8 listopada 2017

Esperantujo - a co to takiego?




Esperantligva resumo troviĝas sub la pola versio de la teksto.

Wielu z naszych czytelników zapewne zetknęło się z tajemniczym terminem Esperantujo. Zwolennicy Lingvo Internacia doskonale wiedzą o co chodzi i nie potrzebują żadnych dodatkowych wyjaśnień. Tą krótką notkę dedykuję tym, którzy widząc na blogu moje teksty pisane w esperanto zastanawiają się, po jakiego ($%$&* - tu wstaw dowolne niecenzuralne słowo) używać tak niszowego języka. Idąc tym tropem można również rozważyć, po co w ogóle pisać cokolwiek po polsku, który ma zasięg lokalnym, jeżeli istnieje przecież angielski, dzięki któremu teoretycznie dotrzemy do większej liczby odbiorców? Tymczasem, ani esperanto nie stanowi martwego języka (jak wmawia to sobie większość ludzi), ani angielski nie jest aż w takim stopniu rozpowszechniony na całym świecie, ani nawet w samej Europie, jak zwykliśmy myśleć (czego z resztą sam wielokrotnie doświadczyłem podczas pobytów w Niemczech i Włoszech). W tym miejscu przypomina mi się dowcip, który jakiś czas temu wyłowiłem z czeluści Internetu: What is the most spoken language in the world? Bad English! Do tego wypadałoby rozważyć ekonomiczny rachunek zysków i strat obecnego systemu językowego (co stanowi niestety temat obłożony bardzo silnym tabu). To jednak kwestia zasługująca poświęcenia jej osobnej notki. Wróćmy zatem do tematu.

Słowo Esperantujo jest nieformalną nazwą społeczności osób posługujących się językiem esperanto. Pomimo międzynarodowego charakteru nie jest ona jednak jednorodna. Spotkamy wśród niej osoby o bardzo rożnym światopoglądzie, od radykalnych komunistów do libertarian, od ateistów do katolików. Charakter Esperantujo ewoluuje i wiele wskazuje na to, że właśnie jest ona na etapie kolejnej zmiany, być może bardziej znaczącej niż może się wydawać. Kasandryczne przepowiednie, jeszcze niedawno wieszczące językowi Zamenhofa zgon nie sprawdziły się (by przypomnieć znaną w światku esperanckim pozycję autorstwa Tazio Carlevaro Ĉu Esperanto postvivos la jaron 2045?). Czy trend spadkowy, charakterystyczny dla ostatnich dekad XX wieku został trwale odwrócony, trudno powiedzieć - będzie można to stwierdzić z całkowitą pewnością nie wcześniej niż za 10 lat. Zanim rozważymy, czym jest współczesna społeczność esperancka (bo w powszechnej świadomości cały czas funkcjonuje trącąca myszką wizja umierającego języka, jaka wytworzyła się w latach 90. ubiegłego wieku), przyjrzyjmy się pokrótce filozofiom i ideom, które przez 130 lat zaprzątały umysły esperantystów i w wielu przypadkach wyznaczały kierunki ich działań.

Finvenkismo jest najstarszą z ideologii esperanckich i oznacza dążenie do ostatecznego zwycięstwa (czyli fina venko) planowego języka pomocniczego. Jej geneza jest silnie powiązana z Zamenhofowską Interna Ideo, głównym zaś narzędziem działania propagandowe oraz organizowanie życia społeczności wokół lokalnych klubów esperanckich (czyli działanie oddolne zwane desubismo) lub próby wywierania presji na polityków (czyli działanie odgórne czyli desuprismo). Nurt ten nie odniósł jak dotąd znaczących sukcesów. Obecnie jedynym krajem, w którym esperanto zostało uznane i z powodzeniem funkcjonuje w systemie szkolnictwa są Węgry. Co ciekawe, organizacja Eŭropa Esperanto-Unio pozyskała ostatnio duży grant z programu Erasmus+ na testowanie esperanto w wybranych szkołach w roli tzw. Lingvo Akcelilo, czyli narzędzia propedeutycznego, przyspieszającego naukę innych języków obcych (wg podanych informacji – od listopada b.r.). W razie pozytywnej ewaluacji, może to dobrze wróżyć na przyszłość. Przyjazny klimat dla esperanta panuje także w Brazyli i Chinach. To wszystko to oczywiście ważne kroki naprzód, ale w świadomości społecznej praktycznie niewidoczne, w przeciwieństwie do niepowodzeń, jak chociażby odrzucenia esperanta jako języka międzynarodowego w 1922 roku przez Ligę Narodów (na skutek szantażu Francuzów; szczegółowo opisał tę kwestię Ulrich Lins), czy zignorowanie przez ONZ (w 1966 r.)  podpisów organizacji reprezentujących 71 milionów ludzi lobbujących za koniecznością działań na rzecz upowszechnienia esperanto, a także przez Komisję Europejską (w kwietniu 2004 r.) wyników głosowania nad przyjęciem jednego wspólnego języka roboczego (esperanto uzyskało najwięcej głosów – 43%). Co ciekawe, przepisy wiele krajów europejskich (np. Niemcy, Francja, czy Polska) explicite NIE dopuszczają możliwości wprowadzenia Lingvo Internacia w publicznych oświacie, a nawet zdawania eksternistycznej matury, jeżeli sami uczniowie byliby tym zainteresowani i gotowi zapłacić za egzamin). Co do samych organizacji esperanckich, liczba członków obecnie spada. Nie oznacza to jednak zamarcia społeczności, w wręcz przeciwnie, o czym w kolejnych akapitach.

Raŭmismo jest ideologią esperancką sformułowaną w 1980 podczas kongresu w Rauma w Finlandii. Uznano wtedy dążenia finvenkistów za utopijne i nie do zrealizowania w dającej się przewidzieć przyszłości. Celem raŭmistów stało się ograniczenie propagandy na rzecz kultywowania kultury esperanckiej w wąskim kręgu samych zainteresowanych. Pojawiły się hasła o Esperantujo jako dobrowolnej diasporze opartej na kultywowaniu języka, nowej i alternatywnej formie kultury międzynarodowej, a nawet o konieczności formowania narodu esperanckiego (civitanismo), cokolwiek miałoby to znaczyć. Do pozytywnych efektów raŭmismu zaliczyć należy przekierowanie energii wielu Esperantystów z propagandy na rozkwit inicjatyw kulturalnych, co szczególnie widoczne stało się w sferze muzyki. Za dyskusyjne należy jednak uznać mocniejsze niż dotychczas zamknięcie Esperantujo we własnym kręgu, raczej dla wtajemniczonych, zwłaszcza że w dobie przedinternetowej kulturę esperancką można było aktywnie praktykować niemal wyłącznie podczas zjazdów i kongresów lub w klubach. Tym niemniej, koncepcje raŭmismu wydają się być obecnie dominujące w porównaniu do co raz mniej modnego finvenkismu. Na szczęście rozwój technologiczny dał możliwość wyjścia Esperantujo z zaklętego kręgu organizacji i klubów, o czym poniżej.

Plivastismo (czyli idea poszerzania) jest terminem, z którym po raz pierwszy zetknąłem się w jednej z audycji na Movada-vid.punkto. Użył go gość programu, chilijski lekarz i esperantyska, José Antonio Vergara. Termin ten dobrze, laŭ mi, opisuje obecny ferment w społeczności esperanckiej, a właściwie kształtowanie się zupełnie nowego rodzaju ruchu, chociaż nie jestem pewien, czy słowo ruch (movado) tutaj w ogóle pasuje. W odróżnieniu od dwóch poprzednich, plivastismo nie można określić mianem ideologii sensu stricto - nie jest przywiązany do żadnych organizacji lecz ma charakter oddolny. Trudno też wyznaczyć tu jakikolwiek moment początkowy, czy istnienie jakiegoś zwartego manifestu programowego, czy skonkretyzowanej idei poza jedną, bardzo ogólnikową: pragnieniem używania języka esperanto w codziennym życiu jako narzędzia komunikacji, pracy lub hobby (zależnie od potrzeb i możliwości). Przełomowy wpływ wywarł zdecydowanie rozwój Internetu i aktywności z nim związanych, a zwłaszcza uruchomienie w 2015 roku popularnego kursu esperanto na platformie Duolingo. Nowi członkowie społeczności (często młodzi) pozostają raczej obojętni wobec tradycyjnych założeń ruchu esperanckiego, natomiast – co należy zauważyć – ich aktywność nie byłaby możliwa bez wkładu raŭmistów w tworzenie „bazy”, czyli rozbudowę kultury esperanckiej. Najbardziej charakterystycznym przejawem obecnego rozwoju Esperantujo jest wzrost możliwości używania języka oraz ilości inicjatyw - wzrasta liczba podkastów, stacji radiowych, blogów, videoblogów, forów dyskusyjnych, czy coverów popularnych piosenek (nie mówiąc o oryginalnych). Ba, ponoć w Berlinie pojawiły nawet grupy międzynarodowe, które używają esperanta jako narzędzia komunikacji podczas spotkaniach planszówkowych. Świadczy to niewątpliwie o zdrowej ewolucji zarówno społeczności, jak i języka, który wreszcie zaczyna spełniać rolę tego, do czego miał być przeznaczony – rzeczywistej międzyludzkiej komunikacji. 

Jakimi zasobami dysponuje obecnie Esperantujo? Bardzo licznymi, choć niestety dostęp do nich nie zawsze jest łatwy dla osoby nie znającej języka. Googlowanie po angielsku, czy po polsku nie na wiele się tu zda. Trzeba też wiedzieć czego szukać. Oto krótki przegląd (a właściwie raczej zajawka):


  • darmowe kursy internetowe i słowniki (w tym specjalistyczne, np. muzyczne i komputerowe) pozwalające zredukować koszt nauki języka do zera (przy uczeniu się języków naturalnych jest to dużo trudniejsze, a bez wykupienia i uczęszczania na kursu „w realu” się zazwyczaj nie obędzie). Ja osobiście polecam ten na stronie Lernu, po którego ukończeniu powinniśmy osiągnąć w przybliżeniu poziom B1;
  • źródła encyklopedyczne - esperancką Wikipedię, liczącą już prawie 250000 haseł (w tym wiele opracowanych niezależnie od innych języków), a także projekt Esperanto WikiTrans, zawierający tłumaczenie około 3 milionów artykułów z Wikipedii angielskojęzycznej, dokonane drogą maszynową (fakt, wymagają one obróbki stylistycznej przez człowieka), co w sumie daje językowi esperanto drugie miejsce pod względem ilości dostępnych haseł (po języku angielskim).
  • obfita literatura tłumaczoną od Platona po Orwella, Prusa i Mickiewicza (Pan Tadeusz trzynastozgłoskowcem), od Eddy po Tolkiena, Carolla i Kubusia Puchatka. Do tego literatura oryginalna, w tym poezja i poematy epickie. Ogółem prawdopodobnie ponad 30000 pozycji. Wiele rzeczy do pozyskania w formie darmowych eLibroj (czyli ebooków). Oto jedna z takich baz książek;
  • Muzyka – głównie piosenki w rozmaitych stylach i nurtach muzyki popularnej. Poziom oczywiście jest bardzo różny, od półamatorskiego do w pełni profesjonalnego. Nie liczyłem ilości, ale internetowa baza tekstów podaje liczbę ponad 3000. Zajawki można zobaczyć na stronie głównej wytwórni esperanckiej – Vinilkosmo;
  • Liczne blogi i videoblogi. Najbardziej rozpoznawalnym esperanckim jutubistą pozostaje Richard Delamore (znany jako Evildea), będący przy okazji jedną z osób odpowiedzialnych za aplikację Amikumu, umożliwiającą łatwe znajdowanie kontaktów z innymi Esperanto-parolantoj (i nie tylko). Ostatnio znalazłem też ciekawego vloga popularnonaukowego o astronomii;
  • Liczne stacje radiowe i podkasty. Najbardziej znane jest obecnie całodobowe Muzaiko. Ja osobiście najbardziej lubię słuchać audycji na Kern.punkto, które poruszają rozmaitych ciekawych, zupełnie niezwiązanych z esperanto tematów.


Czego w Esperantujo brakuje?
Nie byłoby jednak uczciwie zachwalać zalety Esperantujo nie uwzględniwszy elementów, których ewidentnie brakuje, a są to mankamenty jednak istotne - relatywnie niewielka ilość publikacji naukowych (czy szerzej - fachowych) oraz profesjonalnie zrobionych i rozpoznawalnych filmów, aktorskich (Angoroj czy niesławnego Incubusa z Williamem Shartnerem w roli głównej trudno uznać za udane) i animowanych. Poprawa w tym pierwszym zakresie wymagałaby przede wszystkim stworzenia „bazy”, czyli masowego tłumaczenia na esperanto fundamentalnych pozycji z wszystkich możliwych dziedzin nauki, a zwłaszcza tych, które nie zostały przełożone na język angielski (nie jest bowiem prawdą, że jeśli coś nie zostało opublikowane w języku Wuja Sama to nie ma wartości). Z filmem fabularnym jest sprawa trudniejsza, gdyż branża ta wymaga olbrzymich nakładów finansowych. Lepiej wygląda, moim zdaniem, kwestia filmów dokumentalnych, jak pokazuje przykład ciekawego materiału na temat sprawy Insulo de la Rozoj.

Esperanto a fantastyka
Na koniec coś z naszego podwórka, czyli fantastyka, a esperanto. Ten rodzaj literatury nigdy nie cieszył się w Esperantujo szczególną popularnością, co wynikało ze specyfiki samej społeczności esperanckiej. Pewną estymą cieszy się wyłącznie SF, co wynika prawdopodobnie z nakierowania idei Esperanta w kierunku przyszłości. Tym niemniej istnieje trochę literatury tłumaczonej (Tolkien, Clark Ashton Smith, Borroughs, Howard), jak i oryginalnej (np. seria Sferoj, powieści SF autorów rosyjskich). Ponieważ moje rozeznanie w tym temacie jest jeszcze ubogie, pozwolę sobie pozostawić ten temat na jakąś przyszłą notkę. Co do kwestii gier fabularnych, to póki co trafiłem na częściowe tłumaczenie Pathfindera oraz na RISUSa. A ponieważ nie ma co czekać, że św. Mikołaj przyniesie cokolwiek w prezencie, trzeba będzie, w duchu plivastismu, zabrać się samemu do roboty...

Na koniec...
Tak wygląda, krótkie wprowadzenie do kultury esperanckiej. Mam nadzieję, że notka odpowie na niektóre wątpliwości czytelników w tym zakresie, a przynajmniej przyczyni się do poszerzenia świadomości tego, czym jest współczesne Esperantujo. Pozostaje oczywiście pytanie, czy w ogóle warto używać Lingvo Internacia dla pisania o grach fabularnych? Cóż, zajmowanie się hobby ma jednak to do siebie, że nie czyni się tego dla pieniędzy, ani parcia na szkło (przynajmniej ja tak mam), więc ze swoim wolnym czasem mogę robić, co żywnie mi się spodoba. Jak najdzie mnie fantazja, to nauczę się i będę używał Lojbanu :). A na poważnie, Esperanto jest dla mnie po prostu językiem żywym, w którym komunikacja sprawia mi po prostu przyjemność, i na poziomie kontaktów społecznych wiele razy zdążył mi się przydać, przede wszystkim dzięki wspomnianej aplikacji Amikumu (na kongresy i zjazdy nie mam czasu). A fakt w jak krótkim czasie i przy de facto zerowych nakładach finansowych można zacząć go używać świadczy tylko na jego korzyść, podobnie jak dotyczy to np. wolnego oprogramowania (Linux).
Mallonga resumo al niaj esperantlingvaj legantoj. Temo prezentita en la supra notaĵo estas plej verŝajne tute konata al ĉiuj iom spertaj Esperantistoj kaj povas ŝajni iom banala. Mi priskribas en ĝi ĝeneralan bildon de nuntempa Esperantujo kaj donas al legantoj kelkajn ligilojn al diversspecaj utilaĵoj (kursoj, libroj, muziko, ktp). Tial mi decidis, ke traduko al Lingvo Internacia ne estas vere bezonata. Se Vi estas tamen komencanto, mi opinias, ke sufiĉos al Vi simple klaki ligilojn aperintaj en la teksto. Se Vi havus komentojn kaj rimarkojn al ĉi tiu aŭ aliaj notaĵoj pri aŭ en Esperanto, ne hezitu skribi ilin malsupre (pole, Esperante aŭ angle).   

Brak komentarzy: