13 lutego 2017

[ODD II] #5 Koniec?

W pulpowych (i nie tylko) opowiadaniach i komiksach zejście pod ziemię odbywa się zazwyczaj poprzez kompleks jaskiń. Gary Gygax zamieścił w swoim dodatku ("Solo Dungeon Adventures") do D&D kilka tabel do losowania przygód w przeróżnych grotach, jaskiniach i nieregularnych tunelach. Nie korzystałem z tego, ponieważ autor zaznaczył, że tego typu setting powinien pojawiać się dopiero na niższych poziomach. Niemniej, by być wierny źródłom literackim D&D oraz oddać także mój Underworld, w którym jaskinie są na każdym poziomie (a od 4 stanowią główny motyw), postanowiłem wykorzystać "jaskiniowe zasady" w dalszym toku rozgrywki.




Starzy znajomi i jaskinie [Tury 188-193]
Signil zaproponowała Biskupowi zbadanie wschodniej części astryjskich lochów. Tam gdzie było skrzyżowanie "Y" a dalej rozciągały się nieregularne tunele, sugerujące istnienie jaskiń. Biskup zgodził się, bowiem jako doświadczony Awanturnik słyszał, że w niektórych grotach można odnaleźć źródła i oczka wodne, których moc potrafi przenieść pijącego na powierzchnię. Dziewczę o pięknym biuście wpadło też na pomysł, że skoro będą mijać po drodze (wtedy) przyjazne gobliny, to możnaby je z zaskoczenia zaatakować i odebrać skarb + nieliczne zasoby. Pieronyk, oceniając determinację towarzyszki, ale i korzyści z dość łatwego ataku, zgodził się. [A głównie chodzi o to, moi drodzy, że jak się uda to będzie level up u Signil ;) I tu ważna rada: nie róbcie tego na sesjach, takie akcje zazwyczaj źle się kończą ]

WALKA #6 (3 rundy): Bless rzucono przed atakiem. Kop w drzwi i wyciągnięcie krucyfiksa ze stałym światłem - kompletne zaskoczenie gobosów. Darmowy strzał + rzucenie Hold Person + nowa runda i następny darmowy strzał. 2 gobliny padają od bełtów, jeden zostaje zatrzymany przez modlitwę, a ostatni rzuca się na drużynę nie do końca wiedząc, co się dzieje. Tankuje Biskup, Signil dźga rapierem nieco z tyłu i walka kończy się bez strat. Unieruchomiony gobos zostaje dorżnięty, 750ep do podziału. Jest upragniony awans. Signil przerzuca HP z 3 na 5

Chwila oddechu i dalszy marsz ku skrzyżowaniu "Y", a tam nieregularne, raczej naturalne tunele. Błądzenie po nich trochę trwa, ale szczęśliwie bez przygód. Awanturnicy odkrywają, że kompleks tuneli łączy się z kutymi lochami na zachodzie, ale zarzucają pomysł dalszego penetrowania tamtej części. W końcu odkrywają małą jaskinię...


Skaczące niespodzianki i wstrząsające przeżycie [194-203]
Poza kupką srebra w załomie, Awanturnicy odkrywają fajną, metalową kulę wielkości głowy, która najpierw toczy się w ich kierunku. Szybko odsuwają się jej z drogi, ta podskakuje z radosnym pik-pik-pik i jeb: otacza ich kula ognia [myślałem, że po ptokach -3d6 HP / save na pół, nikomu nie wyszedł; Signil rzuciła 3! ale Biskup aż 12...]. Ciężko poparzeni wybiegli z groty na północ. Kiedy ochłonęli, Biskup poza podleczeniem siebie wyjaśnił Signil, że była to skacząca mina Mgłoludów.

Kolejna jaskinia okazała się być nieco większą, ale bez żadnych niezbadanych przejść czy zawartości. W kiepskich nastrojach ruszyli na południowy zachód i tam... odkryli ogromną grotę z OCZKIEM WODNYM na środku! Pełni nadziei (i spragnieni jak diabli przy okazji) ruszyli w tamta stronę, ale niefart chciał, że ktoś wrzucił do jeziorka jakąś elektryczną część. Osiadła na dnie, a po podejściu do wody Awanturników jak coś znów nie pie%@lnęło... [Szczęśliwe dla obojga wyszły im saves, a samo wyładowanie było niewielkie, za d3; Signil ma 1 HP, Biskup 5 HP].

Nadejwszła wielkopomna chwiłła: łyczek. [Rzuciłem: na d12: 10 - TRANSPORTATION POOL i na d6: 6 - 100 mil na zewnątrz na OUTDOOR ADVENTURE].

Podsumowanie: Do samego końca zwroty akcji spowodowane rzutami kości trzymały w niesamowitym napięciu. W ostatnim etapie rozgrywki, nasi zabiedzeni i na granicy śmierci Awanturnicy mieli całe morze szczęścia. Przy ponownym rozegraniu dokładnie tego samego Signil prawdopodobnie by nie żyła, a Biskup pobłąkałby się po tych zapomnianych jaskiniach. W źródełku byłaby zwykła woda, albo masa potworów. Niemal skrajny ciąg fuksów probabilistycznych. Mapowanie jaskiń i skośnych pasaży jest tak samo upierdliwe, jak na normalnych sesjach...

Klik na powiększenie


STATUS POSTACI:
Wojowniczka Signil F-W (XP [-10%]: 2 108) HP: (1) 5; AC: 4 kusza [14 b.], rapier, sztylet, kolczuga + tarcza.

Biskup Pieronyk C (XP [+5%]: 26 937) HP: (5) 18; AC: 4 buzdygan +1, kolczuga + tarcza. Wymodlone: purify food & water

Sprzęt: kliny 9, 1 flakonik wody św. + srebrny krzyż Biskupa [continual light], 2x antidotum, 3 goblińskie skórznie i 4 pałki. 3000 GP w sztukach elektrum.

3 komentarze:

Wolfgang Schwarzenatter pisze...

No chyba jeszcze nie koniec? Teraz trzeba ich sprowadzić z powrotem do miasta przecież!

Robert pisze...

Świetne! Nieprawdopodobna przygoda, ale głównie zagrały tu mega szczęśliwe rzuty. Mam nadzieję, że będzie dalszy ciąg.

Pułapka z miną: save vs wands czy spells? Pułapka w sadzawce - porażenie prądem? Jaki save?

Normalnie też pozwalasz na natychmiastowy awans? Ja robię jak Gary, dopiero po powrocie do punktu światła zliczam PD i są ewentualne awanse.

Gobosy były automatycznie zaskoczone, czy rzuciłeś?

Jarl frå Oslo pisze...

Założenie było takie, że (jeśli) wyjdą na powierzchnię, mają losowa Dzicz :)

Mina - st vs dragon breath bo to obszarówka i nie-zaklęcie. Dokładnie jak zionięcie. Wyładowanie - to samo - obszarówka, nie -zaklęcie. Oba raczej trudne do uniknięcia "umysłem i wygibasami".

Tylko raz taki myk, normalnie w point of light i nie ma przebacz. W AD&D jeszcze kaska na nauczyciela, a w RQ wiadomo - tylko kasa się liczy.

Gobosy z automatu - łatwo sobie wyobrazić tę akcję, pozamechanicznie, zwłaszcza ze światłem vs moby Podswiata.