4 lutego 2017

[ODD II] #3 Winda do piekła

Suplement Gygaxa do 3LBB potrafi jednak nieprawdopodobnie zaskoczyć i stwierdzam, że znakomicie symuluje normalną rozgrywkę w lochach na zasadach pramatki RPG. Nastąpił dramatyczny wręcz zwrot akcji w postaci spontanicznego odwiedzenie miejsca, w którym Awanturnicy nie chcieli być, a niektórzy już z niego nie powrócą.




Na pusto i na bogato [Tury 41-46]
Zaczęło się niewinnie. Zbadanie tego, co ukrywał sekret. Mała sala z tysiącem miedziaków. W normalnych okolicznościach Sebaryk już by zasuwał do wyjścia i chlał gdzieś po bramach (jest znanym w Mieście Astrae amatorem win z winnicy Amarenae), ale taki stos monet oznaczał dla uwięzionych przez dopplegangery tylko dodatkowe obciążenie. Podjęli decyzję o ruszeniu na południe, do skośnego korytarza. Bez większych przygód i przeszkód odkryli potężną salę i trzy inne, w tym jedna o przedziwnych kształtach (z porozrzucanymi setkami złotych monet). Odnaleźli też dwa sekrety - skróty, które ułatwią im nawigację w przyszłości. Postanowili odpocząć w komnacie o nieregularnych kształtach i ruszyli dalej na południe, długaśnym, skośnym korytarzem. I zaczęło się piekło...


Pod dnem świata [Tury 47-79]
Wtem korytarz zafalował - pułapka elewator! Grupa zjechała zamaskowaną windą na... 3 POZIOM. Po wyjściu z pierwszego szoku okazało się, że znajdują się w ogromnej sali z 4 drzwiami, szczęśliwie pustej. Miny im zrzedły, kiedy Wielebny Pieronyk ocenił, iż elewator ruszy spowrotem w górę dopiero za... 5h! Postanowili ostrożnie zbadać, czy aby za którymiś drzwiami (w zasięgu światła pochodni) nie zobaczą schodów do góry.

Otwierając drugie drzwi usłyszeli tylko coś jakby głośne westchnienie i Karynea została oblepiona przyklejonym do drzwi i przestrzeni po drugiej stronie Zielonym Śluzem

WALKA #3 (1 runda): Szybka reakcja Biskupa (cure disease zniszczyło zielone gówno w mgnieniu oka) uratowała jej życie, ale pozbawiła skórzanej zbroi, niestety.

Coraz bardziej wkurwieni i zmęczeni otwierają kolejne drzwi, za każdym jest skośny korytarz, za jednymi z nich nic nie widać, za drugimi namierzają zapadnię po drugiej stronie i skrzyżowanie "Y", a za ostatnimi... 4 gęsto owłosione humanoidy z DYNIAMI NA GŁOWACH [tak, drogie dzieci, wyglądają Bugbeary w OD&D], z których oczu i groteskowych uśmiechów wylewa się trupie światło. Odziane są w kolczugi i mają ciężkie pałki.

WALKA #4 (4 rundy): Obie strony nie są zaskoczone, Bugbeary nie atakują. Patrząc na ich kolczugi, pałki i ubrania Awanturnicy postanawiają zaatakować. No i jeszcze te dynie na łbach nie wróżą nic dobrego... Taktyka standardowa: salwa z kuszy, rzuty włóczniami i atak Biskupa. Jednak ten, wybiera rzucenie bless przed walką. Atak na odległość nie przynosi ŻADNYCH rezultatów, strony ruszają na siebie, Pieronyk modli się z tyłu. Zanim ten skończył modlitewny zaśpiew. Sebaryk ląduje z rozwalonym łbem na ziemi - martwy. Signil i Karynea otrzymują niegroźne rany i zabijają jednego z dyniogłowych. Zanim Biskup porządnie dał czadu w boju, na ziemię z rozwaloną twarzą pada martwa Karynea. Reszta stworów podąża za nimi do piachu. Ocalała para nie jest zbyt szczęśliwa...

Zostaje im siedzenie w bezruchu przez kolejne godziny, mają dość. Wiedzą, że są zbyt głęboko pod ziemią. Układają ciała strażników pod ścianą, rozdzielają między siebie ich sakiewki i rozpalają ze wszystkich szmat, pałek, włóczni i skórzni ognisko. Gaszą pochodnię i czekają na płycie elewatora. Biskup leczy rany Signil i swoje lekkie -oboje są na full. Po 5h [cudem nie wylosowałem żadnego wędrownego moba!] feralny elewator rusza w górę... 


Dwoje w przygasającym świetle pochodni [Tura 80-86]
Co sił w nogach pognali do nieregularnej komnaty, stamtąd drzwiami, które mogły prowadzić do znanych im rejonów. Celem była komnata, w której zabili glizdoluda Konona i jego kumpla. Po odkryciu sekretu, wleźli do leża zabitych mutantów zakolcowali na full drzwi i siedli patrząc się pusto w okalające ich ściany Underworld. 14h siedzenia w Podświecie, z zerowym morale, z nadszarpnięta psychiką i brakiem nadziei na wyjście na powierzchnię. Tak ich zostawmy. 

Klik na powiększenie

STATUS POSTACI:
Weteranka Signil F-W (XP [-10%]: 398) HP: 3; AC: 4 kusza, rapier, sztylet, kolczuga + tarcza.

Biskup Pieronyk C (XP [+5%]: 25 196) HP: 18; AC: 4 buzdygan +1, kolczuga + tarcza. Wymodlone: bless x1;

Karynea "Whore" - dead.
Sebaryk "Hammer" - dead.

Sprzęt: pochodnie (3h światła), blok-kolce 9, zero żarcia / wody, 1 flakonik wody św. + srebrny krzyż Biskupa, 2x antidotum. 289 GP w rożnych monetach.

6 komentarzy:

Robert pisze...

Tragiczna potyczka - tak się kończy chojrakowanie. Kiepsko to wygląda, będzie kontynuacja?

Decyzję biskupa o modlitwie podjąłeś sam, czy wyszła z jakiegoś rzutu na morale?

No i czy dyniogłowe nie są przypadkiem bugbeary? :D

Oel pisze...

Bardzo przyjemny raport!

Co do Sebaryka, to i tak nie rokował zbyt dobrze. Amarenka z niejednego już uczyniła awanturnika - a nawet Bohatera, a co! - ale poza tym to syf.
Mieszkańcom Astrae polecam produkty znad Vistuli. Sam miód i witaminy.

Ojciec Kanonik pisze...

@Robert - oczywiście, że tak! W nocy to spisywałem i nie zauważyłem błędu. Wylosowałem bugbeary, z rozpędu wpisałem hobgobliny - sorry za syf, już poprawiłem. Kontynuacja będzie :)

Niee, to co robia Awanturnicy to tylko i wyłącznie mój decyzjonizm. Zjebałem, bo Pieronyk mógł rzucić bless przed rozpoczęciem kukania za drzwi i byc może nie byłoby 2 trupów. Bless uratowało im dupy btw. kilka rzutów było na granicy to-hit.

@Oel te produkty również istnieją. Producenci: Zakład Królewski Denaturyk oraz Przetwórnia Owocowo-Warzywna E & R (w skrócie POWER) ;)

Ojciec Kanonik pisze...

Co do kozaczenia - tak, nie warto było. Tak jak unikali / przekupywali wcześniej Koboldów i Gobliny (jeśli się dało), teraz wziąłem pod uwagę, że muszą tu siedzieć 5h i szybko skończy im się światło po powrocie. Poza tym wiesz - kolczugi... I nie wiem czy bym nie rzucił na jakąś małą szansę, że przy czekaniu na ruszenie windy i napotkaniu wędrownego moba nie byłyby te sam mutanty + kilku ich ziomków (w sumie logiczne). Trudna to była decyzja, ale konieczna w sumie.

Robert pisze...

To zmienia postać rzeczy, Bugbeary są wszak dużo mocniejsze (przynajmniej w Greyhawk, jakie statsy mają w Whitelion?). Atak tym bardziej szaleńczy, ale może i faktycznie nie było innego wyjścia.

Ojciec Kanonik pisze...

Takie same jak w Greyhawk.