28 lutego 2017

Legion

Projekt awansu Legionisty, przeniesiony z mojej kampanii Alterterra (system Legend). Rozpisany wedle schematu z tej gry. Po przeróbkach nada się do wykorzystania w każdej wariacji BasicRolePlaying.




Klik na powiększenie

7 komentarzy:

Robert pisze...

BRP mnie korci od dawna, choć nie dałem rady przebrnąć przez całą Złotą Księgę (za dużo tych opcji, a opisy kolejnych poziomów testu poszczególnych umiejętności to jakaś masakra). Legend nigdy nie widziałem, to się jakoś różni od MRQ II? Bo do tego robiłem przymiarkę i poległem.

Mam w planach powrót do Hyborii, ale już nie na mechanice OD&D (czy którejkolwiek późniejszej edycji, chyba że z daleko idącymi zmianami). Nie bardzo pasuje mi TFT/GUPRS i ich klony (znam Legend of the Ancient World i Heroes & Other Worlds) i pomyślałem o jakiejś inkarnacji BRP właśnie. Czy OpenQuest będzie OK?

Ojciec Kanonik pisze...

Legend to kompaktowa wersja MRQII, bardziej genericowa. Ma kilka uproszczeń, ale to tosamo. Podobnie OQ - prostsza wersja wariantu Mongoose. Spróbuj może GORE (retroklon D. Proctora) albo odpal Hyborię na Zew Cthulhu po prostu :)

Shockwave pisze...

Legend wbrew pozorom nie jest takie proste. BRP IMO najlepsze, po prostu trzeba wiedzieć co zawrzeć i jechać z tematem. Nie zagłębiaj się w każdy element Złotej Księgi, bo polegniesz na szczegółach. Zastanów się czy chcesz mieć lokacje trafienia, zmęczenie i Hit Points rozbite na osobne lokacje, dopiero potem przejrzyj reguły. Smartfox skorzystał z wielu pobocznych opcji, bo czuł taką potrzebę. Jeśli Ty chcesz prostoty, to ogranicz temat do minimum - atrybuty, umiejętności i może poczytalność, resztą nie ma sensu się przejmować. BRP ma to do siebie, że nie siądziesz od tak do gry, jak to jest w przypadku OD&D. Stety/niestety trzeba sobie przemyśleć kwestie zasad i najpierw zrobić prepa reguł, zanim przysiądziesz do przygotowania sandboxa.

Robert pisze...

Dzięki za cenneporady.
Dla mnie najważniejsza jest intuicyjność, szybkość i prostota. GURPS itp. nie pasuje mi choćby dlatego, że testy wykonuje się 3k6. Konieczność rzucania kilkoma kostkami i zliczania oczek zamula rozgrywkę i zwiększa ryzyko pomyłki, zwłaszcza jeśli sesja trwa już długo, a wszyscy są zmęczeni i po paru głębszych.
Rzut k100 jest chyba najbardziej intuicyjny. Stosunkowo łatwo wyjaśnić graczowi, że jeśli ma cechę Miecz 40, to musi wyrzucić 1-40.
W BRP w wersji MRQ nie leżą mi te wszystkie złożone akcje, HP na poszczególnych lokacjach, lokacje trafienia itd. Może i to jest realistyczne, a krytyki i inne manewry widowiskowe, ale na pewno zamula rozgrywkę.
No nic, pomyślę jeszcze. Niewykluczone, że faktycznie wezmę się za BRP-lite, choć może zrezygnuję z umiejętności.

Ojciec Kanonik pisze...

Robert, no coś Ty? Jak w BRP ze skilli zrezygnować - przecież to rdzeń systemu i znakomitego mechanizmu rozwoju postaci? :D BRP to inny rodzaj oldschoolowej gierki, jak Metamorphosis Alpha czy Traveller. Inaczej się go prowadzi, ale da bardzo dobrze skroić opcjami do tego, czego wymagasz od gry. Wywalenie z niego skilli to nie opcja tylko zmiana systemu. To jakbyś wywalił kropki z WoDa, 3k6 z GURPSa, rycerzy z Pendragona, magów z Ars Magica czy stopnio-kostki z Earthdawna. :) Zerknij na GORE czy OQ (który jest wariantem MRQ), albo na samo Zew Cthulhu, zobacz, jak skonfigurowali BRP w tych systemach. Później dorzuć coś, wywal, przytnij, przyklej i będzie hulać. Ale na skillach, bo to system "skill-driven".

Co do %. Zerknij na Pendragona. Stafford przerobił procenty na d20 i jest tak samo git, ale i z nieco mniejszą dokładnością. A ten BRP działa jak burza ;)

Robert pisze...

Git, git ;) z tego co pamiętam, w OpenQuest akurat nie ma organicznego rozwoju umiejętności poprzez ich praktyczne stosowanie i przerzucanie (super motyw), są za to jakieś punkty doświadczenia, które się dowolnie przyznaje. To mi właśnie nie bardzo leżało. A ZC to było takie BRP-lite w sumie. Pendragona nie znam, dzięki, rzucę okiem.

Shockwave pisze...

No, usuwając umiejętności z BRP tak naprawdę wracasz do OD&D, które jest rdzeniem tej gry. Jakby nie patrzeć, to Stafford wywalił z OD&D klasy i zastąpił je rozwijającymi się przez używanie umiejkami i tak stworzył BRP.

Zew Cthulhu wydaje się być najlepszym pomysłem. I tak będzie trzeba trochę pogrzebać - bo chyba nie chcesz iść w taką szczegółowość, gdzie gość umie walczyć toporem na 76% a młotem już na 34% - ale jest to bardzo prosty wariant mechaniki. Trzeba też przyjąć na klatę to, że musisz zrezygnować z idei abstrakcyjności zasad, na rzecz ich większego "realizmu", czy raczej symulacji. Po wywaleniu pewnych umiejętności, przepisaniu kategorii broni, usunięciu WYK, zmianie profesji (można przyjąć pulę punktów INTx20 dla mądrali; INTx10 i do wyboru Sx10 lub ZRx10 dla wojowników; ewentualnie INTx10 i MOCx10 lub WGx10 dla spryciarzy i łotrów) można już zacząć grać. Mity Cthulhu bym zostawił, w końcu pasują jak ulał.

Zresztą, o czym my tu mówimy? Smartfox i tak już to zrobił. Wystarczy ukraść jego materiały i pousuwać niepasujące elementy mechaniki, cała reszta już jest załatwiona.