7 lipca 2018

[OD&D] "Gurczen ledwo uszedł z życiem"

0 komentarze
Hola, wędrowcy! Mój brak aktywności na blogu nie jest równoznaczny z porzuceniem RPG. Nie bardzo mam czas i ochotę na pisanie raportów, i to się raczej nie zmieni, przynajmniej nie w dającym się przewidzieć czasie. W każdym razie po zakończeniu Karmazynowej Toni i krótkim odpoczynku rozpocząłem kolejną, czwartą już kampanię OD&D. Akcja osadzona jest w Piekle – wielkim mieście, które przypomina miasta starożytnej Mezopotamii. Życie znaczy tu tyle, co splunięcie, na porządku dziennym jest niewolnictwo, ofiary z ludzi i kult chaotycznych demonów Barłogów, które zamieszkują wznoszący się w centrum miasta gargantuiczny ziggurat. Czarne galery wyładowane zakutymi w stal wojownikami prują fale, by siać grozę w położonej za morzem Krainie Baśni, praworządnym królestwie zamieszkanym przez Naród Polski. Po ulicach Piekła i w prastarych lochach pod nimi włóczą się śmiałkowie, ludzie-nieludzie, megafauna, żywe trupy, roboty i rozmaite maszkarony. Jeden z graczy na bieżąco prowadzi kronikę, z której wyimek niniejszym publikuję. Uwaga – czytacie na własną odpowiedzialność, momentami niepokojące, wulgarne i drastyczne!