, ma multiatak na drobne moby i nagle więcej HP? A jeszcze: z men-at-arms jest trochę inaczej, bo są tam nieludzie.

@Bartosh
Fajnie, dzięki. U mnie też jest postapo - to w sumie bazowa konstrukcja świata OD&D (+ elementy science fantasy czy pulp ogólnie), 40-kilku Elfów, i tyluż Krasnali, populacja może z 50000 ludzi (z czego 20 tyś w stolicy) i ze 2000 Hobbitów. Dlatego Król czy możni niechętnie patrzą na maxowanie liczby najmitów ;) Koncepcja Underworld to metafora schodzenia w niższe warstwy archeologiczne. Im głębiej, tym więcej o przeszłości świata wiedzą gracze. Tu masz jak to wygląda:

http://bialylew.blogspot.com/2009/04/megadungeon-tul-astrae.html

Shockwave pisze...

W sumie BG to też kiedyś byli normalsi, którzy w pewnym momencie zrobili pstryk i stali się F-M, etc. Nie zastosowałbym tego w przypadku zwykłych najmitów (tragarzy itp.) - przynajmniej nie za szybko - ale w odniesieniu do tych walczących już można się zastanawiać.

Postapo w wydaniu D&D to generalnie ciekawa sprawa. Obecnie w kulturze ciężko coś takiego znaleźć, ale kiedyś space fantasy, sword & planet i pochodne były mocniej widoczne. Ja zawsze uwielbiałem klimaty z He-Mana - obca planeta, dziwne potwory, magia i czarnoksiężnicy, starożytne ruiny, magiczne miecze, a najlepszy kumpel głównego bohatera biega z laserem, w pancerzu wspomaganym i wszyscy latają na pojazdach antygrawitacyjnych. Po prostu miód.

Ojciec Kanonik pisze...

Chyba lepszym wyjściem dla takiej zmiany jest zastosowanie zasady o zmianie klas dla ludzi - ustala się wymaganą Prime u Normala, jeśli ma dużą, wtedy zmienia profesję. Albo w oparciu o tytuły - Veteran do czegoś zobowiązuje, tak np. 4-5 wypraw z PC.

Przemoslav pisze...

U mnie taki N-M najpierw pracował jako torch- i tyczka-bearer, poza lochem jako tragarz (ze 3-4 sesje), w międzyczasie ten czy ów go trochę pouczył, parę razy komuś lub czemuś przywalił w lochach, dostał w spadku miecz +2 i zaczął nosić pancerz. Prime zignorowałem (miał STR 14 przy wymaganych 16). Zbrojnych przerabiałem na F-M od ręki, co wydaje mi się sensowne.

BTW, fajny generator pierwszolevelowców do przemielenia: http://character.totalpartykill.ca/lbb/