30 lipca 2016

Pustkowie Piktów – Z Miłości do Złota

Drużyna Robina bawi się w łowców nagród i rusza w pogoń za miejscowymi bandytami.


PC
Robin (MB) – b. szef domu gier z Shamaru (F-M 2)
Klaudiusz (JL) – kapłan Mitry, misjonarz do ziem piktyjskich (C 1)
Wergiliusz (WG) – okoliczny zabijaka (F-M 1)
Morfeusz (AN) – młody mag rodem z Argos (M-U 1)
Dorian (JZ) –  kupiec z Argos (F-M 1)

NPC
Baldwin – wojownik (F-M 2)
Primus – siepacz (N-M)
Secundus – siepacz (N-M)
Tertius – siepacz (N-M)
Quartus – siepacz (N-M)
Borannus – poganiacz (N-M)

Po powrocie zza Rzeki Gromu grupa uradziła, aby jak najprędzej przetransportować schwytanego żaboluda do Scandavii i sprzedać Mazirianowi. Pirx został w forcie, żeby lizać się z ran, a reszta zapakowała się na wóz i ruszyła do miasta. Zadekowali się w domu należącym do Robina.

Tu okazało się, że Maziriana nie ma w zajeździe, w którym najczęściej przebywał. Postanowili się rozdzielić i go poszukać. Morfeusz został napadnięty i pobity przez pijanego głupka. Chlasnął natręta nożem i przegonił. Pozyskali wreszcie informację, że tajemniczy czarodziej często odwiedza rządcę miasta. Robin i Klaudiusz udali się zatem do jego siedziby. Nie znaleźli tam maga, ale za to powiedzieli rządcy o złapanym żaboludzie. Ten wpadł w gniew, aresztował śmiałków i ruszył czym prędzej do chaty Robina. Na nic zdały się próby negocjacji i perswazji. Dowódca był nieugięty. Dobył miecza i jednym ciosem skrócił potwora o głowę, a zwłoki polecił zabrać i spalić. Zakazał na przyszłość wwożenia takich stworzeń do miasta pod groźbą kary najwyższej.

Śmiałkowie stracili tym samym nagrodę. Morfeusz napisał list do Maziriana z wyjaśnieniami. Ruszyli z powrotem do fortu Novum Castrum I, po drodze spotykając grupkę pięciu pielgrzymów. Ktoś zaintonował pieśń ku czci Mitry. Reszta podchwyciła, i tak śpiewając, dotarli na miejsce. Tu połączyli siły z grupą Baldwina i postanowili przeszukać las na południowym-zachodzie w pogoni za nawiedzającymi trakty bandytami. Kończyły się fundusze, a zbóje wydawali się łatwym celem.

Ruszyli. Niestety, znowu trafili w deszczowy okres. Dwa dni wędrowali po niewykarczowanym w dalszym ciągu fragmencie puszczy. Nie wydarzyło się nic godnego uwagi. W nocy uderzyli bandyci.

Było ich ponad 20. Na szczęście wartownicy nie dali się zaskoczyć i zaalarmowali resztę. Nie było czasu zakładać zbroi, każdy łapał, co ma pod ręką. Rozpętała się walka. Awanturnicy odparli atak, kładąc trupem siedmiu i zmuszając resztę do ucieczki. Morfeusz poprawił zaklęciem, usypiając kolejnych pięciu. Po stronie śmiałków byli ranni, ale zginął tylko jeden z pachołków Baldwina. Szybko przewiązano rany, założono zbroje, poderżnięto gardła śpiącym bandziorom z wyjątkiem jednego. Tego zaczęli torturować Dorian i Morfeusz, domagając się ujawnienia lokalizacji obozu. Bandzior okazał się twardy i lojalny. Nie chciał sypać. Widząc, że to bez sensu, Klaudiusz litościwie skrócił męczarnie jeńca, roztrzaskując mu głowę buzdyganem.

Wówczas zza drzew ponownie wypadli bandyci. Przegrupowali się i postanowili spróbować szczęścia jeszcze raz. I w tym starciu śmiałkowie poradzili sobie lepiej, zabijając kolejnych siedmiu bandziorów. Reszta zdezerterowała. Nie byłoby jednak tak dobrze, gdyby nie oddział Baldwina. Wojownik ów zabił większość przeciwników, odniósł ciężkie rany, a wszyscy jego pomocnicy zginęli.

Postanowiono nie szukać obozu bandytów. Odrąbali zabitym zbójom głowy, załadowali ciała poległych najmitów na muły i ruszyli do fortu, gdzie spieniężyli łby, dzieląc się z zasłużonym Baldwinem po połowie.


OKIEM SĘDZIEGO:

  • W tej przygodzie zaskakująca była reakcja rządcy miasta (dwa negatywne rzuty na reakcję, reszta to strumień świadomości). Gracze byli zaskoczeni obrotem spraw, bo już witali się z gąską, podliczając 500 sztuk złota.
  • Morfeusz miał pecha. Wypadło spotkanie z pijanym głupkiem, rzut na reakcję był skrajnie negatywny, nastąpił więc atak, a że każde trafienie, nawet pięściami, zadaje k6 obrażeń, magik może się cieszyć, że wyszedł z tego żywy :-) na ulicach miast też bywa niebezpiecznie!
  • Pojmany bandzior cechował się stosunkowo wysoką Lojalnością (13, a więc +1 do Morale, którego test dał 11 / 2d6), więc uznałem, że ani piśnie bez względu na tortury stosowane przez śmiałków. Może nazbyt pochopnie zabili od razu wszystkich pozostałych jeńców?
  • Nocne ataki zawsze budzą grozę wśród graczy. Nie pozwalam bowiem spać w zbroi innej niż skórzana, a gdy coś wypada z lasu, nie ma czasu na przywdzianie ciężkiego rynsztunku. Gracze turlają z duszą na ramieniu :-) 
  • W walce z bandziorami zbawienny okazał się Baldwin i jego wielokrotny atak na Normalsów. Wojownik samodzielnie zasiekł 6 z 14 powalonych w walce bandytów. Robinowi poszło z kolei fatalnie. W pierwszej potyczce radził sobie słabo i oberwał mocno. Do drugiej nawet nie stanął, chowając się za plecami kolegów wraz z magiem, który wystrzelał się z zaklęć. Postać Robina jest o krok od 3go poziomu i zaczęło się kunktatorstwo :-) chyba muszę przestać informować graczy, ile mają XP.
  • Generalna uwaga – po zmniejszeniu liczby spotkań losowych, rozbudowaniu tabeli tychże i testowaniu reakcji / morale za każdym razem znacząco spadła liczba walk, a tym samym zgonów wśród PC. Dużo wniosły tu lecznicze okłady i zioła, które umożliwiają przywracanie HP. Dodatkowo sami gracze stali się mądrzejsi, nie atakując wszystkiego, co się rusza. To spowodowało wydłużenie żywotności postaci i umożliwiło wreszcie levelowanie. Z jednej strony to dobrze, bo jest jakaś ciągłość w opowieści, a moi gracze raczej nastawieni są na pakowanie swojego ludka. Z drugiej strony nie wolno zapominać, że życie awanturnika to ciężka i smutna sprawa. Zginąć można w zasadzie w każdej chwili od walącego się drzewa lub zatrutej strzałki. Obawiam się zniechęcenia w razie śmierci postaci wysokopoziomowych.
  • Po tej przygodzie Klaudiusz awansował na 2gi poziom kapłana. Jako że już wcześniej sprowadził sobie za ciężkie pieniądze modlitewnik z psalmem leczniczym, drużyna nareszcie wzbogaciła się o chodzącą apteczkę. Dodatkowo przerzucił HP (obecnie 9). Ostatnio nieobecny Aaron jest już na 3cim poziomie wojownika (jako pierwszy dokonał tej sztuki) i ma 12 HP. Coś mi się widzi, że staną się kluczowymi postaciami ekipy :-)

Brak komentarzy: