6 listopada 2018

Whitelion / Błękitne Pawilony – Las Między Światami [OD&D]

Po długiej przerwie wracamy do kampanii osadzonej w tajemniczych Błękitnych Pawilonach. W ciągu ostatniego półrocza odbyły się cztery sesje. Przedstawiam tu skrótową (i dość wybiórczą) z nich relację. Mapy niestety w dalszym ciągu brak, na następny raz postaram się zrobić jakieś zdjęcie.

W poprzednim odcinku Rodryg Ogier, barbarzyńca z Równin Koni i towarzyszący mu Argik z Miasta przeżyli serię niebezpiecznych przygód w lesie, zdobyli motocykl i miecz świetlny, by na koniec dotrzeć do Słonej Góry, wsi hobbitów położonej na północnym wschodzie.

Odc. 8

W Słonej Górze pojawił się zaklinacz NORUS z Astrae – z jakiegoś powodu został na powrót wciągnięty do pawilonu, z którego zdołał się ewakuować na pokładzie statku kosmicznego. Dołączył doń RODRYG oraz miejscowy elf imieniem WU-JA. Śmiałkowie wspólnie zgładzili bandę dzikołaków, które próbowały porwać małego hobbita. Likantropy były odporne na normalną broń, ale skuteczne okazały się kula ognia, srebrne strzały oraz blaster. Następnie na wioskę najechała horda mumii – truposze zostały zniszczone ogniem, ale Wu-Ja zginął w walce. Żona sołtysa Bilbo Komoruskiego przekazała Rodrygowi kolejną część magicznego klucza. Do Słonej Góry przybył posłaniec z Michnowa – wsi na zachodzie, niejaki ranger DIOKLECJAN. Po załatwieniu misji dyplomatycznej udał się z powrotem, a towarzyszyli mu Norus i Rodryg. Po drodze ocalili zagubioną w dziczy trupę aktorską.

Michnów to wieś zamieszkana przez przybyszy z Lignicy. Osadnicy pojawili się 100 lat temu i zajęli opuszczone domy. Okazało się, że miejscowość ta kryje wiele tajemnic. W domu Dioklecjana w gotyckim łuku ukryty był przełącznik, za pomocą którego można „przełączać” się do jakiejś innej rzeczywistości czy wymiaru. Wójt wszedł do środka, ale coś go rozerwało – udało mu się wszakże wyrzucić na zewnątrz drewnianą koronę, którą zabrał syn wójta. W międzyczasie na wieś napadli bandyci, ale zostali odparci. W trakcie walki zginął miejscowy pleban. Rodryg polazł na plebanię i zwędził kilka mikstur. Pod Michnowem odnaleziono system tuneli, w których żyli kanibale, porywający i zjadający miejscowych. Śmiałkowie zabili kilku i zdobyli skrzynię z klejnotami.

Odc. 9

Norus i Rodryg kontynuowali badanie lochu pod Michnowem. Zabili paru kanibali i przegnali kolejnych. Odnaleźli kilka wyjść, prowadzących do pobliskiego lasu, a także harem wodza kanibali. Sześć niewiast zostało wyprowadzonych na powierzchnię i ukrytych w domu Dioklecjana. Do grupy przyłączył się Zbychu – siłacz z trupy cyrkowej. W kupie krzaków pod kościołem znaleźli zejście do jaskini – tu krył się herszt. Zabito jego obstawę i pojmano wodza. Zapadła decyzja, aby oddać go pod sąd biskupa, rezydującego w jedynym w tej krainie mieście – Malczcycach. W skarbcu odkryto czwartą część Klucza, który po złożeniu wyświetlił symbole żywiołów. Póki co działanie przedmiotu pozostało jednak tajemnicą.

Mag i barbarzyńca wpadli na pomysł zorganizowania obwoźnego domu publicznego. Zakupili dwa wozy i konie. Zbychu został ochroniarzem. Dołączył również Dioklecjan. Bez większych przygód dotarli do Malczyc, tu uzyskali zgodę władz kościelnych i świeckich na otworzenie przybytku, wynajęli pusty dom, nabyli zapas alkoholu, postawili parę kolejek w miejscowej knajpie – interes ruszył. Hersz kanibali został powieszony. Rodryg pielił czarną pokrzywę na zlecenie starego ogrodnika. Na bagnach na północ od grodu odkrył jaskinię. W jej przedsionku natrafił na wrak samochodu, zmiażdżonego skałą. W środku znajdowały się zakleszczone zwłoki dwóch współplemieńców Rodryga!

Z Norusem skontaktowały się Amazonki z Wenus, ostrzegając go przed sukkubami, które nawiedziły krainę. I faktycznie, następnej nocy zniknęła dwójka małych dzieci. Śmiałkowie wszczęli dochodzenie – udało się odkryć ślady demonicznej istoty w jednym z domów. Postanowili zastawić na sukkuby pułapkę. Ponieważ sukkuby mogą – jak podpowiedziały amazonki – wtopić się w otoczenie, zapłacili jednemu z wikarych za rzucenie Wykrycia zła. Podejrzewali bowiem, że sukkubami są „ocalone” przez nich dziwki z haremu. Modlitwa jednak niczego nie ujawniła w ich przypadku. Natomiast do szpiku zły okazał się Zbychu.

Odc. 10

W międzyczasie ARGIK znudził się bezczynnym siedzeniem w Słonej Górze. Namówił dwójkę hobbitów na wyprawę do pobliskiej Lignicy. Okazało się, że gródek w ogóle nie jest opuszczony, wbrew temu, co mówią plotki. Tu Argik kupił kilka posążków Chichoczącej Wiedźmy, przedstawiających kobietę z głową lisa. W efekcie nieporozumienia (podał strażnikom niezidentyfikowany magiczny napój, który okazał się eliksirem zmieniającym stan skupienia w gazowy, a następnie zrabował ich sprzęt) musiał uciekać z Lignicy. Pogoń niechybnie by go dopadła, gdyby nie grupa tygrysołaków, które rozerwały uciekinierów na strzępy. Argik stoczył pojedynek z elfem i zmusił go do odwrotu. Udał się następnie na teren cmentarzyska jakichś wielkich istot. Tu znalazł metalową skrzynkę z napisem US ARMY, a w niej spory zapas ciężkich metalowych szyszek. Jak się potem okazało, była to potężna broń o efekcie przypominającym kulę ognia. Dzięki niej Argik zabił wpierw kilka dziwnych istot z plazmy, a natsępnie dwa olbrzymy i obłowił się co niemiara, zabierając ich złoto. Powrócił do Słonej Góry, tu zapłacił za tratwę i popłynął do karczmy Lua-Bar.

W Lua-Barze natknął się na znajomego elfa z Lignicy. Napadł go i zamordował mieczem świetlnym, a przy zwłokah znalazł tajemniczy list i pierścień. Do grupy dołączyła siostra zakonna Weronika (Argik prędko nawiązał z nią romans) oraz łucznik Ulm. Postanowili powrócić do wioski hobbitów. Nocowali w chacie koło cmentarza, gdy zostali zaatakowani przez wampiry. I znowu rzucone przez okno szyszki uratowały Argika, choć w eksplozji zginęła Weronika, którą pogrzebano o świcie.

Po powrocie do Słonej Góry Argik zapłacił sporą sumkę Bilbowi Komoruskiemu za odprawienie tajnego rytuału – przywołania Dziada. Zakapturzona postać o złowrogim wyglądzie pojawiła się w kręgu i odpowiedziała na trzy pytania śmiałka, wyjawiając, że znajduje się w Lesie Między Światami. Zdobyty pierścień okazał się jednym z trzech, które umożliwiają wydostanie się z tego miejsca. Argik wraz z Ulmem i małżeństwem hobbitów postanowił ruszyć na zachód Malczyc, by opowiedzieć o tym wszystkim Rodrygowi, którego spodziewał się tam prędzej czy później spotkać (barbarzyńca wcześniej wspominał, że będzie szukał swoich pobratymców w grodach krainy).

Po drodze drużyna została napadnięta przez chimerę. Hobbici zostali rozerwani na strzępy, Argik zdołał zabić potwora mieczem świetlnym i wybuchową szyszką. Obok odkrył leże bestii i zgarnął kolejny skarb. Nagle na polanę opadł czerwony smok. Zaklęcie powaliło Ulma, a następnie gad wbił pazur w czaszkę nieszczęsnego łucznika. Argik padł na kolana przed smokiem i zaoferował mu swoją wierną służbę. Smok – imieniem Ogień – zlecił śmiałkowi zniszczenie wsi hobbitów, a następnie „ochrzcił” Argika, wykonując pazurem gest krzyża na jego czole. Następnie odleciał. Coraz bardziej zatracający się w szaleństwie Argik bezceremonialnie porzucił zwłoki towarzyszy i dotarł do Malczyc.

Odc. 11

W lesie pod Malczycami ranger Dioklecjan odnalazł zmasakrowane zwłoki porwanych dzieci. Norus i Rodryg zaczaili się na sukkuba w domu samotnej matki. Gdy do środka wślizgnął się jakiś kształt i zbliżał się do kołyski z kwilącym dzieckiem (w rzeczywistości była to iluzja wyczarowana przez Norusa), szepcząc uspokajająco, Rodryg zarzucił sieć na intruza. Ten jednak błyskawicznie ją rozerwał i rzucił do ucieczki. Nie odbiegł daleko – padł, trafiony w głowę promieniem z blastera. Gdy zbliżyli się do zwłok, okazało się, że to... PETRU KŁAMCZYŃSKI, zmutowany hobbit, syn sołtysa Bilbo Komoruskiego. Rodryg szczerze zapłakał – nieświadomie zabił bowiem swojego przyjaciela. Pozostawało zagadką, jak Petru powrócił do Pawilonu – podobnie jak Norus udało mu się przecież uciec statkiem kosmicznym. Nie było również jasne, czy to on stał za porwaniami dzieci. Władze zabrały cialo Petru.

Do Malczyc dotarł wreszcie Argik i spotkał się z Rodrygiem – ujawnił mu część informacji pozyskanych w trakcie swoich przygód (zataił wszakże misję zleconą mu przez smoka Ognia) i dał kilka szyszek (wraz z instrukcją obsługi) oraz posążek chichoczącej wiedźmy. Pokumał się z Dioklecjanem i obwieścił, że niebawem razem wracają do Słonej Góry. Zgodnie z zapowiedzią w grodzie pojawiły się amazonki i skontaktowały z Norusem. Poradziły, jak odprawić magiczny rytuał, który pomoże ujawnić tożsamość sześciu sukkubów. Istoty te pochodzą z Marsa, a ich statek wylądował gdzieś w okolicy kilka tygodni temu. Do rytuału użyto misy z marsjańskimi symbolami, którą niegdyś znalazł Rodryg. Sukkubami okazały się rzecz jasna dziwki z burdelu śmiałków. Rodryg został opętany i tylko przytomności Norusa zawdzięcza ocalenie, bo omal nie wysadził się granatem. Kula ognia ciśnięta przez zaklinacza zniszczyła wszystkie demony. Burdel poszedł z dymem.

Atmosfera zaczęła się zagęszczać. Ktoś brutalnie zamordował ostatniego z klientów burdelu, odnaleziono też straszliwie zmasakrowane zwłoki jakiejś starowinki. Argik i Dioklecjan zniknęli, podobnie jak Zbychu. Ktoś ukradł ciało Petru Kłamczyńskiego z kostnicy; podejrzenie padło na byłych towarzyszy. Gdy awanturnicy badali miejsce zbrodni, zabiły dzwony, pojawił się łysiejący jegomość w sutannie z odwróconym krzyżem na piersi – był to EHP Edmund, potężny antykleryk i nemezis Norusa z Astrae. Ujawnił, że to właśnie on był Zbychem, podróżującym w przebraniu. Towarzyszył mu ogr. Rozpoczęły się napięte negocjacje, padła propozycja wspólnego poszukiwania statku marsjańskiego w celu wydostania się z tej krainy.

Rodryg pod pretekstem wyszedł z pomieszczenia i zagwizdał w gwizdek astronauty. Niebawem rozległ się szum – nad Malczyce nadleciał spodek. Zanim astronauta pojawił się w snopie światła, Edmund unicestwił go palcem śmierci. Rozpętała się walka. Rodryg z pomocą amazonek zasiekł ogra, Norus stoczył z Edmundem pojedynek na czary, obrzucając go dodatkowo flaszkami z kwasem. Antykleryk usiłował uciec do statku kosmicznego, ale wreszcie padł, a Rodryg władował weń wszystkie pozostałe ładunki z blastera. Ciało zmieniło się w bezkształtną masę.

Norus chciał powrócić do Astrae, natomiast Rodryg postanowił pozostać w krainie dwóch słońc. Po krótkim pożegnaniu (i wymianie darów) zaklinacz wsiadł na pokład w towarzystwie części Wenusjanek (dwie zostały). Dotarł do Astrae, spotkał się z królem Dorianem, któremu towarzyszył nowy doradca (i prawdopodobnie kochanek), niejaki Dioklecjan. Norus rozpoznał sobowtóra rangera Dioklecjana z Pawilonu. Następnie maga, badającego sekrety złożonego w jedną całość Klucza, odwiedzili starzy znajomi, którzy podzielili się wątpliwościami i podejrzeniami – królestwo Astrae znajduje się u progu wojny domowej...

Tymczasem w Malczycach Rodryg musiał zapłacić grzywnę za zniszczenia i ogólne zamieszanie. Ciało Edmunda (czy raczej to, co z niego zostało) zniknęło. Wraz z jedną z Wenusjanek i miejscowym kowalem barbarzyńca zaczął przygotowania do wyprawy na bagna, by wydobyć z wraku ciała współplemieńców i godnie je pochować...

5 komentarzy:

Adam pisze...

Zajebiste przygody ;)

Michał Zemełka pisze...

Okiem sędziego będzie?

Robert pisze...

@Adam

dzięki ;) dużo się zadziało, to prawda. zdaję sobie sprawę, że niektóre nasze poczynania mogą uchodzić w pewnych kręgach za kontrowersyjne. konkretniej - czerpanie korzyści z prostytucji. otrzymałem tzw. feedback, potępiający tego typu działalność PC. można jednak wskazać, że przemoc, naruszenie miru domowego, morderstwo i kradzież zuchwała są wpisane w naturę RPG. nie przypominam też sobie, aby kogoś bulwersował taki np. handel niewolnikami lub polowania.

@Michał

to pytanie do Jarla ;) raport wrzuciłem bez konsultacji, może coś skrobnie. W ciągu ostatnich 3 sesji stosowaliśmy nową mechanikę walki, opartą na 2d6. Argik to postać mojego kolegi, którą poprowadziłem ja w trakcie sesji solo, a następnie przeszedł na NPC. Podobnie z Dioklecjanem - kolega Jarla zagrał raz, potem stał się NPC. Petru był postacią Keya. Ciekawe jak to się rozwinie - Argik w zbroi płytowej z mieczem świetlnym, na usługach potężnej istoty magicznej to taki trochę lord Vader. może zbuduje nowy Mordor w wiosce hobbitów :D

Adam pisze...

No generalnie postępujecie niemoralnie opowiadając sobie bajki o prostytutkach i alfonsach, takie zachowanie zasługuje na słuszną naganę.

Jarl pisze...

Może coś skrobnę, dzięki za komenty i raport.