22 lutego 2017

Poza Barierą - wariacja settingu na 500 słów

Świat Poza Barierą uległ zagładzie i całkowitemu rozpadowi z nieznanych przyczyn. Większa część lasów spłonęła, pozostawiając całe morza poczerniałych kikutów. Rzeki wyparowały, tworząc sieć głębokich jarów. Ruiny miast, zamków i wsi stały się siedliskami zmutowanych kanibali oraz olbrzymich owadów. Nieliczne, działające ludzkie osiedla są od siebie odizolowane ogromnymi odległościami, a ich mieszkańcy nie stanowią już wspólnot narodowościowych, księstw czy królestw.


Sztuka i pisarstwo są również w zaniku. Obie były domeną zblazowanych magów i przedstawicieli dworów, dwóch grup społecznych, które są dziś traktowane jako zbędne w nowych realiach i anachroniczne. W ich miejsce wszedł prosty materializm zdominowany walką o przetrwanie oraz bazowy handel wymienny. Podobnież co bardziej złożone gałęzie rzemiosła również zanikły, a wszelaka metalowa broń, narzędzia czy pancerze pochodzą z zapomnianych czasów starego porządku. Każdy, kto nosi choćby sztylet ze stali, widziany jest jako prominentna osoba.

W wyniku działania nieokreślonej energii zmieniły się także dzikie i domowe zwierzęta. Zaś sami ludzie nie przypominają swoich dumnych, wszędobylskich przodków. Dzikie zwierzęta nabrały przez wieki niebezpiecznych cech, a zjedzenie ich mięsa kończy się zwykle ciężkim zatruciem lub śmiercią. Gleba wydaje dziwaczne plony – fosforyzujące zboża, mówiące owoce i poruszające się warzywa. Niektóre rośliny są inteligentniejsze od swoich konsumentów.

Najbezpieczniejsze i nieskażone pożywienie znajduje się wyłącznie pod ziemią. Podziemne grzyby, glony, czerwie i mchy są więc oczywistym źródłem pokarmu dla dzisiejszych ludzi. W niemal każdej wspólnocie znajduje się po kilka mocnych i sprytnych jednostek, wprawionych w przetrwaniu w tym nieprzyjaznym i niebezpiecznym otoczeniu. Pod powierzchnią można odnaleźć najcenniejszy (po metalu) surowiec: Smoczą Krew. Ten jadalny kamień, w czerwonym, matowym kolorze, służ także do produkcji niemal wszystkiego. Jego obróbka jest prosta: ugotowany, daje się zjeść; spalony w ogniu, twardnieje; w surowej postaci łatwo jest go uformować w dowolny kształt.

Nie istnieje na świecie (przynajmniej na powierzchni) nieskażona woda. Nieliczne, nowe cieki wodne, wypływające spod ziemi szybko stają się śmiertelnie trujące lub całkowicie wyparowują po kilku tygodniach. Ludzie czerpią wodę tylko z głębinowych, zakrytych studni. Niemniej, nawet najbardziej zatrutą breję można oczyścić specjalnymi pastylkami sprasowanego zioła – chyba jedynym wynalazku ludzkości po tajemniczej katastrofie. Cała reszta dostępnej technologii to poziom zbieraczy i początków rolnictwa z naszego świata: bez koła, bez stali, bez złożonych systemów politycznych czy religijnych, z powszechnie dominującym analfabetyzmem i nastawieniem na przetrwanie.

Poza całkowitym rozbiciem tożsamości społecznej, powtarza się jednak kilka cech / zachować, które można spotkać we wszystkich wspólnotach:

  • posiadanie przedmiotu z metalu nobilituje
  • kontrolowanie źródła Smoczej Krwi daje całkowitą władzę na danym terenie
  • znajomość odpowiednich ziół i technologii wyrobu pastylek oczyszczających daje bogactwo
  • niewielka mutacja jest podejrzana, a jej całkowity brak równa się ostracyzmowi / wyeliminowaniu takiej jednostki.

8 komentarzy:

Adam pisze...

Bardzo fajny setting, podoba mi się jego oryginalność, nie widziałem do tej pory czegoś podobnego. Gracze Whitelion kiedyś wybrali się za Barierę?

Ojciec Kanonik pisze...

E tam, zwykłe postapo z paroma mykami. Nie, nie wyszli, bo większość prostych ludzi nawet o niej nie wie. A co do kształtu Poza Barierą - mam kilka innych wariantów z czego trzy dobrze opisane, na kilkadziesiąt stron, z mastermapami na heksach, miejscówkami i różnymi modelami religijno-politycznymi. Wyjdą to pomyślę, w którym się znajdą :)

Robert pisze...

"(...) na kilkadziesiąt stron (...)" - może nie pisz takich rzeczy, bo zdołować się idzie, jak ubogie są moje kampanie i ile jeszcze pracy przede mną ;)

Setting mocno w klimatach Metamorphosis Alpha i Gamma World. Fajna sprawa, zawsze chciałem popróbować czegoś takiego. Odizolowane wspólnoty, walka o ogień, skrajnie niesprzyjające warunki. Bardzo ponura wizja świata. Ciekawe, jak długo potrwałaby taka kampania - i czy wykorzystanie OD&D nie byłoby przypadkiem zbyt mordercze?

Ojciec Kanonik pisze...

Mapy lokacji i Dziczy + tabele + tego typu opis - trochę miejsca schodzi. 1 setting to np. przystosowana do OD&D Trylogia Thiefa (kultowa skradanka) + T2X, inna to wariacja na temat kobylastej sagi Goodkinda (a raczej serialu, bo przez książki nie dałem rady przejść - grafomania gorsza niż u Martina), kolejna to Międzyplanetarna Liga (gdzieś jest jej szkic na Inspiracjach), itd. Na pewno jeszcze trudniej by było przeżyć w takim postapo, albo w settingu na podstawie "Malowanego Człowieka" (też o nim myślałem).

Adam pisze...

@Ojciec Kanonik
Zazdroszczę zapału :) Preferujesz prowadzenie z przygotowaną mastermapą, czy wolisz generować hexy na bieżąco w czasie gry (na przykład metodą opisaną kiedyś przez Keya)?

PS Reklamy? Ojcze, za jakie grzechy ;)

Ojciec Kanonik pisze...

To nie zapał. Od lat spisuję różne pomysły, coś z czegoś zaadoptuję. Zebrało się tego sporo, to i jest później co obrabić pod określony system. Heksy zawsze z mastermapą, chyba, że wychodzą poza rozrysowane sektory, wtedy improwizuję. Nigdy nie losuję (poza solówkami).

Ad. PS - za nieodpuszczone. ;)

Wolfgang Schwarzenatter pisze...

Mam znacznie mniejsze doświadczenie w tworzeniu settingów, ale potwierdzam słowa O.K. - wystarczy spisywać pomysły. Czasem z jednego głupiego konceptu rodzą się kolejne idee i nawet się nie orientujesz jak masz 20 stron notatek, pomysłów na stwory, frakcje, przedmioty. Tak było z Blackcross, o którym ostatnio pisałem - wszystko zaczęło się od tego, że O.K. rzucił w komentarzu do jakiejś notki "Rydzu to Evil High Priest" i dalej poszło już samo;)

Ojciec Kanonik pisze...

No bo Rydzyk to HEP - wiadomka nie od dziś ;)