12 sierpnia 2016

Eye Of The Beholder


Kolejny święty artefakt z czasów upadłej komuny i nowopowstałego, dzikiego kapitalizmu. Pierwszy mój styk z cRPG miał miejsce w 1988 roku. Było to tekstowe AD&D, a w 1989 Bloodwych (nie mylić z Bloodwyche) na C-64. Dwa joye, dwie drużyny - rozkminialiśmy dungeon. Chwilę później pograłem w  Dungeon Mastera, ale w tamtych latach odrzucał szarą grafiką i skomplikowaniem. I nagle wchodzi nowa generacja gier, grafa VGA... EOB-y, Black Crypt, Ishary, M&M III+! W zimie 93/94 przeszedłem dwie części EOB. Oczywiście skorzystałem z czitu SSI i ziomki mieli wszystko po 18 i 18/00. Była to wersja z Amigi 500+. W tle grała składanka The Best of Deep Purple. Wsłuchiwałem się w odgłosy tła - a te były na miarę Thiefa I. Kilka lat później stwierdziłem, że przeniosę 4 postacie z moich kampanii, spośród setek poległych, w moim ukochanym AD&D 2E i zobaczę, jak sobie poradzą. Kumpel sprowadził sobie podręczniki francuskojęzyczne do AD&D tylko i wyłącznie dla lepszego poznania tej serii. Po dekadach odpaliłem na nowo ten tytuł, wrzuciłem te same stare postacie (ile się naszukałem kart postaci z AD&D lat 90, to moje). Portrety od dekad też te same (ich screeny w tekście).

Dziś możemy skorzystać z automapy, Companionów, ze wszystkich Clue Booków i solucji. Jednak wtedy bazowaliśmy na przestrzennej wyobraźni i domysłach (np. co do głównego questa na poziom czy destynacji kamiennych portali). Polegaliśmy więc na orientacji w terenie, na metodzie prób i błędów i na "rytualnym tańcu wokół wroga". Od 1995 roku przenosiłem postacie z naszych kampanii AD&D / Forgotten Realms do wszystkich gier SSI. Czy to był sławny Gold Box, oba Buck Rogersy, Menzoberranzan, dwa Ravenlofty, dwa Dark Suny, nieszczęsny Spelljammer: Pirates of the Realmspace, czy trzy EOBy, u mnie była zawsze ta sama "party" z papierowego FR AD&D (odpowiednio zmodyfikowana settingowo w niektórych gierkach). Z Dungeon Hackiem była osobna historia, bo to gra dla jednego Awanturnika, ale też fajnie jest zobaczyć jak sobie poradzą postacie przeniesione z kampanii AD&D w solowych eskapadach.

Wracając do Eye Of the Beholder i przenoszeniu postaci z papierowego RPG. W grupie zawsze był Ulborn - krasnoludzki wojownik; Dagna - człowiek kapłanka; Fuzz - elfka magini i Tobit - hobbit złodziej. Cechy przeniosłem wprost z kart (wszystko losowane Metodą II z PHB: 3d6 i przydział wedle woli) Korzystałem, rzecz jasna, z opcji Modify. Dali radę, choć bywało ciężko. Ba, owa czteroosobowa grupa przeszła, bez żadnych niekompatybilności, do mojej kampanii w klasycznym AD&D FR jako NPC (rozgrywanej w latach 1997-2006). I mała ciekawostka: EOB I opiera się wprost na znakomitym podręczniku Greenwooda, Waterdeep & the North (1987) do AD&D 1E. Xanathar i jego banda widnieje na okładce suplementu i na jednym obrazku wewnątrz. Jego gang jest dużo barwniejszy, niż przedstawia to gra SSI.

Drużyna i gra dają radę - czy to z automapą z Companiona, czy po oldschoolowemu, rysowaną odręcznie. Fun ten sam. Niesławny, 4 level lochów Undermountain jest nadal zabójczy jak był. Trochę boli brak pierwszoedycyjnych klas i Pół-Orka, wykastrowanych przez Davida "Zeba" Cooka, ale spójrzcie na uporządkowanie podstawowych atrybutów... :D EOB jest dobrym przykładem na to, że nie było jakiejś rewolucji edycyjnej, żadnych wojen czy niekompatybilności. Z listów w Dragonie, w wypowiedziach ekipy T$R z tamtych lat i graczy spoza debilnego OSR jasno wynika, że 2E była tylko korektą 1E, podnoszącą grywalność razy milion, wracającą ku otwartości OD&D i będąca zbiorem ważniejszych reguł z hardcoverów, podanych w strawniejszej formie, niż to zrobił EGG.

Dzisiaj, jesli już znajduję czas na cRPG, wolę te dające większe wyzwania, dłuższe, bardziej otwarte i niekoniecznie oparte na AD&D (TES I-II, M&M I-V, Ishary, Bard's Tale I-III czy Wizardry I-V). Niemniej, sentyment do serii EOB (zwłaszcza jedynki) pozostał i, podobnie jak Thiefy, zawsze gości na moim HDD. Zwłaszcza, że jest świadectwem schyłku dobrej jakości i końca magii oryginalnych Forgotten Realms i momentu startu zdychania T$R.

Brak komentarzy: