22 maja 2017

"La vojo ĉiam plu pilgrimas"

Tiun ĉi mallongan notaĵon (kvankam ĝi estis lokigita en la kategorio RPG Esperanto), mi destinas al niaj ne-esperantlingvaj Legantoj. Mi resumas en ĝi mian ĝisnunan sperton pri lernado de lingvo internacia kaj proponas kelkajn legaĵojn al personoj kiuj dezirus ekscii iomete pri Esperanto. Ĉar ĉiuj informaĵoj donitaj de mi estas verŝajne bone konataj de Esperantistoj, mi ne vidas neceson por traduki jenan notaĵeton al „nia kara lingvo”. 

Korzystając z okazji zakończenia pierwszej serii notek o Nowej Ziemi, chciałbym krótko podsumować swoje dotychczasowe, półtoraroczne doświadczenia z językiem esperanto, a dla osób ogólnie zainteresowanych, podać namiary na materiały, które pomogą, być może, wyrobić pogląd na temat tego, czym jest, a czym nie jest „Lingvo internacia”. Nie zamierzam jednak uprawiać nachalnej propagandy, która zazwyczaj przynosi skutki odwrotne do zamierzonych. Osób nie przekonanych i tak nie przekonam, więc szkoda na to mojego czasu. Krótką charakterystykę esperanta przedstawiłem już w jednej z moich notek i nie zamierzam się powtarzać. Żyjemy w czasach wszechobecnego Internetu, więc każda osoba zainteresowana bez trudu znajdzie potrzebne materiały.

Mój stosunek do esperanta w przeciągu ostatniego roku ewoluował i zmienił się. Początkowo traktowałem go wyłącznie jako ciekawe hobby i potencjalny wstęp do podjęcia nauki któregoś z języków romańskich, z uwagi na dużą ilość wspólnego słownictwa. Z biegiem czasu esperanto stało się dla mnie czymś więcej niż tylko intelektualną zabawą, czy narzędziem komunikacji – otworzyło mnie na świat zupełnie wyjątkowej i fascynującej kultury. Tym co czyni ją tak unikalną jest brak „przywiązania” jej do jakiegoś konkretnego terytorium, czy grupy etnicznej. Należy do każdego, kto zechce w niej uczestniczyć, czynnie albo biernie. Nie czyni to jej ani lepszą ani gorszą od tradycyjnie pojmowanych kultur narodowych. Jest po prostu inna, specyficzna i swoista. Niestety większość osób krytykujących esperanto, nie jest zupełnie w stanie tej specyfiki i odmienności zrozumieć, wykazując często nieprawdopodobny wręcz stopień ignorancji połączonej z uprzedzeniami (jakby ujął to Claude Piron).

Językiem zainicjowanym przez Zamenhofa (obecnie rozwija się on i ewoluuje w zupełnie naturalny sposób) można się nim interesować z bardzo różnych powodów: z uwagi na walory propedeutyczne, jako ciekawe hobby, z zainteresowań językoznawczych, poglądów politycznych, czy fascynacji albo nawet identyfikacji z jego kulturą. Albo z wszystkich tych powodów po trochu. Zastanawia natomiast kwestia, dlaczego rozmaitych projektów języków planowych to właśnie esperanto uzyskało znaczący stopień popularności. Jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie raczej nie da się udzielić. Sądzę, że złożyło się na to kilka powodów jednocześnie, a w szczególności: 


  • spójność brzmieniowa języka (dobór rdzeni słów z języków indoeuropejskich),
  • regularność gramatyki i fonetyczność zapisu gwarantujące relatywną szybkość czynnego opanowania języka,
  • aglutynacyjny charakter i swobodna, pozwalające w dużej mierze na zachowanie sposobu myślenia typowego dla języka narodowego oraz zabawę słowem,
  • Interna ideo, czyli idea przełamywania barier etnicznych i kulturowych za pomocą wspólnego, łatwego do opanowania języka.

Czy zatem esperanto jest językiem przydatnym? Odpowiedź na to pytanie zależy od tego, czego od niego oczekujemy. Co do mnie, to nie uważam faktu opanowania esperanta na przyzwoitym poziomie za jakieś szczególne osiągnięcie, wymagające wielkich nakładów pracy i kosztów finansowych. Język ten stał się on przydatnym, ponieważ nauczyłem się go na różne sposoby wykorzystywać:

  • dzięki połączeniu znajomości esperanta w połączeniu z angielskim jestem w stanie rozumieć proste wypowiedzi (np. wiadomości telewizyjne lub notki prasowe) po hiszpańsku i włoskim (oczywiście całościowy sens, nie słowo po słowie), mimo że nigdy się tych języków nie uczyłem. W razie potrzeby będę mógł łatwo wskoczyć w ich naukę, posiadając już pewną bazę;
  • mogę korzystać z zasobów literatury esperanckiej, której jest już naprawdę dużo, w tym sporo dostępnej za darmo w sieci – od tłumaczeń klasyki, po fantastykę;
  • w razie potrzeby mogę używać esperanto jako języka komunikacji. Na razie robię to, co prawda, wyłącznie w Internecie – słucham audycji radiowych, muzyki, czytam blogi, piszę notki… :) Co ciekawe, w przeciągu ostatnich dwóch lat nastąpił ich prawdziwy wysyp. W razie potrzeby mogę też posłużyć się esperantem nie tylko w piśmie, ale i w mowie;
  • W odpowiednim czasie (czyli po osiągnięciu poziomu C1) zamierzam wykorzystać esperanto w potrzeb pracy zawodowej na uczelni. Skoro poświęciłem temu językowi sporo czasu, trzeba to konstruktywnie wykorzystać, ĉu ne?

Wszystko to co powyżej napisałem, jest zapisem mojego osobistego doświadczenia. Nie zamierzam nikogo na siłę zachęcać do jego nauki. Sądzę jednak, że warto poświęcić godzinkę czy dwie, by dowiedzieć się czym esperanto jest, a czym nie jest. Chociażby po to, by świadomie go odrzucić. W tym celu polecam najlepszą pozycję o charakterze informacyjnym, z jaką się zetknąłem: Esperanto: język dla globalnej wioski autorstwa Sylvana Zafta, amerykańskiego esperantysty, znającego dodatkowo bardzo dobrze język francuski. Szczególnie ciekawe i godne uwagi są, moim zdaniem, jego spostrzeżenia i porównania dotyczące tych właśnie trzech języków.

Osobom, które dorastały na przełomie lat 80. i 90. i wykazują pewien sentyment do tego okresu, oraz tym, które nie przepadają za czytaniem, polecam esperancką wersję kursu języka angielskiego dla dzieci pt. Muzzy in Gondoland (eo: Mazi en Gondolando), który niegdyś puszczało TVP. Obie serie dostępne są za darmo w Internecie. Nie wiem, czy rzeczywiście można się za ich pomocą nauczyć podstaw języka, ale moje dzieci dość szybko zaczęły łapać elementy esperanta. Poza tym, jest on bardzo porządnie i profesjonalnie przygotowany, przy współpracy polskich i holenderskich esperantystów.

Jeśli zaś lubimy Science-Fiction i chcielibyśmy poznać podstawy esperanta, polecam kurs na stronie Lernu!, nie tylko z uwagi na walory dydaktyczne, ale także ciekawą i zabawną historyjkę opartą na motywie pętli czasowej, która towarzyszy kolejnym lekcjom. Co ciekawe, żeby odsłonić kolejne jej fragmenty, trzeba zaliczyć poszczególne etapy nauki :D

Brak komentarzy: