12 czerwca 2017

[AD&D FR] Rozdział V: Wszyscy Ludzie Martwego Boga

Kolejny rozdział kampanii prowadzonej w latach 1996-2002 w firmowym świecie TSR, Forgotten Realms. Całość prowadzona była na Advanced Dungeons & Dragons, hybrydzie pierwszej i drugiej edycji. Większość materiału bazowego na naszych sesjach osadzonych w Krainach pochodziła z podów z czasów Old Gray Box (1987) do 1E i Gray Box Revised (1994) do 2E. Tak więc, stare dobre Krainy, bez komputerowych naleciałości z czasów Black Isle / Bioware (które, jasna sprawa, złe też nie były).

Skład [postacie zabite są przekreślone]
Dezyderiusz Grim [human Druid NG]

Drened Silvertooth [human Thief CG]
Jan Bez Ziemi [human Fighter LN] 
Neril Maedwin [half-elf Fighter/Thief/Mage CG]


6 Nightal
Brustek - posługacz w karczmie i uzdolniony rzeźbiarz fajeczek rusza do Neverwinter, aby ściągnąć tu pierwszy napotkany patrol na trakcie. Awanturnicy postanawiają bowiem odpocząć jeszcze z dzień po ciężkich przeżyciach. I dla pewności, że Davil Fairvoice i Javander dotrą do cel cali i zdrowi. Po zaledwie jednej klepsydrze, smyk wraca z grupa patrolową w barwach Neverwinter i okazuje się, że dowodzi nimi stary znajomy Awanturników, Ardul (narzeczony Sharon, córki przywódcy Plądrowników). Przyjaciel zaprasza ich do siebie na przedmieścia. 

Cały dzień mija na eskorcie przestępców, przekazaniu ich regularnej milicji i wieczór zastaje Awanturników w domu Ardula i Sharon poza murami wspaniałego, wiecznie zielonego miasta.  Po wymianie serdeczności, Sharon dzieli się najnowszą troską, która nęka młoda parę. Ojciec jej ukochanego, wielki mag Rhalaglingalade (przez którego było tyle zamieszania kilka miesięcy wstecz) nie ma wieści od swojego serdecznego przyjaciela, Briana Dragonbane'a. Brian jest równie stary co ojciec Ardula i także poświęca się badaniu fenomenu ciepłego klimatu całej krainy Neverwinter. Jest także szanowanym i dość znacznym kapłanem Helma. 


7-8 Nightal
Rankiem Dezyderiusz Grim i Drened Silvertooth ruszają na wyprawę poszukiwawczą do niewielkiej kaplicy, kilka godzin traktem na południe. Obaj stwierdzili zgodnie, że po ostatnich wydarzeniach przyda im się taki spontaniczny wypad. Na miejscu okazuje się, że kaplicy pilnuje jakiś małomówny kapłan Lathandera. Nim zdążyli się z nim solidnie rozmówić, spadła na nich ponura i groteskowa, skrzydlata bestia. Przypominała poskręcanego i poczerniałego humanoida z nietoperzowymi skrzydłami. Po krótkiej i zaciętej walce, martwy potwór zmienił się w krowę!

Tajest, klasyczny darkenbeast.

Po walce, wystraszony kapłan wyjawia imiona, swoje oraz nieobecnej towarzyszki (Keth i Ivera). Tuż przed zniknięciem czcigodnego Briana Dragonbane'a, zostali przez niego poproszeni o doglądanie kaplicy i ewentualną pomoc podróżnym. Wkrótce pojawia się też kapłanka w kolorowych szatach Pana Świtu i potwierdza wersję młodzieńca. Oboje lathanderytów nie ma zielonego pojęcia, gdzie jest Dragonbane.

O co biega, w skrócie. Marcus, wędrowny mag, omamił dwójkę czuwających w kaplicy kapłanów Lathandera. Jego misja polegała na zbadaniu odkrytej przez powódź prastarej Krypty Bane'a. Tę plugawą ruinę zapieczętował i zasypał po Czasie Kłopotów sam Arcydruid Forgotten Forest, Pheszeltan. Mag odkrył, że Kryptę zamieszkuje supergroźny sługa Martwego Boga, Banelar. Niestety, zbyt późno. Potwór zauroczył z kolei Marcusa, wzmocnił jego zaklęcia i przy pomocy swojej nowej kukiełki uwięził szukającego Krypty Briana. W to, mniej więcej, wdepnęli Grim i Silvertooth.

Banelar pędzla DiTerlizziego
Młodzi kapłani Lathandera odradzali im poszukiwania w groźnej dziczy Północy i radzili zawrócić, bowiem czcigodny i potężny kapłan na pewno niedługo wróci. Duet olał ich jęczenie i po całodniowych poszukiwaniach odkrył starą Kryptę Martwego Boga. Noc spędzili na zewnątrz, a rankiem weszli do pogrzebowych lochów.

Było to małe, ponure miejsce. Banelar wykończył już Marcusa, a do kolekcji, po ciężkiej bitwie, dołączyła głowa Dreneda. I w zasadzie historia zakończyłaby się tak samo dla Dezyderiusza, gdyby nie tajemniczy zapach perfum, za którym zaczął w ciemności podążać (stracił pochodnię). Zgubił po ciemku (chwilowo) pościg potwora, a zapach wyprowadził go na zewnątrz. Stała tam tylko jedna, srebrnowłosa piękność w pełnej płytówce, z nagim mieczem w dłoni i tajemniczym uśmiechem. No i była wyższa od Grima o jakieś 2 głowy! 


Ladies & Lords, Dove Falconhand w drodze na Evermeet do swojego synka.

Poraniony wcześniej przez Awanturników potwór wylazł wreszcie z Krypty i tylko kolejna pomoc tajemniczej kobiety sprawiła, że legł martwy od magicznej stali i zaklęć druida. Odnaleźli również poturbowanego Briana. Po powrocie do kaplicy Helma, okazało się, że dwójka lathanderytów nic nie pamięta z ostatnich dni. Dragonbane próbował też wskrzesić Dreneda, niestety ciało poddało się śmierci a dusza trafiła na sąd na łonie Jergala. Dezyderiusz postanawia odwieźć i pogrzebać ciało przyjaciela w Waterdeep, jego rodzinnym mieście. Pomaga mu w tym magia Briana, która zakonserwowała ciało i zastopowała jego rozkład na miesiąc czasu.

W markotnym nastroju Dezyderiusz z ciałem Dreneda wsiada na okręt wypływający wieczorem z Neverwinter do Waterdeep. Ale to już inna historia...

Brak komentarzy: