16 maja 2016

Pustkowie Piktów - W Gawrze Grizzly

Autorem wszystkich artykułów w tej serii jest Robert. Wymiana ekipy, 3 nowych Awanturników. Jedno spotkanie, ale ryzykowne.

Grobb "Śmierdziel" (J. L.) - były kanalarz, obecnie wojownik, przygłup cierpiący na zaniki pamięci

Rodgar Drachen (M. B.) - syn kupiecki, który - wbrew woli ojca - wybrał drogę wojownika

Ronan Zwinny (A. G.) - mieszkaniec wsi Arroyo, wysłany przez szamankę na poszukiwanie św. Graala


W pogranicznym grodzie pojawiło się 3 nowych awanturników - wolnych strzelców, złaknionych sławy i łupów. Wysłuchawszy plotek, postanowili zapolować na grizzly. Przeprawili się przez Rzekę Gromu i ruszyli w górę jej biegu, wypatrując wydeptanych przez zwierzęta ścieżek do wodopoju.

Po paru godzinach na jednej z nich odkryli stosunkowo świeże ślady czegoś dużego. Na pobliskiej polance rozbili prowizoryczny obóz i zaczekali do nocy, mając oko na dróżkę. Koło północy usłyszeli, że jakiś duży zwierz zmierza ścieżką do wodopoju. Zaczaili się w krzakach w całkowitych ciemnościach i przeczekali, aż pójdzie do rzeki. Następnie Rodgar rozpalił pochodnię i bohaterowie ruszyli świeżym tropem. Wnet zaskoczyli niedźwiedzia - bo był to rzeczywiście ogromnych rozmiarów niedźwiedź - który taplał się w wodzie przy brzegu. Ronan wypuścił kilka strzał, raniąc bestię. Rodgar nastraszył ją ogniem - rzut morale niedźwiedzia nie wypadł pomyślnie - i zwierzak rzucił się do ucieczki w krzaki. Tam czekał już Grobb, ale zanim zdołał wyprowadzić celny atak, został staranowany i mocno poturbowany przez grizzly. Rodgar ciął jeszcze, ale misiek wyrwał się z kotła i uciekł w las. Drużyna postanowiła zaczekać do rana.

Gdy nastał pochmurny dzień, ruszyli po śladach pozostawionych przez niedźwiedzia (tropy, krew, połamana i pognieciona roślinność). Tym sposobem dotarli do niewielkiego parowu, w którym odkryli dziurę w zboczu - bez wątpienia gawrę, legowisko bestii. Rodgar wykurzył miodojada ogniem, a gdy ten już wylazł, rzucił się nań wraz z Grobbem. Stojący na skarpie ponad gawrą Ronan wpakował grizzly jeszcze jedną strzałę, po czym odrzucił łuk, chwycił za miecz i zeskoczył, raniąc poważnie potwora. Rozpętała się chaotyczna walka, z której zwycięsko - i co najważniejsze bez strat - wyszła drużyna. Ronan oskórował i wypatroszył miśka.

W międzyczasie rozpadało się nie na żarty. Objuczeni futrem i worem z mięsiwem herosi po swoich śladach ruszyli z powrotem do fortu. W pobliżu gawry natrafili na ludzkie kości, ale postanowili bliżej ich nie badać. Po paru godzinach uciążliwego marszu dotarli bez przygód nad rzekę. Obrzucili kamieniami chatę rybaka po drugiej stronie, który za garść monet zgodził się po nich podpłynąć. Wymienili futro za 500 złotych monet. Z zębów i pazurów grizzly Ronan sporządził sobie naszyjnik, a Grobb w karczmie wyrwał dziewkę na siniaki i przechwałki o swoim wielkim zwycięstwie (w rzeczywistości nie zranił nawet niedźwiedzia).


O. K.: Dobry przykład na to, że na sesji nie musi się dziać nic "epickiego" i znaczącego, żeby był fun i emocje. Nawet jeśli sesja trwa pół godziny, a tyle się dzieje, jest dobrze. Proste, szybkie polowanie na misia, nowi dostają kasę i XP. Akcja równoległa, sandbox robi się bogatszy o tło, postacie zyskują. A to dopiero 3 sesja. Arroyo? Serio? :)

Brak komentarzy: