20 kwietnia 2016

OD&D podcast - komentarz autora

Poniżej zamieszczam komentarz twórcy serii Original D&D, Bartosza. Wyjaśnia sporo rzeczy "z zaplecza", których nie da się odczytać z samych nagrań, a także opisuje dalsze wnioski z gry. Dzięki za nagrania i za wszystkie Wasze komentarze. Wydaje mi się, że wszyscy na tym skorzystali, w ten czy inny sposób. Foto obok to klasyczna ikona lepszego kina, Czeszka Veronica Zemanova. Polecam serdecznie jej bogaty dorobek filmowy. Małe odniesienie do trafnej uwagi Bartka na końcu tekstu.

Pozwólcie zatem że główny beneficjent owej oceny dorzuci swoje trzy grosze. Dziękuje wszystkim, którzy tak rycersko mnie bronili, ja jednakowoż nie uważam, że ocena jest przesadnie surowa, choć z wyliczonymi błędami chciałbym się trochę skonfrontować. A co!


2) Błędy Sędziego.
Jedno wejście do lochów, to się skończyło w okolicy pierwszego komentarza do sesji szanownego Ojca. Gdzieś tam w międzyczasie wkradały się wypowiedzi i przebąkiwania odnośnie innych wejść, i że w sumie to mędrzec na usługach owego zarządcy również to potwierdzał, no i końcu ni z tego ni z owego chodnik się w kopalni zapadł, wypuszczając na górników nieco plugastwa z podziemi. Czy ja jeszcze miałem graczy aresztować i ich siłą, trzymetrową tyczką zepchnąć w dziurę? A że pipidówka mała to się zgodzę. Kto by pomyślał, że się tak miasta przyczepią, a jakbym wiedział że się tak mi będą karczmy trzymać to bym ją spalił zawczasu i zaorał wołami miejsce po takowych przybytkach. A sędzia spotkania losowe stosował, tyle że początkowo zbyt mało machałem i tabelę miałem z czapy. I trzymałem się wciąż wskazówki że co 10 minut 1 na k6 to coś się dzieje, a powinienem pewnie po prostu co 20 minut wyłowić z tabeli jakąś pozycję i hulać, bo wcześniejsza metoda nie dawała pożądanych impulsów. Wydawało mi się, że przestałem kłapać dziobem o tym że to niebezpieczna kraina i w ogóle lepiej z karczmy nie wychodzić, bo zabijają. A może nie przestałem?...


JfO: Wiesz, generalne wrażenie osoby trzeciej jest takie, że w mieścinie mało co się dzieje, a gracze przez 3/4 czasu w kółko gadają z Kadłubkiem w karczmie. Z początku nie wykorzystałeś potencjału losowości, później już tak i zauważ, że trochę to ruszyło. Podobnież z jednowejściowym lochem - wrażenie pozostało, niezbyt wyraźnie zarysowałeś ideę megadungeonu, a z działań ekipy jasno wynika, że cały czas myśleli jednotorowo, o strażnicy. No i zawsze mogłeś, np. zrobić zapadnięcie się podłogi karczmy albo inną implozję. ;)

3) Błędy komunikacji po obu stronach.
Tutaj należy wspomnieć, że prócz nagrywanych sesji funkcjonowało coś takiego jak kronika, tj. dostępny dla wszystkich dokument, w którym na bieżąco umieszczano notatki i w którym zawarte były nie tylko informacje startowe, ale i to co udało się zasłyszeć czy też ustalić w trakcie kolejnych sesji. Tam też, aby nie przeciągać zbytnio części wykładowczej, umieszczałem wszelkie postulaty i sugerowane kierunki zmian postępowania w czasie gry. I tam też, pod poszczególnymi postaciami zapisywane były XP wynikłe z tych walk oraz szereg innych istotnych dla rozgrywki informacji. O ile mnie pamięć nie myli, gracze tylko raz, na początku rzucili na fonii tekstem w stylu: „…a to nie będzie XP?” Potem już wszystko było jasne. Więc platforma komunikacji była, ba!, to była również platforma pod dodatkowe działania, gdyby zabrakło czasu na sesji i nawet jeden z graczy pokusił się na rozbudowane przedsięwzięcie, które zaowocowało sakiewką pełną złota. Co więcej, od czwartej sesji zacząłem podrzucać fabularne motywy, które mogły graczy skonfrontować ze sobą. Za uciekinierem po karczemnej zwadzie wystawiono list gończy, a zarządca zwerbował jednego z graczy, aby infiltrował środowisko buntowników. Konsekwencja sędziego też raczej była zachowana, a już na pewno z bronią, gdyż jak raz wprowadziłem to prawo na podstawie abstraktów, tak potem wokół owych obostrzeń kroiło się kilka wątków. I nie bardzo rozumiem jak Sędzia ma potraktować motywację graczy - czy też jako motor napędowy? Ale do czego? Przecież zdarzenia losowe i plotki powinny zaskakiwać również sędziego, no chyba że chodzi o konstrukcję tabel losowych, bardziej ukierunkowanych i przyjaznych dla motywacji graczy, bo to jedyne, co przychodzi mi do głowy. Przykłady rozgrywek zaprezentowanych we wcześniejszych wpisach kilkukrotnie polecałem graczom jako wzór. Odniosłem wszakże wrażenie, że duża część tego tekstu to inicjatywa graczy, którzy generalnie działają bardzo prężnie, dając tym samym sędziemu impuls do działania. Myślę, że zabrakło mi też praktyki i owe strumienie wyobraźni nie były uruchamiane intuicyjnie wtedy, kiedy była ku temu okazja.
JfO: O, i widzisz. Całe zaplecze, którego w ogóle nie było widać we w Prowadzeniu i dalej. Ja miałem wrażenie, że pierwsze sesje są po prostu przypadkowymi, osobnymi epizodami, bez XP, bez planów ze strony graczy i nie do końca kumałem czy to wciąż te same postacie i która jest którą. Później sypnęła się frekwencja i całość zaczynała przypominać pomieszane epizody różnych seriali. Super, że wyjaśniłeś, jak to wyglądało z tamtej strony Ekranu REF. Ad "motor napędowy" - nie Sędzia ma to jakoś specjalnie traktować, tylko gracze. Obok osobowości i statystyk PC, to podstawa rozgrywki. To się nazywa odegranie roli.

4) Błędy graczy.
Nie chcę się tutaj dołączać do analizy błędów graczy czy wytykanie przewin, skoro sam nie jestem od nich wolny. Po prostu doszło do momentu, w którym nie widziałem sensu kontynuowania dalszej gry, ze względu na odczuwalny brak entuzjazmu ze strony graczy i niemożności złapania wspólnych terminów. To tyle.


5) Realizacja dźwięku.
Tutaj powód jest życiowo prozaiczny: brak czasu. Staję na rzęsach, żeby w codziennej kotłowaninie znaleźć chwilkę na ukochane hobby. Jakbym miał się bawić nagraniami, nie miałbym czasu absolutnie na nic więcej. Przepraszam więc tych, którym jakość dźwięku nie odpowiada i tylko tyle mogę zrobić, przy czym nie chcę okazać braku szacunku. Te nagrania są przede wszystkim dla moich graczy, aby mięli materiał do ewentualnej powtórki. Jeśli dodatkowo k6 osób przesłucha sesję i znajdzie tu coś ciekawego, to chwała im za to, ale nie umieszczam tych nagrań po to aby ludziska w Internetach gadali ze Bartosh to spoko gość, bo ma super jakości nagrania z sesji. 100% naturalizmu – to co wy słyszycie, słyszę również ja w czasie gry. Polecam w tle puścić Bizeta lub Griega.
JfO: Wiesz, nieoczekiwanie wydało się (w zasadzie to Rudie Cię wkopał), pierwsza taka inicjatywa, trochę ludzi zaczęło to śledzić, więc pomyślałem, że logicznym będzie zrobić dodatkowy plus serii i podrasować jakość dźwięku. Miałem Ci zaproponować obróbkę nagrań po 2-3 sesji, ale też zabrakło mi czasu i nie chciałem składać pustych propozycji. Rozumiem więc, przeprosiny przyjęte, a Bizet to kiepski wybór do czegokolwiek. ;)


To tyle polemiki. Tak jak wspomniałem, z oceną się zgadzam i przyjmuję na klatę. Sam mam wrażenie, że przy starej szkole to te moje nagrania co najwyżej leżały. No ale pierwsze kroki zostały poczynione. Dlatego sam nie pchałem się z podrzucaniem tych nagrań, co by nie psuć krwi partaczeniem. Jak już jednak zostały odnalezione, to trzeba skorzystać z dobrodziejstw konstruktywnej krytyki, co też zamierzam zrobić. Rady i wyłuskane błędy starałem się wziąć do serca, ale najwyraźniej nie poszła za tym praktyka. Nie wiem na przykład jak bardziej mam pokazać że osada żyje. I tutaj nachodzą mnie wielokrotnie przytaczane wypowiedzi w myśl których wystarczy trochę poczytać. Więc albo nie czytam ze zrozumieniem, albo czytam złe teksty, albo ta wiedza była we wpisach gdzie były też zdjęcia pań z dwoma dużym argumentami…
JfO: :D Panie - taka dodatkowa trudność. Nie przejmuj się za bardzo, wszystko rozbija się u Ciebie nie o brak wiedzy czy chęci tylko o brak praktyki. To normalne. Montuj więc kolejną ekipę i nagrywaj dalej. Dzięki za wyjaśnienia.

9 komentarzy:

Rudolf Aligierski pisze...

Drugi raz już czytam, że to za moją przyczną do Waszmości wiadomości doszło o tych nagraniach i drapię się po głowie zachodząc "jak?", "gdzie?", "kiedy?"

I widzac tę krytykę masakrującą biednego Bartosha, który chciał se jeno poeksperymentować, czuję się jak ten Osioł ze Shrecka "na mnie nie patrz, ja nie spraszałem"...

Oświeci mnie ktoś jak go sypnąłem?

Ojciec Kanonik pisze...

http://relatywnerpg.blogspot.com/2016/03/patologia-zwana-historia-postaci.html

Rudolf Aligierski pisze...

Ożesz w mordę mrówkojada... rzeczywiście.

Bartosh pisze...

Rudie - ja Ci jestem wdzięczny za nieświadomą podrzutkę tych nagrań. Sam bym tego, tak jak pisałem, nie zrobił, natomiast dobrze się stało, gdyż było to przyczynkiem pod wiele ciekawych analiz i komentarzy, które same w sobie mają ogromną wartość poznawczą.

Co do znęcania się - nie zgadzam się. Zaprawdę powiadam: kto od lat czyta teksty Ojca Kanonika, ten wie, że między twardymi jak skała słowami winniśmy szukać edukacyjnych źródeł ;]

Ojcze, dzięki za komentarz do komentarza. Właściwie to dla pełnego odbioru powinienem w jednym z moich wykładów podczas sesji wyłożyć pewne różnice grania przez Internety. Kiedyś to jednak zrobiłem i dostałem wirtualnie po uszach, że niby ludzi obrażam.

Jeżeli uważasz że mam akceptowalną wiedzę na temat OS to możesz przybić sobie piątkę, i przekazać znak pokoju Dr. Key - bo wynikła ona ze studiowania waszego bloga. Natomiast przyznam szczerze że wciąż nie mam bladego pojęcia jak w praktyczny sposób zbliżyć się do przyzwoitego poziomu. No nic, za jakiś czas może ruszę ponownie, to poproszę Rudiego, żeby dyskretnie podlinkował do nowego materiału analitycznego ;]

Ojciec Kanonik pisze...

Run, run Rudolf ;P

@Bartek
Zaprawdę powiadam: kto od lat czyta teksty Ojca Kanonika, ten wie, że między twardymi jak skała słowami winniśmy szukać edukacyjnych źródeł ;]

No to wiesz, że jak naprawdę chcę komuś dowalić lub wylać kubły ironii, to jestem dużo wulgarniejszy ;)

Jeżeli uważasz że mam akceptowalną wiedzę na temat OS to możesz przybić sobie piątkę, i przekazać znak pokoju Dr. Key - bo wynikła ona ze studiowania waszego bloga.

E tam, pitolisz. Dało się poznać po starych komentarzach i tej serii, że znasz więcej rzeczy, niż nasze skromną dłubaninę. Powodzenia i czekam na następne Wasze akcje.

Tajemniczy Pan C pisze...

Przejdę do meritum: Veronica Zermanova to chyba jakiś fałszywy alarm, Ojcze. Na freeones znalazłem tylko zdjęcia, które pewnie zrobiono gdy szła do sklepu na zakupy i przypadkiem obsunęło jej się ubranie, co takim kobietom często się zdarza. Nic więcej, żadnej filmografii. No chyba że nie chodzi o klasykę?

A co do spraw ubocznych: tak sobie myślę, że erpegi w starej formie (która dla mnie i pewnie wielu z nas jest nową) są jak boks albo inne dyscypliny, gdzie trzeba przede wszystkim trenować, a teoria może i jest ważna, ale tylko przy okazji. Więc, signor Bartosz, powodzenia na trudnym szlaku i nie ma co się przejmować jakimkolwiek niepowodzeniem, bo swoje odsłuży w nabieraniu doświadczenia :)

Ojciec Kanonik pisze...

@C
Kolego, nie załamuj mnie. Ona jest z nami od połowy lat 90, w sumie rówiesnica +/-. Tak jak Anette Dawn. Podać co masz wygooglać? ;D

trzeba przede wszystkim trenować

Tak jest. Teoria to bzdura, bierzemy k10+3(LBB) podręczników i jazda.

Więc, signor Bartosz, powodzenia na trudnym szlaku i nie ma co się przejmować jakimkolwiek niepowodzeniem, bo swoje odsłuży w nabieraniu doświadczenia

Dołączam się do porady także.

Tajemniczy Pan C pisze...

No tak, odnalazłem co trzeba... Sorry za małe faux pas ;)

Ojciec Kanonik pisze...

:D Zemanova, nie Zermanowa btw. Enjoy watching ;)