26 lipca 2016

Pustkowie Piktów – Miecz Baltazara


Tym razem drużyna pod wodzą Malwiny próbuje szczęścia i rusza po meteoryt.


PC
Malwina (AŁ) – b. piratka rzeczna (F-W 1)
Cedrik (RL) – b. cyngiel mafii (F-M 1)
Baltazar „Czarny rycerz” (MT) – ciężkozbrojny weteran (F-M 1)


NPC
Cecyl – weteran (F-M 1)
Malkolm z Cymerii – siepacz (N-M)
Snorri – tragarz (N-M)



Grupa po ostatnim sukcesie w mapowaniu rzeki postanowiła zmienić kierunek i wyruszyć na poszukiwanie meteorytu. Zaciągnięto, kogo się dało (zasoby ludzkie stopniały po kolejnych wyprawach…), uzupełniono zapasy. Podpłynęli łodzią w górę Rzeki Gromu, aby ominąć bagna – i zapuścili się w Puszczę Piktyjską.

Kilka dni wędrowali bez przygód. Znaleźli ludzki szkielet, a potem czaszkę jakiegoś wielkiego gada. Może smoka? Jednej nocy coś dużego kręciło się w nocy wokół obozu, ale odeszło. Tydzień zszedł, jak strzelił batem. Dotarli w miejsce, w którym – jak się zdawało – spadł meteoryt. Rozpoczęto żmudne badania terenowe w okolicy. Natrafili na dwóch podejrzanych ni to traperów, ni to myśliwych – po krótkiej wymianie zdań rozeszli się. Innego razu widzieli w lesie wielkiego pająka, ale wycofali się. Znaleźli stertę ogryzionych ludzkich kości. Wreszcie natrafili na kamienną drogę, która zaczynała się w środku lasu. Podążyli nią jakiś czas, ale urwała się równie tajemniczo, jak się zaczęła…

Zakończyli przeszukiwanie. Nie znaleźli meteorytu. Najwyraźniej uderzył gdzie indziej. Żywność kurczyła się, postanowili więc wracać do fortu. Odkryli kamienną studnię, która była zalana – nikt nie odważył się zanurzyć w mętną breję. Ruszyli dalej, Wtem z krzaków wypadł krępy, skrzydlaty małpolud z wyszczerzonymi kłami i czerwonymi ślepiami! Bestia Jhebbal-Saga! Śmiałkowie skoczyli nań i rozpętała się nawałnica młócących ostrzy i rozrywających kłów. Baltazar zdzielił potwora potężnie swym dwuręcznym mieczem, a kluczowe okazało się wsparcie najmity Cecyla, którego ciosy powaliły wreszcie bestię. Małpolud zdołał jednak bardzo poważnie poszarpać Cedrika i zaprzyjaźnionego Cymeryjczyka. Nie mieli opatrunków ani ziół, więc powlekli się dalej poranieni.

Mijał drugi tydzień wyprawy – musieli odpocząć i choć trochę zregenerować siły. W trakcie odpoczynku wypatrzyli ze swojej kryjówki patrol kilku Piktów, jednak szczęśliwie śmiałkowie nie zostali zauważeni. Widzieli też wija buszującego w krzakach, ale postanowili zostawić go w spokoju. Ruszyli w dalszą drogę, która trwała dobrych kilka dni. Odkryli kolejny kamienny ołtarz dedykowany Jhebbal-Sagowi, ale przezornie ominęli go szerokim łukiem. Zbliżali się już do fortu, gdy na polanie przed sobą wpierw usłyszeli, a potem dostrzegli obozujących kilkudziesięciu Piktów! Wyminęli ich szczęśliwie, nie chcąc ryzykować spotkania. Wrócili do łodzi i spłynęli rzeką do fortu Novum Castrum I. Wyprawa po meteoryt zakończyła się niepowodzeniem, ale przynajmniej wszyscy żyli.

Tu odczekali tydzień, by zagoiły się rany Cedrika i Malkolma. Cecyl i Snorri odeszli, rozczarowani zapewne brakiem łupów.

Drużyna cierpiała na brak gotówki – nie mieli forsy nawet na żelazne racje. Trójka śmiałków wraz z Cymeryjczykiem postanowiła przeprawić się na drugą stronę rzeki, aby założyć sidła lub zapolować. Takoż zrobili. Cedrik zakupił kilka potrzasków, które porozkładał nad rzeką. Ruszyli w głąb lasu. Wtem dostrzegli wielkiego żuka, który ruszył na nich ociężale. Śmiało skoczyli na potwora. Byłoby ciężko, gdyby nie doskonale tego dnia dysponowany Malkolm, który rąbał raz po raz chitynowy pancerz, upuszczając wiele posoki. Każdy ze śmiałków również raził maszkarona, a najmocniej walił Baltazar. Niestety, robak schwycił Baltazara w swe żuwaczki i rozszarpał go. Tak zginął „Czarny rycerz”. Chwilę potem cios Cedrika rozpruł żuka, który następnie eksplodował. Chmura gorących gazów ogarnęła i poparzyła wszystkich. Szczęśliwie jednak nikt więcej nie zginął, choć Malkolm znowu ledwo zipał. Powlekli się do fortu, ciągnąc ciało zabitego kumpla. Po drodze okazało się, że w sidła złapało się parę zwierząt – udało się pozyskać trochę mięsa na racje. Baltazar spoczął na cmentarzu ze swoim ukochanym mieczem na piersi.


OKIEM SĘDZIEGO
  • Gracze z tej drużyny też są coraz mądrzejsi. Obrawszy raz cel, nie rozdrabniają się na przypadkowe walki, rozsądnie korzystając z opcji unikania spotkań.
  • Ekipa Malwiny cierpi na chroniczny niedobór kasy. W związku z tym nie stać ich ani na opatrunki (bandażowanie po walce przywraca 1d3 HP), ani na ziółka (zażyte przed snem leczą 1d3 HP), które potrafią uratować śmiałkom dupę.
  • Coraz więcej elementów infrastruktury w tej puszczy. A to studnia, a to droga. Ani chybi, musiało tam kiedyś rozciągać się jakieś wielkie miasto...
  • Małpolud, który wypadł w tabeli spotkań, to pewnie ten sam, który rozpędził drużynę Robina i Aarona w poprzednim odcinku ;-) 
  • Dwóch łowców spotkanych w okolicy domniemanego upadku meteorytu? Podejrzane...
  • Przeszukiwanie terenu. Przyjmuję, że trzeba cały dzień poświęcić na "odkrycie" heksa. Jeśli coś tam jest, gracze to znajdują. W tym czasie dwukrotnie sprawdzam, czy nastąpiło spotkanie / inna przygoda.
  • Kolejne spotkanie z wielkim żukiem. Bestia jest naprawdę mocna (5 HD), do tego dochodzi atak specjalny. Wybuch następuje przy 6+ / 2d6, śmiałkom, którzy byli w zwarciu przysługuje rzut obronny przeciw zionięciom albo obrywają za d6.
  • Coraz częściej śmiałkowie rozkładają w puszczy potrzaski. Sprawdzam nad ranem, czy coś się w nie złapało (1 / d6). Umożliwia to pozyskanie kilku / kilkunastu racji żywnościowych.

4 komentarze:

Wolfgang Schwarzenatter pisze...

Niezły patent z pasywnym pozyskiwaniem zapasów przez potrzaski, pomyślę o tym u mnie.

Jeśli chodzi o unikanie spotkań, to stosujesz tabelę Evasion, czy coś innego?

Robert pisze...

Tak, zasady i tabela z Vol. III, do tego testy reakcji. Jeśli reakcja jest negatywna, a spotkania nie udało się uniknąć, następuje pościg (utrata orientacji, ucieczka w losowym kierunku), chyba że śmiałkowie decydują się od razu walczyć.

Wolfgang Schwarzenatter pisze...

Pytałem o tabelę z Vol. 3, bo wydaje mi się ona dosyć mało intuicyjna (skąd się wzięło 60%?) i trudna do stosowania w praktyce. U siebie stosuję coś podobnego, tylko że przerobiłem tabelę tak, że po obu stronach (zarówno drużyny, jak i przeciwników) występują wartości bezwzględne.

Robert pisze...

No tak, % napotkanych potworów / postaci stosuję orientacyjnie (grupa mała / średnia / duża), tym bardziej, że tabele spotkań wyglądają u mnie inaczej, a i potencjalna liczba mobów jest na ogół dużo mniejsza niż w Vol. II.