24 stycznia 2017

David Hargrave - ponownie

Jednym z najmniej docenionych i niemal całkowicie zapomnianych Ojców Założycieli RPG, jest David Hargrave. Człowiek kompletnie z zewnątrz, weteran wojny wietnamskiej, filmograf worków z ciałami i ciał kolegów, rozrywanych "Live Kurwa Action" pociskami Wietkongu. W przeszłości blogowej żaden z kolegów nie zajął się tą ważną dla hobby postacią (mówię o Albino i Key-Ghawrze), oddając mi w pełni pole rekonstrukcyjne jego sylwetki. Na Inspiracjach jest o Tkaczu Marzeń niewiele. Wspominki czy recenzja oryginalnego Grimoire z 1977, wyjaśnienia na czym polegał (z grubsza) jego nietuzinkowy styl prowadzenia. Gdzieś tu tego typu śladowe ilość Dave'a są. Na moim poletku Hargrave to po Arnesonie (kolejnym niedoceniony, a w sumie kluczowym twórcy fundamentów naszego hobby) moja największa inspiracja. Jego tabele różności klasowych (klasyczne na Zachodzie "whimsy charts"), odjechane zaklęcia, pokręcone kwasem i marychą moduły, czy sam międzyplanetarny setting Arduin, to kamień milowy w myśleniu abstrakcyjnym o RPG. Mam wrażenie, że uczeń przerósł mistrza i AiF Arnesona czerpało z Arduin garściami. Bo, gdyż... To wrota do free-formowej, podlanej jego traumą wojenną, rozgrywki osadzonej w bez-konwencji. Klasyczne pulp. I gore, masa flaków i krwi, olewanie lewackiej poprawności i równouprawnienia czegokolwiek z czymkolwiek. Przypomnę, że to właśnie u DH rozpoczynał swoją karierę ilustratorską genialny i dziś klasyczny Erol Otus. I robił to zacnie i krwawo. Cynizm, racjonalizm, trochę socjopatia. I jeszcze dobrze to prowadził - miał opinię najlepszego REF-a w latach 70 w US.

Odmienną perspektywę twórczą dał mu sam fakt bycia "człowiekiem z zewnątrz". Do połowy lat 70 nie siedział w jakichś fandomach, nie zaczytywał się Tolkienem czy Moorcookiem, jak jego kolesie hippie-cywile. Bardziej Howardem czy naturalizmem. Stąpał twardo po ziemi, choć krótko. Pomarańczowy Agent zebrał swoje żniwo. PR-owo zaszkodził mu niewątpliwie konflikt z Gregiem Staffordem - studenciakiem i nerdem, człowiekiem zupełnie innym niż DH. Przypomnę dla niezorientowanych, że Arduin miała być systemem bazowym dla RuneQuesta. Tak się nie stało. Kiedyś twierdziłem, że z korzyścią dla obu stron. Ale dziś nie sposób zauważyć, że tylko Chaosium na tym zyskało, Dave poszedł (niesłusznie) na śmietnik historii. W przeciwieństwie do Jaja i DA, panowie pogodzili się dość szybko i Hargrave pisywał dla Chaosium. Było o tym na Inspiracjach, à propos antologii scenariuszy, pn. Classic Cthulu. Sorry demencja, bez linku.

Pisałem o nim i jego kolejnych modułach czy Grimore'ach na DnadD. To był swego rodzaju, i na chwilę, mój konik w koniku (hyhy). Pamiętam też, że jak prowadziłem jeszcze naszego blogowego Twittera, wrzuciłem kilka jego filmów z Wietnamu. Albo gdybałem, czy  jakiś inny fotograf oddziału, gdzie służył, a który pojawił się na danym filmie / fotografiach, gdzieś go tam nie uwiecznił. Oczywiście bez pingli i brody Grognarda, jakim znamy go dziś. Z kamerą, frontowym rynsztunkiem i wierną M-16. Wrzucałem czasami fakty z jego nieprawdopodobnie pojebanego życia (w porównaniu do takiego np. jehowca typu Jajo). Na starym blogu, Twitterze i nie wiem czy i tu mi się nie zdarzyło, że linkowałem do ówczesnej muzy, którą słuchał i która go ukształtowała (wiecie: Trashmen, Hendrix, Ten Years After - i inne "vietsongi"). A w kwestii muzy był GWAR-em przy jego gównianych naśladowcach w stylu np. Hagena (LORDI) ;)

Subiektywnie: dla mnie to największa po DA postać w światku RPG, nietuzinkowa i inna od przeciętnego nerda w tamtych czasach, dodatkowo z tragicznym bio. Chociaż nigdy nie zaakceptowałem jego Arduin Adventures wzwyż, to jednak w 70's facet dał czadu z RPG, jak później dało już niewielu. Z moim postrzeganiem Tkacza, jest trochę tak, jak z pewnie Waszym odbiorem poniższego kawałka. Niby nie pasuje ogólnie do Inspiracji, ale kto je czytał jeszcze "zanim powstały", wie o co chodzi. Taki był Hargrave - obcy, ale swój. Mocno swój.


6 komentarzy:

Adam pisze...

Tak, nie ma to jak cynizm, racjonalizm i trochę socjopatii ;) Ciekawy tekst.

W swojej kampanii często wykorzystujesz czary i potwory z Arduin? Widziałem kilka pożyczonych w Whitelion.

O Arduin dużo napisał Rients. Jaki jest Twój stosunek do jego tekstów?

Ojciec Kanonik pisze...

Wprost zajumałem parę czarów, a moby jeśli Ci przypominają te z Arduin są tylko inspirowane nią. W sumie 3/4 pochodzi w jakiejś tam autorskiej wariacji z literatury i komiksów pulpowych, więc źródła miałem te same co DH. Rients (zawsze) ok, trochę inne spojrzenie na dorobek Tkacza.

Robert pisze...

Znam pierwszy Grimuar, parę modułów i Adventure.

Grimuar jest jak wielki kocioł bulgoczącego samogonu, uwarzonego przez na wpół oszalałego maga, który widział wszystko. Dużo inspirujących rzeczy, choć sam póki mało co z nich korzystałem. Myślałem o dopuszczeniu Normala jako klasy, ale ostatecznie postawiłem na losowanie backgroundu dla każdego PC. Mechanika walki jest zbyt symulacyjna. W Pustkowiu Piktów przez jakiś czas używałem muru z tarcz. Ogółem - nie wyobrażam sobie grania w Arduin by-the-book, to raczej repozytorium pomysłów, z którego czerpiemy to, co nam odpowiada (tak samo postrzegam AD&D 1E).

Ojciec Kanonik pisze...

Robert - ja korzystam z jego materiałów tylko tak. Wole je, niż suplementy TSR. Co do walki, oczywiście (wojskowy przecież), temu nigdy z żadnego jego rozwiązania w tej materii nie skorzystałem.

Jetmaniac pisze...

Wspominki Hargrave'a z Different Worlds no. 31:

https://ibb.co/iqr2bF
https://ibb.co/gYThbF
https://ibb.co/nyJR3v
https://ibb.co/mqd4qa

Ojciec Kanonik pisze...

@Jetmaniac
Chaosium publikowało wtedy fajny cykl wywiadów z ówczesnymi tuzami rPG. Ten też jest ok. Szkoda, że Dave skupia się jednak prawie wyłącznie na RPG. Dzięki za upload DW.