14 maja 2016

Pustkowie Piktów - Pierwsza Krew

Autorem wszystkich artykułów w tej serii jest Robert. A to pierwsza ekipa PC:

Barbara (M. R.) - młoda adeptka sztuk magicznych


Bolg (W. G.) - gladiator na emeryturze


Bruno (P. C.) - zbiegły łotr


Enor (D. Z.) - łotr, skazaniec


Narantuya (J. Z.) - hyrkański najemnik


Nonac (J. C.) - zdemobilizowany żołnierz

Drużyna niedawno zameldowała się w forcie. Bohaterowie uzyskali informację, że chłopak z pobliskiej osady rybackiej widział coś niepokojącego po drugiej stronie rzeki. Przepytany wyjawił, że 2 dni temu zauważył w nadbrzeżnych krzakach ogień i postać z czaszką w miejscu głowy. Herosi postanowili przeprowadzić - za zezwoleniem naczelnika - zwiad na terytorium Piktów. Zapijaczony flisak przeprawił ich przez rzekę Gromu. Ruszyli w stronę miejsca, o którym wspominał chłopak.

Odnaleźli tam ślady obutej osoby o sporych gabarytach. Najwyraźniej osobnik przybył z lasu, poruszając się po ścieżce wydeptanej przez zwierzęta. Drużyna ruszyła tym śladem, czujnie rozglądając się i nasłuchując, i sprawdzając drogę przed sobą na wypadek pułapek. Po jakimś czasie na ścieżkę wylazł niedźwiedź grizzly - kawał bestii - ale Barbara uśpiła go jednym zaklęciem. Drużyna ominęła chrapiącego zwierzaka i ruszyła dalej, docierając do strumienia. Narantuya i Enor ruszyli w górę potoku na zwiad, podczas gdy reszta wypatrywała dogodnego miejsca na rozbicie obozu. Hyrkańczyk po parunastu minutach spostrzegł na drzewie znak, będący prawdopodobnie symbolem któregoś z plemion piktyjskich z okolicy (Kruków, Jastrzębi lub Wilczych Głów). Enor coś usłyszał - rzucił się w krzaki, gdzie nakrył piktyjskiego zwiadowcę.

Po krótkiej walce powalił dzikusa, którego ciało wciągnięto między drzewa. Zwiadowcy czym prędzej połączyli się z resztą. Na niewielkiej polance w dole strumienia rozniecili ogień i rozbili obóz. Na wartującego Bolga zeskoczył z drzewa piktyjski wojownik, całkowicie go zaskakując. Mimo wszystko ex-gladiator zdołał wyślizgnąć się z objęć przeciwnika, roztrzaskać jego czaszkę o drzewo i krzykiem zaalarmować kompanów. Jednocześnie z krzaków wyprysło 6 kolejnych ciemnoskórych, odzianych w wilcze skóry barbarzyńców, osaczając zaspaną drużynę. W chaotycznej rąbaninie usieczono 5 Piktów, ale nie obyło się bez strat po stronie herosów. Nonac padł z czaszką zmiażdżoną ciosem maczugi, a Bolg pchnięty krzemiennym nożem w serce przez ostatniego Pikta, zresztą rannego i uciekającego. Narantuya i Bruno tylko cudem uszli śmierci.

Drużyna prędko zwinęła obóz, sprofanowała ciała zabitych wrogów i umknęła po swoich śladach nad rzekę, po drodze słysząc wycia wilków. Uczepieni kłody, nurzając się w lodowatej wodzie, ostatkiem sił dobili do brzegu na wysokości fortu. Po zdaniu raportu dowódcy potwierdziło się, że nadepnęli na odcisk najgroźniejszemu i najbardziej niepokornemu z piktyjskich plemion - Wilczym Głowom.


O. K.: Trochę mało hyborejskie te imiona Awanturników, nie? Fajny flow, trupy padają gęsto, a spontaniczne zadarcie z jakimś plemieniem zawsze przynosi dobre efekty (czyt. rozwałkę).

2 komentarze:

Robert pisze...

Akurat Narantuya to mongolskie imię - gracz odgrywający Hyrkańczyka odrobił zadanie domowe. Większość graczy albo nie jest wkręcona w Erę hyboryjską, albo czytała sto lat temu. A uzupełniać braki / odświeżać niekoniecznie mają chęć lub czas.
Z czasem pojawia się trochę imion rzymskich, germańskich i francuskich, ale niektórzy ewidentnie robią sobie jaja ;-)

Ojciec Kanonik pisze...

Ano wiem, nieźle późnej dowalacie do pieca (i git) ;)