30 stycznia 2017

[ODD II] #2 Są! Schody!

Po odpoczynku (Biskup trochę narzeka na swędzenie pogryzień Konona), dzielne matołki otwierają ostrożnie niezbadane drzwi i ich oczom ukazują się... SCHODY!

Gay Goblins [Tury 21-28]
Oczywiście niemiłosierny Jeste Który Jeste znów chciał, że w dół. Na drugi poziom... Niezrażeni tym niepowodzeniem ruszają zbadać wschodnia odnogę skrzyżowania. Okazuje się, że niewielkie korytarze łączą kompleks kolejnych nieregularnych, opustoszałych (prawie) komór jak na dalekim wschodzie. Odkryli także aż 4 sekrety - niektóre jednostronne. Za drzwiami jednej z sal Awanturnicy odkrywają... SCHODY. Oczywiście w dół, o jeden poziom.

Sielankę eksploracji przerywa (poza coraz głośniejszym burczeniem w brzuchu Sebixa) odkrycie komnaty pełnej porozrzucanych fantów! Tu mała uwaga REF: wylosowałem kategorię SPECIAL (dokładny opis tego ustrojstwa w tekście SDA). Z braku "zapieczętowanych kopert z komnatami od kolegi" wykorzystałem pierwszą komnatę z mojego opisu oryginalnego poziomu Underworld. Projektowałem to wiele lat temu, więc i tak nie pamiętam, co tam jest. Awanturnicy pozostawili 2 miecze i kołczan strzał, ale zabrali 5 GP, 3 włócznie (przerobili na pochodnię +6 sztuk) oraz buzdygan +1 (!). Sebaryk zabrał duży topór - marzył o takim od dziecka. Okazało się jednak, że komnata była przeklęta. Każdy, kto coś z niej zabrał (czyli wszyscy) dostawał czkawki (-1 do wszelkiej komunikacji). Biskup obiecał zająć się tym po dłuższym śnie.

Kolejnym wydarzeniem było napotkanie 4 Goblinów! Pomimo, że Karynea upuściła pochodnię a Pieronyk swoją nowoznalezioną magiczną pałę, Gobosy entuzjastycznie zareagowały na widok Awanturników. Więcej mają matoły szczęścia, niż rozumu. Nie zgodziły się na towarzyszenie grupie (czkawka mocno na to wpłynęła), ale wyjawiły dla szpanu, że mają 750 kolorowych monet (elektrum!) oraz pozwolili zbadać potrójne drzwi na południowej ścianie. Pusto. Mając dość skośnych korytarzy i parcia w jednym kierunku, drużyna zawraca bez przygód do Owalnej Komory i tam odpoczywa.

 
Not So Gay Kobolds [Tury 29-35]
Otwarli północne wrota i ruszyli w nieznane. Odkryli najdłuższy jak dotąd korytarz, co dawało nadzieję, że kolejne napotkane schody nie będą wiodły zaś w dół. Tasiemcowy korytarz zakończył się potężną salą, rozmiarów Owalnej Komory, tylko prostokątną, z masą drzwi. Postanowili zbadać odnogę i władowali się do śmierdzącej komory wypełnionej 7 Koboldami! Znów szczęśliwie się złożyło, że stwory Underworld nie za bardzo wiedziały jak mają się odnieść do obecności PC, a Signill upuściła kuszę (strata przewagi "pierwszego ognia"). 

Grupa wycofała się do rozwidlenia... by wleźć prosto w łapy kolejnych 5 Koboldów! Nikogo już nawet nie śmieszyły sporadyczne czkania i to, że Biskup znów upuścił swoje magiczne cacko na ziemie. I tym razem obeszło się bez zadymy, Awanturnicy obszukali jeszcze jedną komnatę i... ODKRYLI SCHODY! Sebaryk aż ryknął ze śmiechu ("TAK SERDUSZKO WIDZĘ! I BUZIĘ WIDZĘ, WIDZĘ!"). Były to niezupełnie schody, a zapadnia z szybem w dół o 1 poziom. Czkając w półmroku odkryli jeszcze korytarzyk prowadzący do komnaty Koboldów (teraz 13 - i zero skarbu!). Dobry strategicznie myk, jakby co. Signill zaproponowała obszukać Owalną Komorę w poszukiwaniu sekretów. To dziwna sala i tam MUSI COŚ BYĆ! Powrót obył się bez przygód.


Owalna Komor(usk)a [Tury 36-40]
Przeszukać sprawnie ściany tak wielkiej sali, nawet w 4 osoby, nie będzie łatwo i szybko. Trochę pochodni zeszło. Mniej więcej po połowie obszukanej Owalnej Komory, z południowego wejścia weszło do niej 5 Goblinów - agresywnych i gotowych do walki. Awanturnicy, z racji wyciszenia i skupienia przy przeszukiwaniu nie byli zaskoczeni. Rozpoczął się krwawy bój.

WALKA #2 (3 rundy): Sebaryk wykazał się niesłychana skutecznością, sam powalił 3 stwory, Signil 1 zdjęła z kuszy zanim zaczęła się na dobre bitka, a Biskup zajął się największym gobosem. Przypłacił to potężna raną (-6 HP po jednym liściu od pokurcza!), kończąc walkę z HP = 8. Samowyleczył się cure seriuos wounds do HP 17/18, a tyradę o bezcelowości obstukiwania ścian "tego jaja" przerwały mu obie śliczne Awanturnice.  

Jedna znalazła sekret na wschodniej ścianie. Druga wpadła na pomysł, by rozpalić wielkie ognisko z tarcz i skórzanych zbroi gobosów, a z ich pałek zrobić kolejne pochodnie. Biskup nieco złagodniał. Skończono dłuuugie obszukiwanie. 1 sekret i 4 pochodnie w bonusie. Ognisko wystarczyło na obadanie połowy Owalnej Komory i odpoczynek.

Klik na powiększenie


STATUS POSTACI:
Weteranka Signil F-W (XP [-10%]: 191) HP: 3; AC: 7 kusza, rapier, sztylet, skórzana.

Biskup Pieronyk C (XP [+5%]: 25 060) HP: 17/18; AC: 4 buzdygan +1, tarcza, kolczuga. Wymodlone: cure light wounds x2; bless x2; cure disease.

Karynea "Whore" N-M HP: 3; AC: 7 włócznia, miecz, skórzana.

Sebaryk "Hammer" N-M HP: 4; AC: 6 włócznia, miecz, topór, tarcza, skórzana.

Sprzęt: pochodnie (8,5h światła), blok-kolce 9, zero żarcia / wody, broń i zbroje - co kto miał. 1 flakonik wody św. + srebrny krzyż Biskupa, 2x antidotum. 27 GP w rożnych monetach.

10 komentarzy:

Adam pisze...

Ciekawy raport. Nie rozumiem jaki jest sens tego, że przy każdym zaskoczeniu postać z prawdopodobieństwem 1/4 upuszcza wszystko, co ma w rękach. Wiem, że coś takiego czasami się zdarza, ale tak duża częstotliwość daje komiczny efekt. Jest dla tego jakieś uzasadnienie inne niż Jajo tak chciał?

Co to jest SDA?

Ojciec Kanonik pisze...

Nie wiem, szczerze mówiąc, który to wprowadził, ale te 25% to niewiele i zwykle tego nie ma. Ekipa ma fuksa z losowymi spotkaniami, ale niestety z upuszczaniem rzeczy jest odwrotnieo. :) A poza tym - widziałeś coś takiego w innej grze? Pewnie nie. Potraktuj to jako "cechę gry", a nie "nie rozumiem, to to wywalam". Naprawdę warto ten myk zachować i wypróbować na kilkudziesięciu sesjach. Zobaczysz, że pojawia się dość rzadko. Czasami robi się na samym starcie chaos i rozpierducha :)

Robert pisze...

@Adam

Na upuszczenie przedmiotu przy zaskoczeniu jest tylko 8,33% szansy (25% z 1/3), sprawdzane dla każdej postaci.

Ja widzę tu 2 zalety. Po pierwsze: efekt komiczny. OD&D to raczej groteska i absurd - samoistnie zamykające się drzwi (a otwierające się przed potworami), potwory tracące infrawizję po przyłączeniu się do PC itd. Nie szukaj logiki tam, gdzie jej nie ma ;) Po drugie: taktyka i strategia. Wyobraź sobie - grupa śmiałków poluje w lochach na Zmorę. Każdy ma w garści fiolkę z wodą święconą. WTEM zza rogu wyskakuje wielki szczur. O JEZUS! drą się śmiałkowie, upuszczając fiolki, które roztrzaskują się o posadzkę. Woda przepada, a do najtańszych nie należy. Tymczasem srebrnej broni brak, nie ma jak zranić Zmory, a już są głęboko w podziemiach...

Dodatkowo, jeśli ktoś upuścił broń, to dobycie nowej/podniesienie starej może skutkować karą -1 to-hit w tej rundzie / automatyczną utratą inicjatywy (jak komu w duszy gra). U mnie zaskoczenie oznacza krótki dystans i części rzeczy po prostu nie można zrobić, np. roszady w szyku, odpalić flaszki z benzyną itp.

Moi zżymają się na te przepisy, ale równocześnie całkowicie kupowali cechę typu Opanowanie z WFRP, której niezdany test (a na ogół się nie udaje, zwłaszcza na początku) powodował, że gracz tracił kontrolę nad swą postacią i stał sparaliżowany ze strachu.

Robert pisze...

Ojcze,

zwracasz uwagę na burczenie w brzuchu zacnego Sebastiana - przewidujesz jakieś negatywne skutki głodu?

I znowu sporo farta. Widać, jak wielką rolę odgrywa rzut na reakcję - w większości przypadków w ogóle nie dochodzi do walki. Jeszcze może być tak, że Seba i Karyna na czele armii koboldów zostaną władcami poziomu. No ale wiadomo - D&D to tępa sieczka.

Koperta od kolegi - to jest niezłe :D

Ojciec Kanonik pisze...

@Robert
Lepiej bym tego nie ujął - pulpa i absurd, w sumie o to chodzi ;) Jeszcze nie miałem takiej sytuacji z głodem. Ekipa zawsze miała "sucholce" i bukłaki z wodą. Poza tym mogli wrócić, a tu zero wyjść na powierzchnię... Nie wiem czy widziałeś jak marna jest szansa wylosowania wyjścia na górę. Myślę, że jak nic sensownego się nie zdarzy w następnym etapie, to wrócą do któregoś z małych pomieszczeń i Biskup wkuje create food & water. No chyba, że zaczną żreć koboldy i odcedzać mocz przez onuce...

A jaki efekt głodu? Zależy od liczby dni w sumie. Bez wody 1 - nic; 2 -1 wszystkie saves; 3 -1 to-hit; 4 - dead (jakoś tak biologicznie wychodzi bez picia). Rzut na "% withstand" z CON co godzinę na pewno będzie. Zobaczymy.

Co do mieszania grupami i przejmowania mobów na sprzymierzeńców - przydałby się tu M-U. Z czkawką nie da rady, a zanim Biskup wkuje i rzuci remove curse, wiele może się zmienić.

Oel pisze...

O tym upuszczaniu broni było już sporo dyskusji na Inspiracjach. Tak sobie myślę, że dosłowne potraktowanie reguły faktycznie może wyglądać głupio, jeśli to się będzie zbyt często zdarzało. Jest jednak możliwość podejść do sprawy kreatywnie. Zaciął się miecz w pochwie. Drzewcówka zaczepiła o sufit korytarza. Łuk/kusza ma akurat zdjętą cięciwę. Topór zahaczył o fałdy sukni sojusznika. Można różne rzeczy wymyślać, zależnie od sytuacji.

Sama zasada, że dzieje się coś nieoczekiwanie głupiego w co czwartej (?) sytuacji zaskoczenia nie jest całkiem bez sensu. Poza tym, co napisali Przedmówcy, czyli elementami chaosu i groteski, jest jeszcze ponury antybohaterski realizm OD&D i prawo Murphy'ego. Stanąć zlęknionej i osaczonej grupie w pełnym ordynku w razie niespodziewanego ataku jest rzeczą trudną. Wymaga przeszkolenia wojskowego i stałej koncentracji. Zasada upuszczonej broni jest tu jakimś rozwiązaniem.

Ojciec Kanonik pisze...

Oel, masz rację i tak to powinno działać na normalnej sesji, tu polegam na zrzucie itemów na ziemię przez patafianów. W co czwartej statystycznie. Rzucam d100 i zawsze (póki co) wypadało poniżej 25, so... A tak na serio, to zdarza się to rzadko na sesjach i ten myk jest zwykłym urozmaiceniem walki o kolejny element losowy.

Ojciec Kanonik pisze...

@Adam Sorry, dopiero zauważyłem pytanie o SDA. To Solo Dungeon Adventures, zbiór zasad Gary'ego Gygaxa z 1975 roku do grania w OD&D w pojedynkę. Całośc dotyczy tylko i wyłącznie lochów.

Tu masz moją rozkminę nad SDA: http://bialylew.blogspot.com/2015/10/nieznany-gatunek-retrogry.html

Tu masz moją reckę tego dodatku do 3LBB: http://bialylew.blogspot.com/2015/11/od-solo-dungeon-adventures-podsumowanie.html

Adam pisze...

Dzięki za informacje :) Google podpowiadało Sopocki Dom Aukcyjny albo Street Dance Academy.

Ojciec Kanonik pisze...

Dobre xD