18 lipca 2016

Traveller zamiast emerytury



Jak zapewne większość RPG-owców w średnim wieku doskonale wie, wraz z przybywającą liczbą obowiązków rodzinnych i zawodowych radykalnie zmniejsza się ilość czasu wolnego na hobby. Nadchodzi w końcu nieuchronny moment, w którym na horyzoncie coraz wyraźniej rysuje się konieczność przejścia na RPG-ową emeryturę. Szczerze mówiąc, ja też przez pewien czas rozważałem całkowite porzucenie gier fabularnych. Poświęciłem jednak temu hobby zbyt wiele czasu, żeby tak po prostu się od niego odciąć. Jedyną zatem alternatywą wobec niezbyt ciekawej perspektywy RPG-owej emerytury stało dla mnie świadome zredukowanie moich zainteresowań, tak by jakoś zmieściły w ramach topniejącej cały czas ilości czasu wolnego. A to w oczywisty sposób przełoży się na kształt mojej aktywności na Inspiracjach (a właściwie już się przełożyło).

W pierwszej kolejności ofiarą redukcji staną się same gry. Ponieważ nie mam już czasu na ogarnianie wielu systemów i śledzenie nowości na rynku, zdecydowałem się skoncentrować swoją uwagę wyłącznie na jednym. Grą najbardziej zgodną z moimi obecnymi zainteresowaniami fantastycznymi jest Traveller. Z jednej strony system ten podejmuje bliską mi wizję światów dalekiej przyszłości, a z drugiej jest na tyle uniwersalny, że potencjalnie umożliwi mi poprowadzenie niemal każdej odmiany SF, z klimatami cyberpunkowymi włącznie. Cała reszta podręczników ląduje w szafie. Ewentualnie sporadycznie wyciągnę OD&D, ale to właściwie wszystko. Przestaję też śledzić rozwój na rynku produktów OSR-owych oraz zamykam działkę zainteresowań RPG-owo-historycznych. Koniec z surfowaniem po forach miłośników starych gier i wyławianiem oraz przesiewaniem wypowiedzi i wspomnień twórców oraz graczy lat 70. Na szczęście pojawiło się w naszym kraju nowe grono osób zainteresowanych tym tematem (czego najlepszym dowodem najnowszy, czwarty już numer Spotkań Losowych), nie wspominając nawet o zawodowych historykach hobby z Jonem Petersonem na czele, którzy działają bezpośrednio u źródeł. Trzeba zresztą zauważyć, że stan wiedzy na temat początków gier fabularnych i ich kształtu w przeciągu ostatnich kilku lat wzrósł w sposób znaczący.

O czym zatem zamierzam pisać na Inspiracjach. W pierwszej kolejności o Travellerze, rzecz jasna. Zdaję sobie sprawę, że system ten mało w Polsce popularny i prawie nieznany, więc grono zainteresowanych będzie raczej niewielkie. Uważam jednak, że zasługuje on uwagę niemniej niż różne odmiany D&D, czy WFRP. Jakkolwiek podstawą pozostanie dla mnie nowa edycja gry, chciałbym poświęcić też trochę miejsca wcześniejszym odsłonom, ze szczególnym uwzględnieniem klasycznej wersji z lat 1977-1986. W drugiej kolejności poświęcę notki grom planszowym. Pragnąc jednak przeznaczyć więcej czasu na praktyczny aspekt hobby, notki blogowe będą pojawiały się od jedynie czasu do czasu, podobnie zresztą stan faktyczny z ostatniego roku. W tym tygodniu puszczę jeszcze jeden tekst, tym razem zupełnie niezwiązany z RPG, a następnie zniknę na jakiś czas. Mam jednak nadzieję, że Robert nie zawiedzie nas kolejnymi odsłonami hyboryjskich wypraw (kolejne odcinki już wkrótce)…

2 komentarze:

Swedish Sons pisze...

Z niecierpliwością czekam na wspiy, szczególnie jeśli będą też jakieś raporty z sesji. Muszę przyznać, że ostatnie notki na temat Travellera sprawiły, że zainteresował mnie ten system i być może sięgnę po niego w najbliższym czasie. Po wstępnym zapoznaniu się z Travellerem sprawia wrażenie gry w stylu starej szkoły - z dużą losowością oraz dowolnością kreacji świata i przygód.

Key-Ghawr pisze...

Nowy Traveller zdecydowanie kontynuuje ducha klasycznej edycji z 1977 r., zachowując wszystkie kluczowe elementy, a nawet je rozbudowując. Pod pewnymi względami jest nawet bardziej "old-schoolowy" niż oryginał :)

Kolejne notki powstaną, ale prawdopodobnie dopiero na jesieni. Za raportami z sesji nie przepadam, ale może pomyślę o jakimś podsumowaniu i wnioskach z gry, Poniekąd ostatnia recenzja ma charakter "playtest review" niż tylko i wyłącznie "capsule review".